Poseł informuje, że kancelaria mecenas Jolanty Turczynowicz-Kieryłło za napisanie sześciu identycznie brzących wniosków do sądu o usunięcie z wydań papierowych i internetowych artykułów o związkach banku centralnego z aferą KNF.
Bank początkowo nie chciał ujawnić ile i komu zapłacił za wysłanie wniosków. Dopiero gdy poseł złożył skargę w sądzie administracyjnym informując, że bank odmawia udzielenia mu informacji publicznej, dostał pismo z NBP.
Wnioski wpłynęły pod koniec listopada do warszawskiego sądu okręgowego. Są niemal identyczne i różnią się tylko tytułami artykułów i nazwiskami autorów.
Sąd wszystkie wnioski odesłał, bo wszystkie wymagały uzupełnienia. I do tej pory ich nie rozpatrzył – informuje „Newsweek”.
Zazwyczaj twego typu pismo kosztuje w stołecznych kancelariach 500-100 złotych – mówi „Rz” warszawski adwokat, zaznaczając, że nie widział wniosku. Jednak nawet jeśli składa się on z kilkudziesięciu stron i zawiera pogłębioną analizę problemu oraz powołanie się na przepisy i interpretacje, to nawet wtedy trudno uzasadnić koszt 26 tysięcy.
Mecenas Turczynowicz-Kieryłło jest także pełnomocnikiem prezesa Adama Glapińskiego w śledztwie dotyczącym korupcji w KNF. Towarzyszyła mu w czasie przesłuchania w katowickiej prokuraturze, gdzie zeznawał w sprawie afery KNF.