Armia ma wskazać dostawcę oręża, który obroni polskie niebo, przede wszystkim przed wrogimi rakietami, jeszcze w tym roku. Amerykańsko – niemiecko - włoskie konsorcjum które oferuje m. in. najnowsze, niedawno sprawdzone superpociski amerykańskiego giganta zbrojeniowego Lockheed Martin PAC 3 MSE rywalizuje o polskie zamówienie z rakietowym potentatem z USA Raytheonem (co dotąd, za Atlantykiem, nie miało precedensu), Polskim Holdingiem Obronnym sprzymierzonym z francuskimi koncernami MBDA i Thalesem a także izraelskim konsorcjum reprezentowanym przez rządową agencję Sibat.
Technologie dla zbrojeniówki
Przeciwlotnicza transakcja stulecia, jak już pisze o tarczy światowa prasa, warta do 2023 roku nawet 26,6 mld zł, to ostatnia być może szansa pozyskania przez krajową zbrojeniówkę rakietowych kompetencji. - Rodzimy przemysł nie ma alternatywy – musi się włączyć w budowę tarczy bo to jedyna okazja na dokonanie skoku technologicznego - ocenia dr Dominik Kimla analityk globalnej firmy doradczej Frost&Sullivan specjalizującej się w sprawach militarnych. Twórcy MEADS czyli rozszerzonego systemu obrony powietrznej średniego zasięgu (Medium Extended Air Defense System) kuszą więc naszych decydentów propozycją włączenia Polski do programu , w który od 2004 r. udziałowcy zainwestowali już 4 mld dol. Przedstawiciele konsorcjum zapewniają, że na udostępnianie strategicznych technologii mają zgodę rządów, w tym specjalne wsparcie Wasztyngtonu dla koncepcji rozszerzenia przemysłowej grupy o polską zbrojeniówkę.
Inwestycje w Mesku
W zakończonych wiosną negocjacjach technicznych w Polsce, MEADS obiecał inwestycje w rozbudowę rakietowego potencjału m.in. w skarżyskim Mesku i udział wojskowych instytutów w programach badawczych, w tym projektowaniu zupełnie nowego, tańszego, uzupełniającego pocisku MCM. Konsorcjum oszacowało, że jeśli w Polsce ruszyłaby produkcja rakietowych komponentów, montaż i certyfikacja a także serwis starszych, sprawdzonych w Iraku rakiet PAC-3 CRI, a do systemu zaadaptowano by polskie radary i krajowi inżynierowie przejęli integrację elektroniki – to dzięki kooperacyjnym zamówieniom w polskich firmach pozostałoby 40 proc. z sumy ok. 16 mld zł jakie armia RP przewiduje do 2022 r. na program Wisła.
Atuty MEADS
– Już teraz system MEADS jest gotów w 85 procentach, na dokończenie programu z nowymi siłami , potrzeba jedynie 18 miesięcy . Polska ma szansę stać się pełnoprawnym członkiem sojuszniczego konsorcjum, dostosować projekt do własnych potrzeb, zyskać dostęp do technologii, praw własności, kodów, źródłowych a potem potem profitów ze sprzedaży broni i usług serwisowych na rynkach trzecich - kusi Martin Coyne z Lockheeeda, wiceszef programu MEADS.
Według autorów MEADS ma same zalety: uzbrojony w nową generacją rakiet PAC-3 MSE Lockheeda, jest dzięki modułowej budowie łatwy w transporcie, elastyczny i otwarty na modyfikacje i współpracę z sojuszniczymi i narodowymi systemami łączności i dowodzenia. W zeszłym roku pomyślnie przeszedł testy na poligonie w Nowym Meksyku (USA).
Brakuje zamówień
Projekt MEADS ma jednak zasadniczy mankament: Kongres USA wykreślił broń z listy zamówień US Army. Postawiono na dalszą eksploatację istniejących systemów Patriot konkurencyjnego Raytheona. Decyzji o zakupie zestawów MEADS nie podjęły też rządy Niemiec i Włoch, kluczowi polityczni promotorzy programu.
Martin Coyne jest przekonany ze niemieckie decyzje będą pozytywne i zapadną jesienią tego roku. Także włoscy decydenci szybciej skłonią się ku MEADS, jeśli takiego wyboru dokona polska armia. - Sądzimy, że od Warszawy zależy, czy oferta MEADS nie powróci również , z sukcesem, w USA. Amerykański Kongres i i Pentagon, już zleciły analizy jak z pożytkiem dla bezpieczeństwa Ameryki odzyskać setki milionów dolarów zainwestowanych w powstanie naszego rakietowego systemu – mówi Coyne.
Rozstrzygnięcie w tym roku ?
Wiceminister obrony narodowej Czesław Mroczek odpowiadający za modernizacje armii przewiduje zamknięcie do końca czerwca fazy analiz i ustalenie ostatecznej koncepcji pozyskania broni w oparciu o informacje uzyskane w ostatnich miesiącach w dialogu technicznym z polskim konsorcjum przemysłowym OPL i zagranicznymi koncernami. Druga połowa roku – to uruchomienie procedur pozyskania sprzętu. - System obrony powietrznej i przeciwrakietowej to nasz priorytet podkreśla wiceminister.
Plany polskiego MON podniosły i tak już wysokie napięcie towarzyszące rakietowej „transakcji stulecia". Walka o wieloletnie zamówienia na ważnym, środkoweuropejskim rynku oznacza nie tylko starcie największych zbrojeniowych koncernów z Ameryki, Europy i Izraela ale poróżniła też firmy w samych USA.
Ostra rywalizacja
Uznawany za faworyta w polskim przetargu Raytheon (producent proponowanego Polsce modernizowanego systemu Patriot), wymienia w mediach ciosy z światowym gigantem Lockheed Martin. Krótka lista zagranicznych koncernów, które wezmą udział w ostatecznej rozgrywce o miliardy z programu "Wisła" jest już znana. Oprócz Raytheona i MEADS nie bez szans jest Europejski Dom Rakietowy MBDA i Thales (rakiety Aster 30 w systemie SAMP/T) w konsorcjum z Polskim Holdingiem Obronnym. Francuzi także obiecują ponadstandardową kooperację przemysłową. Najmniej wiadomo o ofercie izraelskiej, forsowanej przez rządową agencję Sibat. Niedawno agencje informowały że Tel Awiw musi liczyć się z ograniczeniami eksportowymi jakie na elementy systemów rakietowych David's Sling/Stunner w ofercie dla Polski mogą nałożyć przemysłowi partnerzy- Amerykanie.