Pierwszy egzemplarz B787 oficjalnie przeszedł w ręce LOT w poniedziałek. W muzeum Future of Flight w Everett tuż przy fabryce Boeinga umowę podpisali Marcin Piróg, prezes polskiej linii, wiceprezes Boeinga ds. sprzedaży John Wojcik oraz szef programu Trent 1000 Rolls Royce John Griffiths.

Tym samym LOT stał się pierwszym europejskim przewoźnikiem, który jest użytkownikiem najnowszego modelu Boeinga.

Marcin Piróg, prezes LOT, nie ukrywa ulgi, ale zastrzega się: – Prawdziwe święto będzie, kiedy w czwartek, 15 listopada, trochę po godz. 10 rano wylądujemy w Warszawie.

Premiera do Pragi i Monachium

– Pierwszy lot komercyjny zaplanowaliśmy do Pragi i Monachium 14 grudnia. I potem kolejna uroczystość: lot do Chicago, 16 stycznia 2013 r. – dodaje Piróg. Na wszystkich tych lotniskach zaplanowane zostały uroczystości powitania nowej maszyny polskiej linii.

W środę i czwartek w ramach lotowskiej promocji „szalona środa" będzie można kupić bilet na przelot dreamlinerem po Europie za 399 zł w obie strony z podatkami, na rejsy atlantyckie po 1899 zł i do Pekinu za 1999 zł.

Na 16 lutego został zaplanowany rejs do Chicago, na 1 lutego do Toronto, na 3 lutego do Nowego Jorku. Od 3 marca dreamliner będzie obsługiwał trasę do Pekinu. A LOT będzie miał najnowocześniejszą flotę na świecie.

Nowa jakość

Wewnątrz maszyna jest znacznie bardziej komfortowa od tych, które dziś ma LOT. Fotele są zdecydowanie wygodniejsze, a klasa, jakiej jeszcze w samolotach LOT nie było – tzw. ekonomiczna premium – jest porównywalna z biznesem w europejskich liniach. Cena biletów – w promocji nieco drożej niż dwukrotność najniższej promocyjnej taryfy ekonomicznej. Z kolei w biznesie – płaskie szerokie łóżka.

Skończą się także problemy z upychaniem bagażu podręcznego, gdzie się da, bo schowki nad głowami są bardzo pojemne.

We wszystkich klasach są indywidualne systemy rozrywki. – Nasi pasażerowie nie będą już musieli oglądać programu, który ktoś za nich wybrał – mówi Marcin Piróg.

Piloci, którzy przyprowadzą maszynę do Warszawy – wśród nich kapitanowie Krzysztof Lenartowicz, Krzysztof Włodarczyk i Jerzy Makula, przyznają, że cały czas uczą się maszyny. W inauguracyjnym rejsie z Seattle do Warszawy będą im jeszcze towarzyszyć piloci-instruktorzy z USA.