fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Budżet zapłaci za infoaferę

Fotorzepa, Darek Golik
Proceder zawyżania przez urzędników cen w kontraktach informatycznych miał charakter powszechny
Możemy już mówić o trwałym systemie korupcyjnym w administracji państwowej. W zamian za gwarancje pracy i korzyści materialne pracownicy największych instytucji publicznych włącznie z MSWiA, ZUS, policją  i strażą pożarną podpisywali z firmami kontrakty na niebotyczne sumy, z aneksami uniemożliwiającymi w praktyce ich zerwanie.
Sprawą zajmują się CBA i prokuratura, a jej finał może być postawienie zarzutów nawet najważniejszym urzędnikom – ustaliła „Rz". Budżet w ciągu ostatnich kilku lat mógł stracić na tym nawet do 10 proc. wartości publicznych zamówień informatycznych wartych w ostatnich latach kilkadziesiąt miliardów złotych. Co gorsza, Polska może być teraz zmuszona do zwrotu Unii pieniędzy otrzymanych na informatyzację.
Proceder wykryto, gdy w październiku ubiegłego roku zatrzymano szefa Centrum Projektów Informatycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Andrzeja M. i sześć innych osób. Ustalono, że przyjął łapówki na kwotę co najmniej 5 mln zł. W połowie stycznia aresztowano dwóch dyrektorów sprzedaży międzynarodowych gigantów informatycznych HP i IBM.
Mechanizm nadużyć został wypracowany w pierwszej połowie lat 90. Najjaskrawszym ujawnionym do tej pory przykładem nadużyć była informatyzacja ZUS. Ówczesny jego prezes Paweł Wypych ujawnił, że kontrakty z Prokomem były tak skonstruowane, że niemożliwe było ich zerwanie, bo firma sprzedawała oprogramowanie, nie przekazując praw autorskich i tzw. kodów źródłowych. To generowało duże koszty ich obsługi. Firma mogła dowolnie żądać dodatkowych pieniędzy za aktualizację programu.
Teraz CBA i pion ds. przestępczości zorganizowanej warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej ustaliły, że podobne reguły stosowano od lat. W procederze brały udział duże firmy działające na polskim rynku. Kontrakty były podpisywane na niewielką część całej kwoty zlecenia, a następnie „pompowane" (podpisywano aneksy, dorabiano dodatkowe aktualizacje itp.) przez skorumpowanych urzędników.
W rezultacie ich wartość była zawyżona – nawet dziesięciokrotnie. Przykładem, jaki udało nam się prześwietlić, głównie na podstawie rozmów z informatorami i lektury akt sądowych, jest informatyzacja Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W 2009 roku Dariusz Wojtasik, jej szef, podał się do dymisji, bo nie godził się na warunki, na jakich jego urzędnicy chcieli zawrzeć wieloletnie kontrakty informatyczne warte 850 mln zł.
Szef MSW Jacek Cichocki i Paweł Wojtunik, szef CBA, są zgodni: mamy do czynienia z największą aferą korupcyjną w administracji publicznej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA