fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Portrecistka sław minionej epoki

Zofia Nasierowska (1938 – 2011)
Archiwum
Zmarła Zofia Nasierowska, legenda fotografii. Pokonał ją rak mózgu. Miała 73 lata
Miała dobre życie: zasobny dom rodzinny, kochający mąż, wczesna kariera, uroda. Urodzona w podwarszawskich Łomiankach w 1938 roku, podstaw zawodu nauczyła się od ojca Eugeniusza Nasierowskiego, wziętego fotografa. Zobacz galerię zdjęć
– Pierwszy aparat dostałam na ósme urodziny. Natychmiast zrobiłam zdjęcia rodzicom. Kolejnych kadrów uczyłam się na naszych kotach, psach i kanarkach. Cudowny świat fotografii stanął przede mną otworem – wspominała fotografka. Na forum publicznym zadebiutowała już jako jedenastolatka. Po technikum fototechnicznym studiowała w łódzkiej Filmówce na Wydziale Operatorskim.
Po dyplomie wyspecjalizowała się w sztuce portretowej. A że obracała się w środowisku aktorskim i wśród ludzi kultury (jej mężem był reżyser Janusz Majewski), uwieczniała przede wszystkim znane twarze. W latach 60. i 70. polska elita artystyczno-intelektualna miała portrety od Nasierowskiej. Jej prace zdobiły okładki poczytnych periodyków, m.in. "Zwierciadła", "Filmu", "Ekranu". Stworzyła bodaj najpełniejszą galerię naszych artystycznych znakomitości. Miała własne metody, które z czasem przeobraziły się w wyrazisty styl. Nie lubiła przypadku – wizerunki powstawały po długich wstępnych rozmowach, w efekcie wielogodzinnych sesji, ze starannie ustawionym oświetleniem, wystudiowaną pozą. Choć wówczas nie istniał fotoshop, rezultaty okazywały się zbliżone. Zarzucano jej schlebianie modelom, nadmierną idealizację. A jej właśnie chodziło o komfort psychiczny ludzi stających przed jej obiektywem – wiedzieli, że wypadną korzystnie. Otwierali się przed nią, czując z jej strony aprobatę i empatię. Zwłaszcza dotyczyło to kobiet. Niejedna dama sceny czy ekranu traktowała posiedzenie u Nasierowskiej jak swego rodzaju terapię. Czy można się dziwić, że z większością łączyły ją przyjacielskie kontakty? Kiedy pogarszający się wzrok zmusił ją do zmiany profesji, nadal otaczał ją krąg serdecznych znajomych. Od kilkunastu lat spełniała się w... kuchni. W mazurskiej miejscowości Leśmiady wybudowała dom i otworzyła pensjonat, którego bywalców raczyła wykwintnymi potrawami. Recepty własne, rodzinne i męża wydała w kulinarnych księgach-albumach ilustrowanych zdjęciami z Mazur. Sama z nich korzystam, zwłaszcza z przepisów na tradycyjny świąteczny stół. Niecałe dwa lata temu ukazała się książka "Nasierowska. Fotobiografia" (pióra Zofii Turowskiej). W ostatniej chwili – bohaterka jeszcze mogła czuwać nad całością – dała namówić się na opowiadanie anegdot, z wrodzoną dyskrecją omijając skandale. Dzięki niej zachowała się galeria królów życia doby PRL. A że są podretuszowani? Nie szkodzi, takimi lepiej ich zapamiętać. Podobnie jak autorkę tych pięknych portretów. Monika Małkowska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA