fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Jedna reforma emerytalna i koniec

”Solidarność” przenosi swój protest spod Sejmu przed Kancelarię Prezydenta
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Związki zawodowe zaskarżą zmiany w emeryturach do Trybunału Konstytucyjnego
Chociaż wczoraj Senat bez poprawek przyjął ustawy o wydłużeniu wieku emerytalnego w systemie powszechnym oraz mundurowym i lada dzień trafią one na biurko prezydenta, związki zawodowe nie odpuszczają. – Będziemy dalej walczyć o prawdziwą reformę emerytalną i zaskarżymy ustawę do Trybunału Konstytucyjnego – grożą.
„Solidarność" pikietowała wczoraj pod Kancelarią Prezydenta, a szef związku Piotr Duda spotkał się z Bronisławem Komorowskim. – Apelowaliśmy do prezydenta, żeby nie podpisywał ustawy – mówi Marek Lewandowski, rzecznik „S".
Prawdopodobieństwo tego, że prezydent posłucha związkowców, jest minimalne. Komorowski obiecał jednak, że nie będzie spieszył się z podpisem i sprawdzi, czy ustawa jest zgodna z konstytucją. Na osłodę dodał, że pomoże związkowcom w walce z patologiami na rynku pracy, takimi jak nadużywanie umów śmieciowych. „S" przygotowała już odpowiednie projekty ustaw. Na początku miesiąca Piotr Duda przekazał je premierowi Donaldowi Tuskowi.
„S" zapowiada, że nadal będzie piętnować polityków, którzy głosowali za podwyższeniem wieku emerytalnego.
–Przypomnimy im to w czasie najbliższej kampanii wyborczej – mówi Lewandowski.
Inną strategię przyjęli mundurowi. – Nie jesteśmy zaskoczeni tym, że projekt tak gładko przeszedł przez Senat, spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy, obserwując to wszystko, co działo się w senackich komisjach – mówi „Rz" Antoni Duda, przewodniczący NSZZ Policjantów. Związkowcy służb mundurowych są coraz bliżej decyzji o zaskarżeniu ustawy wprowadzającej nowe zasady przechodzenia na emerytury do Trybunału Konstytucyjnego.
Gorąca atmosfera wokół reformy emerytalnej spowodowała, że rząd po cichu zaczyna się wycofywać z zapowiedzianej w exposé premiera reformy emerytur górniczych. Projekt zmieniający zasady liczenia tych świadczeń przygotowuje obecnie resort pracy, ale coraz mniej prawdopodobne jest, że zostanie on szybko przesłany do Sejmu. – Coraz częściej pojawiają się głosy, że jedna reforma emerytalna na jedną kadencję wystarczy – mówi „Rz" osoba blisko związana z rządem.
Górnicy już nieraz pokazali, że potrafią swoje wywalczyć siłą. Obecne przywileje wywalczyli w 2005 r., kiedy przyjechali pod Sejm z kilofami i kamieniami. I zapowiadają, że gdyby teraz rząd próbował odebrać im przywileje, też wyszliby na ulice. – Władza w starciu z górnikami zawsze ponosiła klęskę. Nie chcemy straszyć, ale jeśli Tusk będzie chciał nam odebrać nasze prawa emerytalne, dojdzie do ostrego konfliktu na ulicy – mówi Bogusław Ziętek, przewodniczący „Sierpnia '80". – Z nami nie pójdzie mu tak łatwo jak z „Solidarnością", bo jesteśmy lepiej zorganizowani.
Gdyby rzeczywiście rząd przestraszył się górników, pozostaliby oni jedyną grupą zawodową w Polsce, która zachowała przywileje emerytalne. Oznacza to, że nadal mogliby przechodzić na emeryturę po 25 latach pracy pod ziemią bez względu na wiek. A ci, którzy pracowali na dole co najmniej  10 lat, kończyliby aktywność zawodową, mając 55 lat. Przeciętnie górnik przechodzi na emeryturę w wieku 48 lat.
Krótsza praca nie wiąże się jednak z niższym świadczeniem, bo średnia emerytura górnicza jest dwa razy wyższa od świadczenia w systemie powszechnym. To dlatego, że górnicy mają wyjątkowo korzystny system liczenia stażu pracy. Każdy rok liczy im się niemal podwójnie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA