fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Podróż poślubna na Czerwoną Planetę

Statek kosmiczny, który w stronę Marsa poleci na początku 2018 roku – wizja artystyczna
AP/Inspiration Mars
Dennis Tito, milioner i orbitalny turysta, za pięć lat chce wysłać parę astronautów na Marsa. Jeżeli plan się uda, będą tam wcześniej niż wyprawa NASA
Amerykański milioner oraz założona właśnie przez niego fundacja Inspiration Mars Foundation poszukuje pary astronautów – najchętniej małżeństwa – która spędzi ze sobą ponad 500 dni podróży na niewielkiej przestrzeni. Para nie wyląduje na Marsie. Misja złożona z modułu załogowego i dodatkowego nadmuchiwanego pojazdu zakłada przelot w odległości 160 km od Czerwonej Planety i powrót na Ziemię.
Rakieta i kapsuła pasażerska będą wybrane spośród tych, które już są dostępne, poddane zostaną jedynie niezbędnym modyfikacjom.
Dennis Tito zaproponował rozwiązanie, które jeszcze nigdy nie było stosowane w lotach kosmicznych: wysłanie mężczyzny i kobiety, w dodatku związanych ze sobą emocjonalnie.

Niezwykła okazja

– Kiedy będą daleko od Ziemi, a nasza planeta widoczna będzie jako mały niebieski punkt, będą chcieli się do siebie przytulić – przekonuje Dennis Tito, 72-letni były inżynier Laboratorium Napędu Odrzutowego (JPL) NASA, w rozmowie z portalem Space.com. – Jakie jest lepsze rozwiązanie problemów psychologicznych związanych z izolacją?
Wyprawa rozpocznie się w styczniu 2018 roku. Wtedy Ziemia i Czerwona Planeta zbliżą się do siebie na najmniejszą odległość.
– Pojawi się rzadka okazja lotu na Marsa i powrotu stamtąd możliwie krótkim czasie, zajmie to krócej niż w półtora roku, coś około 500 dni – wyjaśnia Tito. – Jeśli stracimy możliwość startu w tym terminie, podróż na Marsa i z powrotem będzie przeciętnie trwać od dwóch do trzech lat.
Tito przyznaje, że plan wiąże się z licznymi wyzwaniami, ale uważa, że jest wykonalny.
– Widziałem, jak inni wychodzą z fantastycznymi pomysłami, w żaden sposób nie do zrealizowania – powiedział milioner. – Ja nie chcę wchodzić w coś takiego.
Przed założeniem fundacji Tito zgromadził wokół siebie grupę badaczy i inżynierów, którzy przestudiowali możliwości zorganizowania misji. Wynajął firmę Paragon Space Development Corporation, która ma doświadczenie w budowie systemu podtrzymywania życia, a także eksperta medycyny kosmicznej Jonathana Clarka z Baylor College of Medicine, który określił, co jest niezbędne dla dwojga ludzi zamkniętych w kapsule kosmicznej przez ponad 500 dni.
Zespół wykorzystał jako model pojazd Dragon, zbudowany przez prywatną firmę SpaceX. To na razie kapsuła służąca jedynie do dostarczania ładunków do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. SpaceX jeszcze nie przystosował jej do przewozu ludzi. Misja i tak będzie wymagać zupełnie nowego systemu podtrzymywania życia i ochrony przed promieniowaniem kosmicznym.

Za własne pieniądze

W przeciwieństwie do szefów innych prywatnych przedsięwzięć kosmicznych Tito nie spodziewa się żadnych zysków z wyprawy.
– To jest misja dobroczynna – powiedział. – Jej głównym celem jest pobudzenie zainteresowania podbojem kosmosu oraz przetestowanie technologii służącej załogowym misjom, które wylądują na Marsie.
Na działalność fundacji Tito wyłożył własne pieniądze. Ale żeby sfinansować misję w całości, potrzebny będzie zastrzyk gotówki od prywatnych ofiarodawców. Więcej o prywatnych przedsiębiorcach biorących udział w wyścigu kosmicznym można przeczytać w aktualnym wydaniu magazynu „Bloomberg Businesswek".
Wydawałoby się, że ogłoszenie ambitnego projektu pierwszej prywatnej misji na Marsa w 2018 roku może sugerować, że NASA porzuciła swoje plany eksploracji głębokiego kosmosu. Nic z tych rzeczy.
Zaledwie godzinę po konferencji Denisa Tity w Waszyngtonie, gdzie Inspiration Mars Foundation ogłosiła plan podróży na Marsa, urzędnicy NASA w Centrum Kosmicznym im. Kennedy'ego na Florydzie potwierdzili wcześniejsze plany budowy kapsuły Orion i systemu startowego z nową rakietą.
– Wiemy, że w końcu polecimy na Marsa – powiedział Dan Dumbacher, zastępca administratora NASA ds. eksploracji przestrzeni. – Istnieje wiele celów podróży kosmicznych pomiędzy Ziemią a Marsem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA