fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Internet

Gracze online ofiarami przestępstw w Internecie

Fotorzepa, Szymon Laszewski Szymon Laszewski
Coraz więcej graczy online pada ofiarą przestępstw. Kradzieże cyberpostaci i ich wyposażenia to nowe zjawisko kryminalne
Kilkanaście dni temu utratę wirtualnego rycerza z gry online zgłosił policjantom z Tomaszowa Lubelskiego 17-latek. Wojownika, którego rozbudowywał od dawna, dokupując lepsze pancerze i uzbrojenie, wystawił na aukcji internetowej. W zamian miał otrzymać inne postacie. Stratę wycenił na 300 zł.

Nagminny proceder

Media co kilka tygodni informują o kradzieży kolejnych postaci wirtualnych, ekwipunku albo wirtualnej waluty. Poszkodowani wyceniają straty na kwoty od kilku do kilku tysięcy złotych. Zdaniem użytkowników gier MMOG (Massively Multiplayer Online Game – gier internetowych rozgrywanych jednocześnie przez tysiące lub miliony graczy) policyjne statystyki to wierzchołek góry lodowej.
– Nie ma chyba gracza, który nie zostałby oszukany lub okradziony. Zazwyczaj machają rękę i zaczynają grę od nowa – mówi Darek, prawnik z Zamościa, który w MMOG gra systematycznie od lat.
Nierzadko cyberprzestępcy to, co skradną, sprzedają na giełdach internetowych przez podstawione „słupy". Choć postacie są wirtualne, to pieniądze, które na nich można zarobić, jak najbardziej realne. I całkiem pokaźne. Dobrze rozbudowana postać z wyposażeniem potrafi kosztować nawet 3000 zł. Na zagranicznych portalach, na które również trafiają skradzione w Polsce awatary, można je kupić za ok. 200 dol. (tyle kosztuje postać na 80. poziomie). Sposoby kradzieży są różne. Od wykorzystywania ludzkiej naiwności poprzez błędy w systemie aż do phishingu.
Złodzieje postaci stosują sztuczki znane z ataków na klientów bankowości internetowej – mówi Zbigniew Engiel z Mediarecovery zajmującej się m.in. przestępczością internetową.
Wysyłają do graczy e-mail, w którym proszą o zalogowanie, podają również link kierujący do miejsca, w którym należy to zrobić. Mail przypomina ten od twórców konkretnej gry, a strona jest łudząco podobna do oryginalnej.
– Dlatego ważne jest podczas gry zachowanie takiej samej ostrożności, jak przy korzystaniu z bankowości elektronicznej – przestrzega Zbigniew Engiel.
Policja nie prowadzi oddzielnych statystyk kradzieży wirtualnych przedmiotów w sieciowych grach komputerowych. Nie ma też dla nich specjalnej kwalifikacji prawnej. Większość kwalifikuje jako kradzież z włamaniem lub przywłaszczenie mienia. Czasami jako oszustwo.

Trudno ścigać

– Ustalenie cyberprzestępcy różni się od typowej pracy dochodzeniowej. To bardziej praca informatyczna – mówi sierżant Justyna Basiaga z KMP w Nowym Sączu. Od stycznia działa tam sześcioosobowy Zespół ds. Zwalczania Przestępczości Komputerowej. Podobne zespoły powstają w innych komendach miejskich.
W kraju zapadły już pierwsze wyroki przeciwko sprawcom takich przestępstw. Mieszkańca Płocka sąd np. skazał na pięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, grzywnę i naprawienie szkody. Sprawca kradzieży wirtualnej postaci musi się też liczyć z roszczeniem cywilnym o naprawę szkody, a także naruszeniem reputacji gracza. Piotr Niezgódka z kancelarii Kochański Zięba Rąpała i partnerzy uważa, że pozwanym w sprawie może być także administrator gry.
– Jest to bowiem świadczenie usługi drogą elektroniczną. Obowiązkiem administratora jest należyte zabezpieczenie konta, aby uniemożliwić włamanie, a także bieżące informowanie o zagrożeniach w sieci i sposobach zabezpieczeń konta i loginu, tak jak to robią banki internetowe – uważa mec. Piotr Niezgódka.
Gry
Dochodowe internetowe złoto
Na zagranicznych serwisach aukcyjnych zbroje, miecze, tarcze, pojazdy osiągają ceny sięgające nawet kilku tysięcy dolarów. Kwitnie handel wirtualnym złotem. Kilka miesięcy temu brytyjski „The Guardian" ujawnił, że w jednym z chińskich obozów pracy   osadzeni zmuszani byli codziennie do dwunastogodzinnego grania w jedną z popularnych gier MMOG i zdobywania wirtualnego złota. Zajmowało się tym 300 więźniów. Ci, którzy na koniec dnia nie mieli odpowiedniej ilości złota, byli bici i karani.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA