fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Nagroda za odwagę przeciwstawienia się stereotypom i eleganckie odkrycie

AP
Prof. Robert Hołyst, dyrektor Instytutu Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk w Warszawie o tegorocznych laureatach nagrody Nobla
Dzięki pracom Shechtmana przekonaliśmy się, że coś, o czym pisano w podręcznikach, iż jest niemożliwe – okazało się możliwe. Z punktu widzenia formalnej nauki jest to bardzo eleganckie odkrycie.
Jestem jednak zaskoczony decyzją Komitetu Noblowskiego. To bardzo ciekawe i ważne odkrycie, ale za zjawiska fizyczne, nie chemiczne. Coś musi przereagować z czymś, żebyśmy mogli mówić o przemianach chemicznych. Natomiast w przypadku tegorocznego Nobla z chemii rzecz dotyczy przemian fazowych. Typowe przemiany fazowe to przechodzenie wody w parę wodną czy krystalizacja. Przełamanie stereotypów w głowie łapie nas, naukowców, za serce
Ale dzięki pracom noblisty okazało się, że w strukturze kryształu możliwa jest do uzyskania pięciokrotna symetria. Naukowcom wydawało się, że nie może być aż tylu osi symetrii w krysztale, które by pokryły periodyczną strukturą całą przestrzeń. To było fundamentalne prawo uznane przez naukę. Daniel Shechtman skorzystał z pomocy amerykańskiego fizyka teoretyka Johna Cahna mówiącego, że poszukiwaną symetrię można spotkać w cieczach. Cahn podpowiedział Shechtmanowi, że jeżeli gwałtownie schłodzi się materiał, to może on nie zdążyć przebudować atomów w zwykłą sieć krystaliczną, a może powstać szkło, które ma taką samą symetrię jak zwykła ciecz. Tak zrobił noblista ze stopem aluminium z manganem. Schłodził stop na tyle szybko, że powstało coś pomiędzy bezpostaciowym szkłem a w pełni ukształtowanym kryształem. Jak kwazikryształ prześwietli się promieniami rentgenowskimi, to da taki obraz jak kryształ, natomiast wykazuje symetrię, która jest niedozwolona dla kryształów. Odkrycie bardzo eleganckie, ale zastosowań w praktyce nie ma jeszcze zbyt wielu. Ogłoszenie odkrycia wymagało olbrzymiej odwagi. Za śmiałość zmierzenia się z problemem, którego w powszechnej opinii nie da się rozwiązać, Nobel się należy. Przełamanie stereotypów w głowie nas, naukowców, łapie za serce. —not. kru Daniel Shechtman Nikt nie chciał uwierzyć w jego odkrycie Urodzony w 1941 roku w Tel Awiwie Shechtman pracuje w Izraelskim Instytucie Technologicznym. Nieznaną strukturę skrystalizowanego metalu odkrył przypadkiem, w 1982 roku, w amerykańskim Instytucie Standaryzacji i Technologii w Gaithersburgu, gdzie został wysłany na urlop naukowy. Patrząc na stworzony w laboratorium kryształ, ujrzał dziwną strukturę przeczącą regułom krystalografii. – Mówiłem każdemu, że mam materiał z pięciokrotną osią symetrii. Ludzie po prostu śmiali się ze mnie – wspomina noblista. Mało tego – naraził się nie tylko na śmieszność, ale i na problemy zawodowe. Odwiedził go dyrektor grupy badawczej i położył na biurku podręcznik, sugerując, by zapoznał się z jego treścią. „Powiedziałem mu, że to, z czym mamy do czynienia, wykracza poza rozumienie przedstawione w tej książce" – wspominał Shechtman w jednym z wywiadów. Następnego dnia dyrektor poprosił go o zrezygnowanie z pracy, gdyż przynosi wstyd kolegom. Dopiero w 1984 r. opublikował artykuł (zresztą początkowo odrzucony) przedstawiający koncepcję kwazikryształów. Odkrycie wywołało kontrowersje w środowisku chemików i fizyków. Podwójny noblista Linus Pauling nazwał go kwazinaukowcem. Dopiero pięć lat po odkryciu Shechtmana obserwację potwierdzili inni badacze. —peka
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA