fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Zagraniczni dystrybutorzy chcą pokazać film o urzędnikach

W filmie zagrają m.in. Kazimierz Kaczor i Janusz Gajos
KFP
Filmem o urzędnikach niszczących polskich biznesmenów interesują się już zagraniczni dystrybutorzy
Pierwszy w Polsce film fabularny pokazujący, jak urzędnicy nadużywają władzy i gnębią przedsiębiorców, będzie miał premierę w maju na festiwalu w Gdyni. A już o prawa do emisji "Układu zamkniętego" starają się zagraniczni dystrybutorzy. Bo problem prawa, które daje możliwość nadużyć i tworzenia korupcyjnych układów w urzędach, dotyczy też wielu krajów Unii Europejskiej.

Do kin jesienią

Jak się dowiedzieliśmy, film, nad którym patronat objęła "Rz", będzie miał premierę w maju przyszłego roku na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Do kin wejdzie jesienią 2012 r.
Jego emisją zainteresowani są dystrybutorzy z Francji i Niemiec. Producentka Olga Bieniek potwierdza: – Zagraniczni dystrybutorzy już się z nami kontaktowali w sprawie edycji w tych krajach.
– Mam nadzieję, że zdążymy się zmieścić w terminach  – śmieje się w rozmowie z "Rz" reżyser filmu Ryszard Bugajski. – Ale wszystko na razie idzie zgodnie z planem.
"Układ zamknięty" będzie opowieścią o tym, jak prominent z urzędu skarbowego (w tej roli Kazimierz Kaczor) i skorumpowany prokurator, były ubek (Janusz Gajos), niszczą młodych przedsiębiorców.
– Jesteśmy już niemal na finiszu. Za tydzień kręcimy ostatnie zdjęcia z udziałem Janusza Gajosa w Warszawie, później powrót na Pomorze i oczekiwanie na pierwszy śnieg – opowiada "Rz" Mirosław Piepka, współautor scenariusza. – Zima jest nam potrzebna do retrospekcji, chcemy pokazać upływ czasu, to, jak młyny sprawiedliwości powoli niszczą człowieka.

"Marek, mamy problem"

Fabułę filmu oparto na prawdziwej historii Lecha Jeziornego i Pawła Reya, właścicieli Krakowskich Zakładów Mięsnych. Pod zarzutem działania na szkodę własnej spółki na dziewięć miesięcy trafili do aresztu. Po siedmiu latach śledztwo przeciw nim umorzono.
W filmie pojawią się też wątki dotyczące wielu innych przedsiębiorców, m.in. właścicieli poznańskiego Bestcomu, których pod zarzutem prania brudnych pieniędzy aresztowano na prawie osiem miesięcy. Śledztwo przeciwko nim po sześciu latach zawieszono. Firma została zniszczona.
"Marek, mamy problem. Ktoś chce nas zniszczyć" – mówi w jednej ze scen, których kręcenie obserwowała "Rz", Jarosław Kopaczewski, aktor grający przedsiębiorcę. Kilka dni później w więzieniu w Malborku filmowano ujęcie, gdy jeden z przedsiębiorców, ciężko pobity przez współaresztanta, nie wytrzymuje psychicznie i próbuje się powiesić.
– Mój wspólnik rzeczywiście został bardzo ciężko pobity przez współwięźnia, jak się później okazało, będącego na głodzie narkotycznym  – opowiadał niedawno "Rz" Lech Jeziorny. – Dziwnym trafem działo się to w czasie, gdy był poddawany intensywnym przesłuchaniom.
Zaatakowany w areszcie przez odurzonego współwięźnia w 2006 r. został także jeden z prezesów Bestcomu, który odmawiał przyznania się do stawianych mu zarzutów. Strażnicy pojawili się dopiero, gdy przedsiębiorca sam obronił się przed atakiem.
– Człowiek czyta o takich wydarzeniach w gazetach, ale często pozostaje obojętny. A to się naprawdę dzieje, dotyka ludzi, którzy żyją wśród nas – mówił "Rz" spotkany na planie filmu w Gdańsku Janusz Gajos.  – Wciąż żyjemy w rzeczywistości, w której to urzędnik czuje się panem i władcą mogącym prawie wszystko.
– Komunizm w ogóle nie dawał ludziom żyć, system gospodarczy w III RP nie sprzyja zaś rozwojowi, nie pozwala rozwinąć skrzydeł. A jeśli już komuś uda się te skrzydła choć trochę rozprostować, to się je podcina – dodaje Bugajski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA