fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Krytyka Polityczna po 11 listopada - Jan Żaryn

Jan Żaryn
Fotorzepa, Seweryn Sołtys
Środowisko „Krytyki Politycznej” uważa, że całe dziedzictwo kulturowe Europy, oparte na dekalogu i chrześcijaństwie, trzeba zniszczyć poprzez dewastację kolejnych jego segmentów – przekonuje Jan Żaryn, historyk
Ostatnio głośno się zrobiło o listach poparcia, jakie świat artystyczny napisał w obronie „Krytyki Politycznej" i jej nazywanego centrum kultury lokalu w Warszawie przy zbiegu Świętokrzyskiej i Nowego Światu. Ten olbrzymi wpływ „Krytyki Politycznej" na ten świat odbieram bardzo pesymistycznie. Świadczy to o tym, że znaczna część naszych elit mentalnie nie wyrosła z Polski komunistycznej. Na szczęście znaczna, a nie cała, bo jednak ta druga strona zachowała w sobie siłę oraz pewną konstrukcję intelektualną i etyczną.
Te listy smucą mnie tym bardziej, że podpisali je ludzie, którzy w poprzednim systemie bardzo często odważnie występowali przeciwko władzy komunistycznej. Dziś okazuje się, że tamta władza głęboko jednak wdarła się w świadomość tych luminarzy kultury i sztuki, a także artystów.

Granica dialogu

Zauważmy jednak, że na środowisko „Krytyki Politycznej" można patrzeć z kilku stron. Z jednej strony jest to ciekawa propozycja spojrzenia na współczesny konflikt kulturowy. Chodzi o tę jego część, w której to środowisko odwołuje się do autentycznych ideałów socjalistycznych, rzecz jasna tylko i wyłącznie tych, które nie kojarzą się z praktyką totalitarnego państwa komunistycznego.
To jest właśnie granica, poza którą nie może być żadnego dialogu. Bo jak tu dialogować z gestapo czy z NKWD? Jak rozmawiać z miłośnikami obozów koncentracyjnych czy gułagów? Tu po prostu musi być koniec jakiejkolwiek dyskusji i po to między innymi są ustalenia prawne, które chronią społeczeństwo przed koniecznością toczenia polemiki z kimś takim. A „Krytyka Polityczna" w części swoich działań i przemyśleń zdradza, niestety, akceptację dla praktyki komunistycznej.
Znaczna część naszych elit mentalnie nie wyrosła z Polski komunistycznej. Na szczęście znaczna, a nie cała
Jeśli zaś chodzi o pomysły zerwania z „Krytyką Polityczną" umowy wynajmu lokalu przy Nowym Świecie, pamiętajmy, że powinno to być kwestią czysto prawną, a nie ideologiczną. Powinno brać się pod uwagę tylko to, czy zostało dochowane porozumienie „Krytyki" z miastem. Nie znam ani tej umowy, ani nawet dokładnych powodów, dlaczego według niektórych powinna zostać ona zerwana. Docierają co prawda do mnie opinie, że chodzi o niezgodne z umową prowadzenie działalności gospodarczej, ale problem polega zupełnie na czymś innym. Otóż sprawa, która powinna mieć swój odrębny bieg, została wywołana i dotarła do naszej świadomości w związku z wydarzeniami z 11 listopada.

Zaprzeczanie poglądom

Tego dnia „Krytyka Polityczna" dokonała daleko idącej agresywnej próby skonfrontowania się z polską tradycją niepodległościową, zapraszając osoby, które nie powinny w tym czasie się zjawiać na ulicach miast polskich. Na dodatek po silnej reakcji, z którą po tym wydarzeniu spotkało się Porozumienie 11 listopada, „Krytyka Polityczna" zaczęła zrzucać z siebie odpowiedzialność. Twierdzi, że nie ma nic wspólnego z tym, iż agresywni niemieccy anarchiści w Warszawie w ogóle się pojawili, że schronili się w Nowym Wspaniałym Świecie, że znaleziono tam jednoznacznie świadczące o brutalności tej ekipy narzędzia. A najważniejsze – „Krytyka Polityczna" unika dziś odpowiedzialności, jak rozumiem, za własny światopogląd.
Przecież to, co się stało 11 listopada, było emanacją poglądu, jaki to środowisko chciało zaprezentować, konfrontując się z tradycją polską. A trzeba być odważnym wobec własnej konstrukcji intelektualnej czy etycznej i nie tchórzyć w sytuacji, kiedy zachodzi słuszny, moim zdaniem, kontratak społeczeństwa, które sobie nie życzy, by wrażliwość polska była bezkarnie naruszana.
Dla mnie ten właśnie porządek jest dużo ważniejszy.

Spór o człowieka

Ale jeśli idzie o wartości, to nie widzę szczególnego zagrożenia ze strony tego lewicowego środowiska. Wierzę, że także po tamtej stronie przeważy chęć prowadzenia merytorycznego dialogu dotyczącego tego, co jest dzisiaj faktycznym konfliktem. A konfliktem tym jest spór o człowieka; spór toczony w całej kulturze europejskiej.
Jako reprezentant świata konserwatywno-chrześcijańskiego uważam, że życie jest zadaniem. Żeby to zadanie człowiek mógł wypełniać, musi być podtrzymywany przez wielowiekowe dziedzictwo kulturowe. Wspiera ono każdego z nas w ziemskim dochodzeniu do pełni człowieczeństwa.
Strona przeciwna uważa natomiast, że całą tę tradycję kulturową Europy, opartą na dekalogu i chrześcijaństwie, trzeba zniszczyć przez dewastację poszczególnych jej segmentów. Przy czym ta dewastacja nie prowadzi do żadnej konstrukcji pozytywnej. Prowadzi do stworzenia człowieka zadowolonego z życia. Człowieka bez jakichkolwiek zobowiązań, który tylko pozornie jest wolny, ponieważ wydaje się mu, że wolność polega na tym, iż zewnętrzność nie ma wpływu na jego życie. A to jest de facto totalny egoizm, a nie wolność.
Trzeba jednak uczciwie przyznać, że spór ten jest naprawdę ważny, i myślę, że warto z „Krytyką Polityczną" na ten temat dyskutować.
—not. puo
Jan Żaryn jest wykładowcą na UKSW. Członek komitetu poparcia Marszu Niepodległości
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA