fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Gorzowską PO zaleje fala pozwów?

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Izabela Kacprzak
37 z 40 zbadanych deklaracji członkowskich w Platformie to fałszywki – uznał biegły badający sprawę tzw. martwych dusz
Ujawniona przez „Rz" afera może spowodować, że PO w Gorzowie Wielkopolskim zostanie pozwana przez osoby, które były do niej zapisywane bez swojej wiedzy i zgody.
– Każdy, kogo dobra zostały naruszone, może dochodzić swoich praw w sądzie. My tego nie zmienimy – podkreśla Krystyna Sibińska, obecna szefowa partii w Gorzowie.
Według naszego informatora takich osób może być nawet 300.
Sprawę bada prokuratura. Właśnie otrzymała informację od eksperta – podpisy pod częścią deklaracji członkowskich zostały podrobione. Sprawcom grozi do pięciu lat więzienia.
– Biegły grafolog przeanalizował do tej pory 40 deklaracji. Sfałszowanych zostało 37 z nich. W trzech przypadkach nie udało się tego stwierdzić ponad wszelką wątpliwość – wylicza Dariusz Domarecki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.
Śledczy na razie nie potrafią powiedzieć, ile osób brało udział w fałszerstwach. Jak jednak wynika z informacji „Rz", zakwestionowane deklaracje dotyczą członków kilku kół.
Ale ustalenia biegłych to dopiero początek. – Trwa analiza kolejnych dokumentów – tłumaczy Domarecki. Po jej zakończeniu prokuratura pobierze tak zwany materiał porównawczy, czyli próbki pisma od osób, które mogły mieć związek z aferą.
W śledztwie pojawił się kolejny wątek. Dotyczy ukrywania dokumentów. Według informacji „Rz" część kół gorzowskiej PO nie przekazała oryginałów deklaracji Leszkowi Turczyniakowi, który był wyznaczonym przez wojewódzkie władze PO komisarzem partii w Gorzowie (został powołany po ujawnieniu afery latem tego roku).
– Turczyniak ich zażądał, ale nie otrzymał. Chodzi o deklaracje od 2009 r., kiedy pompowano koła – twierdzi jeden z działaczy. Sibińska jest tym zdziwiona. – To dla mnie nowość – mówi „Rz".
– Nie miałem poczucia, że ktoś coś przede mną ukrywał – przekonuje Turczyniak.
– Jeśli były jakieś braki, wynikały raczej z nieprofesjonalnego prowadzenia dokumentacji.
Prokuratura bada te sygnały. – Za świadome ukrywanie dokumentów grozi do dwóch lat więzienia – informuje prowadzący śledztwo Andrzej Bogacz z gorzowskiej Prokuratury Rejonowej.
Pompowanie kół miało związek z walką o władzę. Im bardziej rozbudowane struktury, tym większa możliwość wystawiania delegatów, którzy decydują o wyborze szefów na kolejnych szczeblach ugrupowania.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA