Edukacja

Wszyscy absolwenci dostają się na studia

Rzeczpospolita
Marek Łaźniak, dyrektor wrocławskiego XIV LO, jest zadowolony z wyniku. – Jesteśmy oczko wyżej niż w zeszłym roku.
To prosta konsekwencja tego, co widać po szkolnych murach: korytarze są wręcz wytapetowane setkami wizerunków olimpijczyków z „czternastki”.
– Produkcja geniuszów? Może to tak wyglądać – śmieje się dyrektor Łaźniak. – Ale to działa i, co ważniejsze, przekłada się na ogólny poziom nauczania – zauważa. Dyrektora cieszy to, że koncepcja nauczania, którą wprowadził jego poprzednik, wciąż tak dobrze się sprawdza. – Uczniowie, nauczyciele, system – tę receptę na sukces dyrektor powtarza jak mantrę. – To fakt, że z każdym rokiem jest nam łatwiej. Tradycja tych wysokich lokat powoduje, że do naszej szkoły ciągną najzdolniejsi.
Według dyrektora, który w zeszłym roku szkolnym miał 60 olimpijczyków i kilkunastu laureatów, nie byłoby ich aż tylu, gdyby nie system. Jego kwintesencja to indywidualny tryb zajęć z matematyki, fizyki i języków obcych. Obecnie ma go 40 na 500 uczniów. – Realizują ambitniejsze programy i cała sztuka polega na takim ułożeniu planów zajęć, by mogli oni w kilka, kilkanaście osób spotkać się na wspólnych zajęciach bez szkody dla pozostałych przedmiotów, w których muszą uczestniczyć – mówi szef szkoły. Inne pomysły to zgrupowania przedolimpijskie z pracownikami wyższych uczelni, warsztaty przedmiotowe. Ale inkubator wybitnych jednostek to tylko niewielki fragment ponadstandardowej działalności szkoły. – Co roku szkoła wdraża ok. 70 programów edukacyjnych – zwraca uwagę Łaźniak. – Jak na 38 tygodni roku szkolnego to imponująca liczba. Efekt? 100 procent uczniów dostaje się na wyższe uczelnie. – Dostać się do „czternastki” to tak, jakby mieć gwarancję studiowania – uważają uczniowie. Czy pozycja XIV LO przekłada się na kondycję finansową szkoły? Pośrednio. Nauczyciele, którzy przygotowują zastępy olimpijczyków, nie odczuwają tego finansowo. – O dziwo, nie są premiowani w nagrodach kuratorium oświaty czy prezydenta miasta – zauważa dyrektor. – Ale pomoc miasta jest odczuwalna, jeśli chodzi o dofinansowanie obozów naukowych. Wyniki naukowe sprawiają jednak, że rodzice chętnie wspierają finansowo dodatkowe zajęcia proponowane przez szkołę. Dzięki temu nauczyciele mogą dorobić do pensji. Zdaniem dyrektora Łaźniaka właśnie nauczyciele to najbardziej istoty element systemu, dzięki któremu szkoła od lat utrzymuje się w czołówce polskich liceów. – Najlepszy nawet system nie będzie funkcjonował bez świetnych uczniów, ale tym bardziej bez nauczycieli, którzy ich odkryją i wypromują. We współczesnej edukacji samorodki, które jak burza zmierzają po laury w olimpiadach naukowych, to 10 procent, a 90 procent laureatów to efekty systematycznej pracy nauczycieli. W niewielkiej broszurce wymieniono kilkoro wybitnych absolwentów szkoły. Jest wśród nich Katarzyna Banaś, malarka wielokrotnie nagradzana w kraju i za granicą, Janusz Urzędowski, jeden z najbogatszych polskich biznesmenów, prof. Ludomir Newelski, wybitny matematyk, Agnieszka Glińska, reżyser teatralny, czy dr Małgorzata Zakrzewska, laureatka nagrody l'Oreal za badania mogące się przyczynić do stworzenia nowych leków na chorobę wieńcową. Szkoła ma w planach stworzenie specjalnej monografii poświęconej wybitnym absolwentom i olimpijczykom.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL