fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Kreatywna księgowość ma się dobrze

Bloomberg
Informacja o tym, że przez 20 lat japoński Olympus fałszował sprawozdania finansowe, wcisnęła mnie w fotel
Skandal Olympusa wybuchł dziesięć lat po tym, gdy za sprawą amerykańskiego koncernu energetycznego Enronu pojęcie tzw. kreatywnej księgowości, czyli fałszowania sprawozdań finansowych, by poprawić wyniki firmy, zaczęło być odmieniane przez wszystkie przypadki.
Następstwem skandalu z amerykańskim koncernem energetycznym i ujawnionego podobnego skandalu w firmie WorldCom było uchwalenie w 2002 roku przez Kongres USA ustawy Sarbanes-Oxley (podnosiło wymogi co do jakości sprawozdań finansowych oraz dotyczące kontroli wewnętrznej).
A Enron stał się symbolem zamierzonego oszustwa.
O japońskim producencie kamer i aparatów fotograficznych i jego stratach sporo pisze się od miesiąca. Pierwszym powodem tego zainteresowania było odwołanie prezesa firmy, któremu zarzucono, że przepłacał w operacjach przejęć. Od tego czasu kurs akcji spółki spadł już o blisko 80 proc.
Teraz Olympus się przyznał, że przez zabiegi księgowe od lat ukrywał straty z inwestycji. Jest to o tyle ciekawe, że przed dekadą po pęknięciu bańki internetowej Olympus dokonał wielkich odpisów związanych z inwestycjami i wówczas się wydawało, że zaszłości zostały wyczyszczone.
Firma opóźniła publikację raportu kwartalnego, giełda w Tokio zaś zagroziła usunięciem akcji spółki z notowań, jeżeli sprawozdanie, nie zostanie opublikowane do 14 grudnia.
Giełdowe kłopoty Olympusa to nie wszystko. Firma znalazła się w orbicie zainteresowania nadzoru giełdowego, policji oraz prokuratury i musi się liczyć z tym, że jego menedżerom zostaną postawione zarzuty kryminalne.
Jakby tego było mało, o Olympusie i konieczności przywrócenia zaufania inwestorów do sprawozdań japońskich spółek mówił w piątek na konferencji prasowej premier Japonii. Bezpośrednie zainteresowanie premiera skandalem pokazuje, jak poważna jest sprawa. Zagraniczni inwestorzy już teraz twierdzą, że skandal będzie miał negatywny wpływ na ich inwestycje w japońskie akcje.
Gdzie Rzym, a gdzie Krym – może ktoś zapytać, zastanawiając się, jaki związek japoński skandal może mieć z pozostałymi rynkami finansowymi, w tym z naszym. Ale związek jest – historia Olympusa pokazuje jak wielka jest pokusa, by zabiegami i sztuczkami księgowymi poprawiać sprawozdania finansowe firm. Dla tej pokusy granice nie istnieją.
Autor jest publicystą ekonomicznym
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA