UAW podał, że 57 proc. jego członków pracujących przy produkcji głosowało za umową z dyrekcją kończąc 40-dniowy strajk.

Prezes Mary Barra oświadczyła w komunikacie, że nowy układ zbiorowy „uznaje istotny wkład naszych pracowników w ogólny sukces firmy, przewiduje duży pakiet wynagrodzeń i dodatków, dodatkowe inwestycje i zwiększanie zatrudnienia w naszej działalności w Stanach" - cytuje Reuter

UAW uzyskał od kierownictwa GM podwyżkę zarobków i dodatków dla ok. 48 tys. uczestników strajku. Na podstawie porozumienia pracodawca podwyższy zasadnicze zarobki, wypłaci po 11 tys. dolarów premii motywacyjnej, zainwestuje w Stanach 9 mld dolarów, w tym 7,7 mld bezpośrednio w swe zakłady, a resztę w spółki j. v., stworzy albo zachowa 9 tys. miejsc pracy dla członków UAW.

Protest zaczął się 16 września, z postulatami podwyżek, większego bezpieczeństwa miejsc pracy, większego udziału w zyskach i ochrony zasiłków na ochronę zdrowia. Strajkujący chcieli otrzymać też zapewnienia dotyczące losu zakładów przewidzianych do zamknięcia.

Robotnicy w GM zaczęli wracać do pracy w sobotę rano. Koncern wznowi stopniowo pracę w kilku unieruchomionych fabrykach w Meksyku. Pierwsza ruszyła w sobotę fabryka silników w Ramos Arizpe, produkująca w tej samej miejscowości skrzynie biegów i montownia aut Chevrolet Blazer ruszy w poniedziałek, podobnie jak wszystkie zakłady GM w Silao. Do końca przyszłego tygodnia wszystkie będą funkcjonować normalnie.

Strajk w General Motors kosztował koncern ponad 2 mld dolarów, GM nie wypuścił w tym czasie ok. 300 tys. samochodów,. ale będzie usiłował odrobić część tych strat w najbliższych miesiącach. Resort pracy podał z kolei, że z powodu strajku uległo likwidacji co najmniej 46 tys. miejsc pracy w sektorach nierolniczych.

Związek zawodowy UAW ogłosił ponadto, że od poniedziałku 28 października rozpoczyna z drugim w sektorze koncernem Forda rozmowy o nowym układzie zbiorowym. Wcześniej obie strony podały o znacznym postępie w rozwiązywaniu wielu spornych kwestii..

W odróżnieniu od GM, Ford nie sygnalizował, że chce zamykać fabryki, ale jego szefowie mówili, że przyszłe samochody elektryczne będą potrzebowały o 30 proc. mniejszej załogi do ich produkcji. Ford stwierdził, że liczy na „osiągnięcie uczciwego porozumienia, które pomoże mu zwiększyć konkurencyjność, zachowa i ochroni dobrze płatne miejsca pacy w produkcji".