fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dyplomacja

Nasza dyplomacja traci wiarygodność

Fotorzepa, Łukasz Solski
Resort spraw zagranicznych naciska na media, zamiast uzdrowić wewnętrzne procedury
Seria wpadek z ujawnianiem danych białoruskich opozycjonistów, którzy otrzymywali pieniądze od naszych władz, pokazuje, że nie mamy do czynienia z jednostkowym błędem ministerstwa Radosława Sikorskiego. Chaos i brak kontroli nad urzędnikami torpedują wiele cennych inicjatyw Polski.
Dla dyplomacji polityka wobec Białorusi ma wyjątkowe znaczenie. To Warszawa ma być reprezentantem Unii Europejskiej wobec Mińska. To właśnie Polska zabiegała o pieniądze na program Partnerstwa Wschodniego, który m.in. Białoruś miał przyciągnąć do Brukseli.
Dlatego postępowanie wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki jest testem dla naszych programów i wiarygodności na unijnej scenie politycznej.
Pierwszą wpadką MSZ było przekazanie przez polską prokuraturę władzom w Mińsku wyciągów z polskiego konta opozycjonisty Alesia Bialackiego. Ministerstwo nie poinformowało prokuratury, że spełnienie prośby Białorusi może być podstawą do postawienia go przed sądem. Na podstawie tych danych oraz podobnych informacji przekazanych przez Litwę został on później skazany na 4,5 roku w kolonii karnej.
„Rz" ujawniła, że MSZ wysłało PIT białoruskim działaczom, którzy otrzymywali pieniądze od polskich władz. A we wtorek wyszło na jaw, że przez pół roku w Internecie dostępna była baza danych z informacjami o pomocy przydzielanej m.in. białoruskim i ukraińskim organizacjom pozarządowym.
– Gdyby taka sytuacja wydarzyła się raz, moglibyśmy mówić o nieszczęśliwym przypadku. Skoro zdarza się to już po raz trzeci, to widać, że problem jest poważny – uważa były wiceszef MSZ Paweł Kowal (PJN).
Resort nie zadbał też o to, by mieć możliwość objęcia części informacji tajemnicą dyplomatyczną. Dlatego teraz  MSZ musi zgodnie z prawem udostępniać wszystkie jawne dokumenty.  Wystarczyłoby  powołanie specjalnego zespołu konsularnego (podobny powołany po katastrofie smoleńskiej szkoli się do reagowania w takich sytuacjach).
Kierownictwo resortu zdaje sobie sprawę ze skali zaniedbań. Energię kieruje jednak na blokowanie publikacji na swój temat – przed publikacją tekstu o PIT do kierownictwa „Rz" kilka razy dzwonił rzecznik resortu Marcin Bosacki. Domagał się wstrzymania artykułu. Wczoraj sugerował, że więcej szkody polskiej racji stanu czyni ujawnianie informacji o wpadkach niż błędy urzędników MSZ.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA