fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Robert Biedroń: To był solidarny rechot PO i PiS

W Sieci Opinii
W wywiadzie dla „Wprost” Robert Biedroń opowiada o nietolerancji polskich parlamentarzystów, którzy śmiali się podczas jego pierwszego przemówienia w Sejmie
Chodzi o słowa „chwyty poniżej pasa”, których poseł użył w kontekście ataków na kandydatkę do fotela wicemarszałka - Wandę Nowicką. Biedroń mówi:
To był jednoznacznie pogardliwy rechot. Proszę zobaczyć, jakie były komentarze osób, które rechotały. Im się to wszystko jednoznacznie skojarzyło. Poseł Niesiołowski, posłanka Pitera, poseł Górski. Oni mówią jednoznacznie, jak im się to kojarzy.
Widziałem Donalda Tuska. Śmiejącego się, rechoczącego premiera Donalda Tuska. (…) To smutne i szczerze mówiąc, dla mnie trudne, bo premier demokratycznego kraju w środku Europy rechotał wspólnie z Jarosławem Kaczyńskim, Antonim Macierewiczem, Anną Sobecką, Arturem Górskim. To był taki solidarny rechot PO i PiS. (...) Prawdziwy PO-PIS nietolerancji. Widziałem rechoczącego premiera. I to było straszne. Byłem tym całkowicie zbity z pantałyku. Nie wiedziałem, skąd ten szaleńczy śmiech. Nie mogłem zrozumieć, co się dzieje na tej sali.
Nowy poseł komentuje słowa Julii Pitery, która stwierdziła, że wnosi on do Sejmu jeden temat:
Dużo o tym myślałem. I sądzę, że jeśli problem płci, problem seksualności wygląda tak, jak wyglądał podczas pierwszego posiedzenia Sejmu, to może dobrze by było, gdybym zajął się seksem. Żeby wytłumaczyć posłom, że seks to również ważna sprawa. I że nie wszystko jest seksem. Że są też sprawy, kiedy o seksie nie mówimy. W swojej działalności publicznej nigdy się seksem nie zajmowałem. Zajmowałem się prawami osób homoseksualnych. Tu chodzi o prawa człowieka, przeciwdziałanie dyskryminacji, ale z pewnością nie seks.
Według posła Ruchu Palikota dzięki tej sytuacji scenki z Sejmu obiegły cały świat:
Gdybyśmy nie mieli tego rechotu, gdybyśmy nie byli symbolem zaścianka, ksenofobii, nietolerancji, to pewnie nie stałbym się żadnym symbolem. Byłbym zwykłym posłem. (...) Społeczeństwo zadecydowało, że powinienem być w Sejmie. Politycy tym rechotem zdecydowali, że moje miejsce jest gdzie indziej. To jest problem posłów i posłanek, którzy są oderwani od społeczeństwa. Społeczeństwo się zmieniło, ale politycy muszą tę lekcję tolerancji jeszcze odrobić.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA