Słabnie rynek jednośladów. W maju liczba ich rejestracji nie przekroczyła 6,4 tys. sztuk, czyli skurczyła się o ponad 30 proc. wobec ubiegłego roku.
– To najgorszy wynik od maja 2005 roku, kiedy zarejestrowano 3,3 tys. nowych jednośladów – podkreśla Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).
Przy tym spadek dotyczy zarówno motocykli (sprzedaż nowych maszyn zmalała o 11,8 proc. w ujęciu rocznym), jak i motorowerów (tu rejestracje tąpnęły aż o 1/3). Od stycznia do końca maja liczba rejestracji wyniosła niecałe 22,5 tys. sztuk, czyli okazała się o 8,1 proc. mniejsza od ubiegłorocznej.
O tym, że rynek mocno się kurczy, świadczy także słabnąca sprzedaż jednośladów na rynku wtórnym. Tu spadek wyniósł w maju prawie 14 proc., do 6666 sztuk. Ale dane skumulowane pokazują od stycznia wzrost: 26,2 tys. sztuk to o ponad 5 proc. więcej niż w okresie styczeń–maj 2013 r.
Jak podaje PZPM, w maju zarejestrowano 1048 nowych motocykli, natomiast od początku roku 3847. Ten drugi wynik (skumulowany) jest nieco lepszy niż przed rokiem – o 3,7 proc. Ale jeszcze miesiąc temu sprzedaż motocykli liczona w okresie styczeń–kwiecień wykazywała wobec ub.r. wzrost o 11 proc. To zaś oznacza, że dynamika wzrostu słabnie.
BMW liderem rynku
Najpopularniejszymi markami motocyklowymi w tym roku są: BMW (535 szt., wzrost rok do roku o 43,4 proc.), następnie Romet Motors (503 sprzedane maszyny, spadek o 9,9 proc.) i Yamaha (493 szt., roczny wzrost sprzedaży o 43,7 proc.). W porównaniu z wynikami z kwietnia lider pozostał ten sam, natomiast Romet wysunął się przed Yamahę.
Maj przyniósł kontynuację trendu, w którym rośnie sprzedaż motocykli drogich, a spada popyt na marki tanie. Widać to po statystykach sprzedaży według pojemności silnika.
Już po I kwartale motocykle z jednostkami o największych pojemnościach, największe a zarazem najdroższe, stanowiły ponad 1/3 całej sprzedaży. Jednocześnie udział motocykli z najsłabszymi silnikami, o pojemnościach do 125 cm sześc. stopniał do niespełna 1/4 rynku. To m.in. efekt sytuacji, w której drogie motocykle są w dużej części kupowane przez szefów lub właścicieli firm: dzięki poprawie w gospodarce mogą zwiększyć wydatki.
Małe motocykle mają jednak spore szanse na wzrost sprzedaży za sprawą zmiany przepisów: wkrótce będzie można jeździć nimi, mając tylko prawo jazdy kategorii B. Zmiana jest już „przyklepana" przez Sejm. Przedstawiciele producentów i importerów już zacierają zresztą ręce.
– Dwa lata temu podobna zmiana przepisów nastąpiła w Czechach. Teraz 90 proc. naszych dostaw na tamten rynek to pojazdy o pojemności 125 cm – mówi dyrektor ds. rozwoju ZIPP Skutery Paweł Biedrzycki.
Małe przed szansą
Na spory popyt powinny liczyć takie marki, jak Vespa, Piaggio, Aprilia. Są „trendy", zwłaszcza w dużych miastach. W branży panuje opinia, że liberalizacja przepisów rozrusza cały rynek jednośladów, nie tylko tych małych.
– Pojawi się łatwa droga wejścia w świat motocykli. Kto spróbuje jazdy na małych maszynach, może szybko nabrać ochoty do przesiadki na większe pojemności – uważa szef działu motocykli w Inter Cars Krzysztof Król.
Yamaha, która ma już w ofercie dwa modele z silnikami 125 cm sześc., wkrótce wprowadzi do sprzedaży kolejne. – Będzie to model Majesty S, stylowy i wysmakowany, w cenie 13,9 tys. zł. Do tego Tricity, czyli trójkołowiec łatwiejszy w prowadzeniu niż klasyczny skuter – zapowiada manager marketingu w Yamaha Motor Polska Joanna Kazanecka.
W ciągu pierwszych pięciu miesięcy roku największą popularnością cieszą się motocykle typu Street (zwłaszcza Yamaha). Zanotowały one jednak spadek rejestracji do 1339 szt., tj. o jedną dziesiątą.
Drugie są wszechstronne motocykle typu ON/OFF (liderem kategorii jest BMW), których w porównaniu z ub.r. zarejestrowano o 27,1 proc. więcej. Kolejne w rankingu popularności są motocykle typu Chopper & Cruiser (liderzy to Romet i Harley-Davidson) mające 14,2 proc. rynku.