fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Wałęsa - film Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie

Andrzej Wajda z aktorami Agnieszką Grochowską (Danuta Wałęsa) i Robertem Więckiewiczem (Lech Wałęsa)
Rzeczpospolita, Raf Rafał Guz
Robert Więckiewicz o przygotowaniach do zagrania Lecha Wałęsy
W 1980 roku chodził pan do podstawówki w Nowej Rudzie. Jak pan zapamiętał tamten sierpień?
Robert Więckiewicz: Nowa Ruda jest niewielkim miastem, byliśmy niemal odcięci od wiadomości. Przecież oficjalne media przez długi czas niemal o nich nie informowały. Rodzice słuchali Wolnej Europy, a mnie, 13-latka, bardziej interesowało to, że były wakacje. Biegałem po podwórku i kopałem piłkę, choć oczywiście miałem świadomość, że coś się dzieje. Wszyscy kibicowaliśmy Wałęsie, wierzyliśmy, że wreszcie coś w naszym systemie drgnie.
Jak pan potem przeżył stan wojenny?
Wciąż miałem niewiele lat, to nie były najważniejsze sprawy. Zdawałem sobie sprawę, że „Solidarność" istnieje, że zeszła do podziemia. Świadomie w życie polityczne wchodziłem dopiero w 1989 r.
Dziś, mając zagrać Wałęsę, czuje pan tremę?
Jak przed każdą rolą. Nie mogę jej traktować jakoś szczególnie, bo to by mnie sparaliżowało. Gdybym zaczął się zastanawiać, roztrząsać, bać się legendy, nie zagrałbym takiej postaci. A muszę. Więc to jest po prostu kolejne zadanie aktorskie. Choć bardzo trudne.
Co będzie najtrudniejsze?
Jeszcze nie wiem. Sądzę, że wszystko. Stale o tym myślę, układam sobie coś w głowie, ale dopiero jak wyjdę na plan, poczuję atmosferę.
Spotkał się pan z Lechem Wałęsą?
Nie. Przeczytałem scenariusz i pracuję nad nim. Przygotowuję się samodzielnie. Oglądam materiały filmowe z Lechem Wałęsą, na przykład stare kroniki filmowe. Ale powtarzam: to dla mnie taka sama rola jak każda inna, jak Alfreda w „Wymyku" Grega Zglińskiego czy Sochy w „W ciemności" Agnieszki Holland. Muszę zadbać, by stworzyć na ekranie wiarygodnego człowieka.
Aktorzy, którzy grają autentyczne postacie historyczne, mówią często, że nie usiłują naśladować każdego gestu pierwowzoru, ale raczej starają się dopasować do pewnej idei, klimatu postaci.
Uczciwie przyznaję, że jeszcze nie znalazłem klucza do tej roli. Przymierzam się, myślę, próbuję, układam to sobie w głowie. Ale to także kwestia porozumienia się z reżyserem. Razem musimy postanowić, w jakim stopniu będziemy starali się zachować podobieństwo człowieka i sytuacji, a w jakim spróbujemy wykreować rzeczywistość. Ten proces uzgadniania wszystkiego trwa. Nie zapuściłem wąsów, bo zajęłoby mi to rok. Mam tzw. zarost atmosferyczny lub jak niektórzy mówią, „piastowski" – rosną mi trzy włoski miesięcznie. Ale wydaje mi się, że prawdziwe wąsy nie są niezbędne, by zbliżyć się do postaci Wałęsy. Wystarczą te, które przygotują dla mnie świetni charakteryzatorzy: Waldemar Pokromski i Tomasz Matraszek.
Jaką wskazówkę dał panu Andrzej Wajda?
Na razie nie mogę o tym mówić. Podobnie jak o scenariuszu. Mogę tylko powiedzieć, że bardzo się cieszę z tej propozycji. Zrobię wszystko, żeby wypadło dobrze. Zdjęcia zaczynamy 1 grudnia i naprawdę wszystko okaże się po pierwszym klapsie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA