Pirelli, producent opon do motocykli samochodów i bolidów Formuły I zwiększał marże w ostatnich latach, nawet gdy sprzedaż pojazdów w Europie zmalała do najniższego poziomu w historii. W 2014 r. segment gum premium pozwolił wyrównać słabsze wyniki w Ameryce Łacińskiej.

W 2014 r. firma zwiększyła zysk operacyjny o 6,8 proc. do 838 mln euro dzięki większemu wkładowi wyrobów o wyższej marży, lepszemu miksowi cen i działaniom zwiększającym efektywność. Obroty wyniosły 6,02 mld wobec 6,06 mld rok wcześniej.

Od 2010 r. włoska firma skupiła się na produkcji opon dla takich marek jak Mercedes, Audi i BMW, które znacznie lepiej przeżyły spadek na rynku od rywali produkujących na skalę masową. W ubiegłym roku sprzedaż takich opon zwiększyła się o 18 proc.

Dla 2015 r. firma przewiduje zysk operacyjny brutto bez kosztów restrukturyzacji 930 mln euro, inwestycje poniżej 400 mln i obroty większe o 6,5 proc. do 6,4 mld euro. Podczas telekonferencji dla analityków prezes Marco Tronchetti Provera potwierdził politykę rozdania ok. 40 proc. zysku netto w formie dywidendy. Gdyby nadal trwało generowanie gotówki, to kierownictwo może rozważyć podwyższenie dywidendy albo skup z rynku akcji spółki, ale na tym etapie nie ma jeszcze żadnej decyzji.

Tronchetti Provera poinformował, że Pirelli szuka w dalszym ciągu partnera w Azji dla swego działu gum do ciężarówek. — Mamy nadzieję, że w 2015 r. będziemy w stanie zapoczątkować procedurę z kilkoma graczami, z którymi jesteśmy w kontakcie — dodał, bez wymieniania szczegółów.

Włosi wypadli lepiej od francuskiego Michelina, który produkuje więcej opon dla masowych odbiorców.