Sporty zimowe

Matti Nykaenen: żyje się tylko kilka razy

Matti Nykaenen
Wikipedia/Creative Commons CC0 1.0 Uniwersalna Licencja Domeny Publicznej
Znów stanął na nogi, będzie dziś gościem konkursu w Kuopio. Obiecuje, że już nie wróci do picia i bicia. Dotąd się nie udawało
Wszędzie go teraz pełno. Wywiady, talk show, gale. Jak to u Nykaenena, żadnych stanów pośrednich. On od lat jest tylko albo w bajce, albo w rynsztoku. Teraz przyszła pora na bajkę. Wszyscy go chcą, wszyscy zapraszają. Nykaenen w jednej telewizji błaga narzeczoną o wybaczenie i powrót do domu, w drugiej zakłada się z prowadzącym, że tym razem na pewno wytrzyma bez alkoholu, w trzeciej zapowiada, że chce zostać trenerem. Szef skoków Walter Hofer zaprosił go jako honorowego gościa na igrzyska w Soczi, a w Kuopio Matti został maskotką konkursu. Wszedł nawet na wieżę trenerską podczas kwalifikacji. I gdy miał skakać Gregor Schlierenzauer, trener Austriaków Alexander Pointner oddał mu chorągiewkę. Nykaenen, wieloletni rekordzista w liczbie zwycięstw w Pucharze Świata, dał znak do startu skoczkowi, który kilka tygodni temu ten rekord pobił.
Spotkali się też w Kuopio na parkiecie: Schlierenzauer w koszykarskiej drużynie skoczków, Nykaenen w zespole fińskich gwiazd sportu i showbiznesu, z Miką Kojonkoskim jako centrem. Zagrali charytatywnie, zbierali pieniądze na szkolenie fińskich juniorów i leczenie kontuzjowanego Janne Haponena. Nykaenen, choć w tym roku kończy 50 lat, sylwetką od skoczków się nie różnił, wygrywa mistrzostwa świata weteranów, i chodzi mu po głowie, żeby na igrzyskach być przedskoczkiem. Ale kto zagwarantuje, że za rok znów nie będzie siedział? Złotych medali olimpijskich miał cztery. Małżeństw – pięć. Problemy z prawem trudno zliczyć. Był już legendą, mistrzem świata z Oslo z 1982 roku, mistrzem olimpijskim z Sarajewa, gdy dostał w 1986 pierwszy wyrok. Wtedy się jeszcze skończyło grzywną: młody mistrz, geniusz skoków i alkoholik ukradł ze sklepu papierosy i piwo. Dwa lata później w Calgary zdobył potrójne mistrzostwo olimpijskie, co się nie udało żadnemu skoczkowi przed nim ani po nim. I to był początek końca. W mistrzostwach świata w Val di Fiemme w 1991 Nykaenen zajął ostatnie miejsce na dużej skoczni, a na średniej i w drużynówce już nie wystartował. Od 1990 nie potrafił się zakwalifikować do finału żadnego konkursu. Nie miał siły przestawić się na styl V. Alkohol, depresja, środki przeciwbólowe, żeby oszukać kręgosłup – na tej mieszance nie dało się lecieć daleko. Od kiedy w 1992 roku skończył karierę, na przemian dorabiał się i tracił wszystko, zaczynał nowe życie i wracał do starego. Musiał sprzedać medale, bo jeszcze jako skoczek przepił wszystko. Zdarzało mu się, jak w 1990 roku, że zamiast na Turniej Czterech Skoczni poleciał na Wyspy Kanaryjskie, pobalować.
Grupa biznesmenów skrzyknęła się, by mu pomóc i zarobić. Został piosenkarzem, jego pierwsza płyta była w Finlandii złotą, do dziś nagrał jeszcze dwie. Został w 1996 wybrany radnym, z listy partii Prawdziwych Finów, populistycznej i antyeuropejskiej. Był też jej kandydatem w wyborach do parlamentu w 1995, ale w nich przepadł. A niedługo później znów przebalował wszystko co miał i zaczął tonąć. Dorabiał jako kelner, śpiewak w barze karaoke, striptizer. W międzyczasie poznał Mervi Tapolę, córkę fińskiego potentata w produkcji parówek. Przez ponad 10 lat kłócili się, walczyli, rozstawali i schodzili. Dwa razy brali ślub, piętnaście razy występowali o rozwód, aż do finału w 2010. Matti, kobieciarz i awanturnik z ADHD, bił ją jeszcze przed pierwszym ślubem. W 2004, gdy wydawało się, że znów wrócił do życia, gdy wydał książkę „Pozdrowienia z piekła" i ruszył w koncertowe tournée, został aresztowany, oskarżony o usiłowanie zabójstwa żony i skazany na ponad dwa lata więzienia. Odsiedział połowę wyroku, wyszedł warunkowo, i po kilku dniach znów rzucił się z pięściami na Mervi, a potem z nożem na znajomego, z którym ruszyli w tango. Wybronił się przed kilkumiesięczną odsiadką pracami społecznymi. Ale gdy w Boże Narodzenie 2009 próbował zadźgać żonę, już nie było szans na łagodny wyrok, choć długo o niego walczył. Wyszedł z więzienia rok temu. Już do nowej narzeczonej, Susanny Ruotsalainen, celebrytki zwiedzającej kolejne fińskie reality-show. Nykaenen też w takim wystąpił, w 10-odcinkowym programie o swoim codziennym życiu. Wciąż znajdują się chętni, by go wyciągnąć z rynsztoku, dać zarobić. Reality show biło rekordy popularności. Wcześniej film „Matti: piekło jest dla bohaterów", też był kinowym hitem w Finlandii, a Nykaenen dostał jedną trzecią zysków. Wydał nawet książkę kucharską. Dla Susanny nie pił przez ostatnie trzy lata, zespół w którym śpiewa ma zapełniony kalendarz na najbliższe miesiące, wszystko znów mu się zaczęło układać. Aż przepadł niedawno bez śladu. Tłumaczył, że znów się poczuł wypalony, musiał wypić z kolegami. Gdy wrócił, Susanna już się wyprowadziła, stąd te wspomniane wyżej telewizyjne przeprosiny. Ponoć jest skłonna wybaczyć, pod warunkiem, że Matti zapisze się na terapię. On obiecał, że teraz na pewno się uda. Bierze rozbieg od nowa. Ale z nim nigdy nie wiadomo, gdzie wyląduje. Nykaenen maskotką konkursu w Kuopio
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL