To będzie zły rok dla polskiej branży jednośladów. Choć na początku roku spodziewano się wzrostu sprzedaży, liczba kupujących od stycznia mocno stopniała. Według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego liczba rejestrowanych jednośladów (łącznie z motorowerami), nowych i używanych, zmalała w ciągu 11 miesięcy roku o prawie 12 proc. w porównaniu z podobnym okresem w roku ubiegłym. W przypadku motocykli spadek był jeszcze większy i zbliżył się do 13 proc. W ciągu jedenastu miesięcy zarejestrowano 44,4 tys. nowych i używanych maszyn. Nowych motocykli zarejestrowano w tym okresie niecałe 7,6 tys. Rok wcześniej było ich przeszło 1,1 tys. więcej.
– Początek roku był dobry, potem zaczął się zjazd, a teraz na rynku rozgrywa się dramat. Nam się jeszcze udało, ale inni mają kłopoty – mówi Jakub Rymkiewicz, dyrektor działu motocykli w Honda Poland.
Już w maju, a więc na początku sezonu, rynek zaczął mocno słabnąć. Potem w czerwcu przyszło Euro 2012 i w salonach świeciły pustki. W lipcu sprzedaż ruszyła, ale przystopowała w sierpniu. I od tego czasu jest coraz gorzej.
Liderem polskiego rynku pozostaje Romet Motors. Polski producent sprzedał 1384 motocykle i poprawił ubiegłoroczny wynik (styczeń–listopad) o 8 proc. W pierwszej dziesiątce najpopularniejszych marek to jedna z zaledwie dwóch firm, które uchroniły się przed spadkiem popytu.
Firmy oferujące drogie motocykle odnotowały w większości dwucyfrowe spadki sprzedaży. Stosunkowo nieźle wypadła jeszcze Honda: sprzedała 961 sztuk, zaledwie o 2,3 proc. mniej niż rok wcześniej. Mimo to zdołała jednak zwiększyć swój udział w rynku z 11,3 do 12,7 proc. Jeszcze bardziej zwiększył go Romet Motors: rok temu na tą firmę przypadało 14,7 proc. wszystkich sprzedawanych w Polsce nowych motocykli, a teraz udział w rejestracjach podskoczył do 18,3 proc. Natomiast w przypadku wszystkich pozostałych marek z pierwszej dziesiątki rankingu udziały w rynkowym torcie okazały się już mniejsze niż przed rokiem.
Bardzo duży spadek sprzedaży odnotowała Yamaha. Rok temu miała już zrealizowanych przeszło tysiąc transakcji z klientami. Teraz zaledwie 653. W rezultacie rejestracje tej popularnej wśród fanów jednośladów marki skurczyły się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy o przeszło jedną trzecią. O jedną piątą zmalała sprzedaż czwartego na liście Junaka, podobnie zmniejszyli sprzedaż tacy japońscy potentaci, jak Suzuki i Kawasaki.
Nieco mniej boleśnie odczuwają bessę importerzy największych maszyn, zarazem najdroższych. BMW zdołało utrzymać ubiegłoroczny 6,8-procentowy udział w rynku i zmniejszyło sprzedaż tylko o 12,5 proc. Z kolei o 17,2 proc. zmniejszył liczbę rejestracji Harley Davidson. – Lepiej sprzedają się motocykle najtańsze i drogie. Te ze środka gdzieś poginęły – mówi Robert Domański z BMW Polska.
W miarę dobrze wypadł w tym roku rynek części i akcesoriów. W tych pierwszych odnotowano nawet lekki wzrost sprzedaży. – Ta część rynku jest bardziej stabilna, choć z niepokojem oczekujemy na rok przyszły – powiedział „Rz" Krzysztof Król, dyrektor działu jednośladów w Intercars.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora a.wozniak@rp.pl