fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Doradca potrzebny przy zakupie funduszy inwestycyjnych

ROL
Wybierając fundusze inwestycyjne Polacy najchętniej zdaliby się na opinię doradcy finansowego. Jeśli już mieliby podjąć decyzję na własną rękę, to kupiliby fundusz o najlepszych wynikach w ostatnim czasie
40 proc. Polaków, inwestując w fundusze, najchętniej wybrałoby ten rekomendowany przez doradcę finansowego - wynika z badania Deutsche Bank PBC przeprowadzonego przez Instytut Homo Homini.
- Zakup funduszy to indywidualna decyzja każdego klienta i dobrze, żeby orientował się, w co lokuje swoje pieniądze, ale oczywiście łatwiej jest dokonać wyboru z pomocą eksperta – mówi Tomasz Publicewicz prezes firmy Analizy Online badającego rynek funduszy inwestycyjnych. – Profesjonalny „asset manager" wyręczy nas w zbieraniu i analizie szeregu informacji, co zabiera czas i gdzie trzeba sięgnąć do wielu źródeł – dodaje.
Poleganie na wiedzy i doświadczeniu zawodowców wydaje się dobrą strategią tym bardziej, że w drugiej kolejności wybierając fundusz inwestycyjny Polacy bazowaliby na jego wynikach w ostatnim czasie. To kryterium obrałby co trzeci ankietowany. Historycznymi wynikami funduszu przy jego zakupie chętniej kierowałyby się panie. 43 proc. ankietowanych kobiet wskazało na tę odpowiedź.
– Niestety bazując wyłącznie na historycznych wynikach z ostatniego okresu narażamy się na niebezpieczeństwo zakupu papierów przy wysokich wycenach, dodatkowo z dużym prawdopodobieństwem, że ich cena w najbliższym czasie spadnie – przestrzega Piotr Tukendorf, zarządzający DB Funds FIO. – Te dane nie powiedzą nam bowiem, co stało za dobrymi wynikami danego funduszu, czy wyniki te są powtarzalne w dłuższym przedziale czasu, czy też może ostatnie wzrosty były wynikiem czystego przypadku. Wybór właściwego funduszu wymaga znacznie bardziej wnikliwej analizy – dodaje.
 
 
Co piąty respondent wybrałby fundusz, którego poziom ryzyka byłby w stanie zaakceptować. To kryterium jest najważniejsze dla osób w wieku 35-44 lat, z wyższym wykształceniem i osiągających ponadprzeciętne dochody. Kolejne najpopularniejsze determinanty wyboru to: rekomendacja znajomego, stały zespół zarządzających oraz niskie opłaty.
Jak zauważa Piotr Tukendorf, badanie świadczy o dobrej intuicji inwestycyjnej respondentów. Dokładna analiza składu zarządzających funduszem jest - w jego ocenie - szczególnie istotna na polskim rynku.
– Zespoły zarządzających zmieniają się w TFI bardzo często, średnio mniej więcej co dwa lata, ale są i takie, które wymieniają pracowników co pół roku. To powoduje pewną niestabilność strategii danego funduszu. Warto być świadomym tego ryzyka i sprawdzić, czy przypadkiem dobre historyczne wyniki w danym okresie nie były zasługą zupełnie innej ekipy, ludzi, którzy już w danym funduszu nie pracują – przestrzega.
Kwiecień był piątym z rzędu miesiącem, w którym aktywa krajowych TFI rosły. W marcu  osiągnęły najwyższy poziom od 2007 roku, czyli od czasów szczytu giełdowej hossy, którą przerwał kryzys finansowy.
Eksperci przestrzegają jednak, że rynek zmienił się bezpowrotnie. Czasy, w których jednostki TFI można było kupować „w ciemno" już nie wrócą.
- Wiele osób, które przed 2008 rokiem inwestowały pieniądze w funduszach, przekonało się, że nawet najlepsze wyniki historyczne nie muszą oznaczać pewnych zwrotów w najbliższych latach – mówi Piotr Tukendorf. – Mimo to fundusze pozostają bardzo dobrym uzupełnieniem portfela inwestycyjnego. Żeby jednak zapewnić sobie długookresowy zysk oraz zminimalizować ryzyko straty, trzeba je wybierać z rozwagą – dodaje.
- Wybór funduszy możemy powierzyć specjalistom, jednak warto im zadać dwa ważne pytania: jaka jest powtarzalność wyników funduszy, w które lokuje nasze pieniądze, oraz czy zarządza nim relatywnie stały zespół – radzi Tomasz Publicewicz.
Źródło: mojaemerytura.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA