fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Marek Migalski: Kaczyński stworzył system, którego sam staje się ofiarą

W Sieci Opinii
W europarlamencie posłowie się nudzą, a wtedy piszą blogi i wszczynają rewolty. Zrobili to Bielan, Kamiński, Migalski. Robią Ziobro, Cymański, Kurski. Ale zawsze na drodze staje im... system
Większego bajkopisarza niż Marek Migalski z kanapowej PJN na salonach europejskich nie uświadczysz. Kto zliczy, ile trafnych analiz wyszło spod jego pióra. Tym razem fruwający ornitolog podąża z odsieczą "ziobrystom". Panie Marku, oddajemy Panu głos.
Musicie to zrozumieć – to jest system. To nie będzie decyzja Kaczyńskiego, że wyrzuci z PiS Ziobrę, Kurskiego i Cymańskiego. Ta decyzja dokonuje się automatycznie – tak musi być. Inaczej cały system się zawali. Nie da się inaczej. Prezes jest takim samym małym i bezwolnym trybikiem w tej machinie, jak Hofman czy Błaszczak. W tym systemie nie można tolerować pytań, wątpliwości, samodzielności, podmiotowości. Albo wszyscy to akceptują, albo system się wali. No – albo trzeba wywalić tych, którzy naruszają podstawy systemu.

Dalej europoseł Migalski wyjaśnia owe tajne tryby „systemu”. Ale potem przyznaje:

Trochę koloryzuję, a w istocie o to chodzi – gdyby JK się cofnął, gdyby zaakceptował fakt, że wiceprezes partii to ktoś więcej niż Beata Szydło, gdyby zgodził się na otwarcie dyskusji o tym, jakie były przyczyny kolejnej klęski wyborczej swojej partii, zakwestionowałby realnie trwałe cechy systemu, który zbudował i w rzeczywistości zacząłby jego destrukcję, na której końcu byłaby jego dymisja i rozpad PiS.
To już byłaby inna partia i to już byłby inny przywódca – partia której nie rozumiałby Kaczyński i przywódca, który nie musiałby być Kaczyńskim. I choć widzi on absurdalność sytuacji, że trzeba będzie wyrzucić z partii ludzi, którzy mówią, że ich głównym celem jest uprawdopodobnienie, by kiedyś prezes został ponownie premierem a PiS zwyciężało, to jednak będzie musiał to zrobić. Z całą świadomością, że to tak naprawdę koniec jego marzeń o powrocie do władzy, o Budapeszcie, o zmienianiu Polski. Jeśli system, który stworzy, ten bezmyślny Golem, zabija dzisiaj tych, którzy są arcypisowscy, to znaczy, że on już nic nie może.

Migalski apeluje:

Dlatego zostawcie w spokoju Kaczyńskiego – on dzisiaj najbardziej wyraźnie widzi, że nie on podejmuje decyzje i że nie on panuje nad sytuacją. Jest jedynie bezwolnym elementem systemu – nie bardziej podmiotowym, niż Brudziński czy Błaszczak. Czy nie rozumiecie, że to dla niego najgorsze, co go mogło spotkać? Nie, najgorsze będzie to, jak wszyscy to zobaczą. Bo dopóki on sieje strach i przerażenie, to jeszcze ma poczucie, że coś od niego zależy. Ale jak wreszcie dotrze do jego aparatu i do wyborców, że nic od niego nie zależy i że Tusk już zawsze będzie się mógł mu śmiać prosto w twarz, wówczas tak naprawdę dokona się jego dramat. Dramat człowieka pokonanego przez system, który sam stworzył.  
Czy tylko nam się wydaje, że w swej "miłości" do PiS europoseł Migalski, wybrany do PE dzięki dawnemu poparciu Kaczyńskiego, odleciał dziś na dobre? Swoją drogą, może już czas, by fruwający ornitolog zostawił w spokoju politykę i powrócił do studentów? Szkoda marnować takiego gawędziarza na eurosalonach.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA