Polacy polubili wyprzedaże. – Widzimy, że coraz większa grupa klientów czeka z zakupami i pojawia się w sklepie dopiero wtedy, kiedy cena zostaje obniżona. Do centrów handlowych wracają wtedy kolejki ustawiające się przed wybranymi sklepami – przyznaje pracownik jednej z większych firm odzieżowych w Polsce.
Choć walki o przecenione towary na razie się jeszcze w Polsce nie zdarzają, to jest to normą choćby w Wielkiej Brytanii czy USA – tam jednak ceny obniżane są od razu nawet o 70 proc. W Polsce dzieje się to stopniowo, w pierwszych dniach redukcje są skromniejsze, rzędu 30 czy 50 procent.
Z badań przeprowadzonych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wynika, że co czwarty ankietowany szuka okazji, aby planowane zakupy zrobić taniej. 13 proc. przyznało się do kupienia promocyjnych produktów, chociaż wcześniej tego nie planowali, a tylko 6 proc. ankietowanych twierdzi, że wcale nie korzysta z promocji i przecen.
Wczesny start
Już prezenty gwiazdkowe 45 procent ankietowanych chciało, według badania Deloitte, kupić właśnie na wyprzedażach – w Europie średnio odpowiedziało tak 65 proc. konsumentów. Obecnie nie jest to problem, ponieważ od kilku lat rozpoczynające się zazwyczaj dopiero po świętach przeceny startują także w Polsce coraz wcześniej. Już dwa tygodnie przed Wigilią rozpoczęły się choćby w sklepach szwedzkiej sieci H&M i wielu innych, jak C&A i Esprit.
To także ma wytłumaczenie – odzież jest w tym roku jedną z kategorii, co do której Polacy deklarują największe oszczędności. 60 proc. przyznało, że w tym roku chce na nią wydać mniej pieniędzy. – W tej chwili udział przecenionego asortymentu w naszych sklepach to ok. 30 proc. Prawdziwą posezonową wyprzedaż rozpoczniemy w styczniu – mówi Piotr Nowjalis, wiceprezes zarządu spółki NG2, prowadzącej sieci CCC, Boti oraz Quazi. – Tegoroczne zimowe wyprzedaże rozpoczęliśmy w połowie grudnia. W pierwszym etapie oferujemy rabaty od 30 do 50 proc. na wybraną ofertę. Przeceny będą stopniowo pogłębiane. Jednocześnie wprowadzamy asortyment wiosenny, który nie podlega przecenie – podaje spółka Ultimate Fashion, do której należą sklepy marek Esprit, Peacocks, Aldo i Sprigfield.
Wolnoamerykanka
Jednak niektóre firmy, jak Inditex, znany z marek Zara czy Stradivarius, konsekwentnie obniżają ceny dopiero od 27 grudnia. Inne sklepy jeszcze później. – Nie planujemy w najbliższym czasie wyprzedaży. Ale w okresie między świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem zamierzamy wprowadzić ofertę produktów w atrakcyjnych cenach – mówi Tomasz Siedlecki, dyrektor marketingu sieci RTV Euro AGD.
Także sieci Media Markt i Saturn właściwą wyprzedaż posezonową organizują zazwyczaj dopiero w styczniu. W Polsce terminy takich akcji firmy mogą ustalać dowolnie, gdyż nasze prawo tego nie reguluje. Podobnie jest tylko w kilku krajach, jak Norwegia, Dania i Wielka Brytania. Na Wyspach jednak, zgodnie z wieloletnim zwyczajem, mocno zakorzeniony jest tzw. Boxing Day. To tradycyjny start przecen, przypadający zawsze na 26 grudnia. W innych krajach ustawy określają, kiedy firmy mogą posługiwać się hasłem „wyprzedaż".
– Korzystając z wyprzedaży podczas zimowego urlopu w Alpach czy wizyty w europejskich miastach, mamy takie same prawa jak podczas zwyczajnych zakupów po cenach bez obniżki – mówi Alicja Tatarczuk-Nowik, rzecznik Europejskiego Centrum Konsumenckiego w Polsce.
Boxing Day w cieniu strajku
Wielkiej Brytanii wyprzedaże zwyczajowo startują w tzw. Boxing Day. Tegoroczny sezon świąteczny mimo początkowo niezbyt dobrych nastrojów handlowców zakończył się bardzo dobrze, ale jeszcze liczą na tłumy klientów szukających obniżek. W tym kraju od razu przeceny sięgają nawet 80 proc. ceny wyjściowej. Sklepy zostały otwarte już o 6 rano, jednak przynajmniej londyńczycy mieli kłopoty, aby z nich skorzystać. Zastrajkowało bowiem metro.
Mimo to detaliści prowadzący sklepy tylko przy trzech ulicach – Oxford, Bond i Regent – spodziewali się tego dnia 700 tys. klientów. Pod domem towarowym Selfridges na otwarcie czekało 2 tys. osób. – Wielu detalistów liczy na wyprzedaże – mówi Richard Dodd z British Retail Consortium. „The Sun" podał, że Brytyjczycy w ciągu trzech tygodni wyprzedaży wydadzą 22,8 mld funtów, ok. 340 mln funtów więcej niż rok temu. Według wstępnych szacunków tylko sprzedawcy z West Endu zarobili wczoraj 50 mln funtów.