Banki przechodzą ewolucję, również w modelu dystrybucji swoich produktów.
- Badania pokazują, że klient statystycznie loguje się 7 razy w miesiącu do bankowości elektronicznej, 3 razy do bankowości mobilnej. 28 proc. klientów odwiedza oddziały i ma potrzeby takiego kontaktu – tłumaczył Misiak.
Przypomniał, że w Europie w ciągu 10 lat zniknęło 20 proc. placówek bankowych.
- W naszym banku ta tendencja też jest widoczna. W ubiegłym roku ponad 8 proc. oddziałów bankowych zostało zlikwidowanych – mówił.
Gość podkreślił, że to nie jest koniec bankowości oddziałowej.
- Oddziały mają swoje miejsce wobec klientów, którzy dalej potrzebują bezpośredniego kontaktu – ocenił.
Przyznał, że placówki muszą się zmieniać. - Mamy do czynienia z automatyzacją i cyfryzacją oddziałów. Jest też kwestia ich lokalizacji. Oddziały zmieniają format i z dużych ulic przenoszą się do galerii handlowych - tłumaczył Misiak.
Internet już przejął znaczącą część usług bankowych.
- 99 proc. przelewów, operacji prostych wykonywanych jest za pomocą bankowości elektronicznej – podał gość.
- W ostatnich 2-3 latach bankowość mobilna rośnie szybciej niż bankowość elektroniczna – dodał.
Zaznaczył, że w najbliższej przyszłości może nastąpić połączenie wszystkich kanałów kontaktu z klientem.
- To klient decyduje w którym momencie jest mu najwygodniej skontaktować się z bankiem za pomocą telefonu, aplikacji czy online – mówił.
- Wszystkie elementy związane z mobilnością i to w jaki sposób dostosujemy możliwość oferowania usług poprzez aplikacje mobilne, to jest kierunek, który w dłuższej perspektywie będzie wygrywał – dodał.
Misiak zaznaczył, że humanizacja kanałów elektronicznych to odpowiedź na pytanie, co oznacza oddział.
- Nie zmienia to jednak faktu, że jeszcze przez wiele lat będziemy posługiwać się kontaktem poprzez oddział – ocenił.
- Nawet nowe pokolenia naszych klientów, millennialsi, wbrew pozorom potrzebuje fizycznego kontaktu z bankiem. Głównie w momencie otwarcia relacji – dodał.