Według władz irańskich, białoruska firma już w czerwcu przerwała wydobycie. Agencja Telegraf.by pisze, że Irańczycy rozwiążą kontrakt w najbliższym czasie.

- Według podpisanego w 2007 r. kontraktu, białoruska firma powinna wydobywać 3,5 tys. baryłek ropy na dobę. W praktyce ani razu nie przekroczyła wydobycia na poziomie 2,8 tys. baryłek - wyjaśnił Nadżi Saduni, dyrektor państwowego koncernu paliwowego Petroleum Engineering and Development Co.

Jeszcze w lipcu ambasada Białorusi w Teheranie wydala komunikat, że od października na złożu Dżofera Bielorusnieft rozpocznie wydobycie przemysłowe. Wtedy już nie było tam jednak żadnego pompowania, bo firma wstrzymała pracę.

Kontrakt sprzed czterech lat był triumfalnie witany przez Aleksandra Łukaszenkę, jako białoruska odpowiedź na drożejącą ropę z Rosji.

Firma z Mińska stworzyła spółkę  joint venture Belpars z irańskim koncernem. Zgodnie z umową wydobycie powinno wynieść ok. 1,3 mln ton rocznie.

W lutym 2011 r. irański ambasador na Białorusi zapowiedział, że rusza wydobycie przemysłowe na poziomie 25 tys. baryłek na dobę.

W marcu władze USA wpisały Bielorusnieft na listę firm naruszających międzynarodowe sankcje wobec Iranu. Oznaczało to dla firmy niemożliwość wszelkich kontaktów z rynkiem amerykańskim.