fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Oburzona Europa maszeruje. Kierunek: Bruksela

Spotkania na Puerta del Sol w Madrycie
rp.pl, Amira Bocheńska Amira Bocheńska
17 września chcą wkroczyć do Paryża, 8 października będą już w Brukseli. Młoda Europa zjednoczyła się w marszu "oburzonych"
Maszerują z Hiszpanii, Włoch i Francji. 26 lipca wyruszyli w kierunku Belgii. Jest ich ponad sto osób, ale cały czas dołączają kolejni oburzeni. W Brukseli ma ich być kilka tysięcy.
Zaczęło się od protestów na słynnym Puerta del Sol - jednym z większych placów w Madrycie i miejscu znamiennym: znajduje się tu pomnik niedźwiedzia, symbol miasta. Choć po kilku tygodniach służby miejskie zlikwidowały miasteczko, spontanicznie założone przez demonstrujących przeciwko kryzysowi ekonomicznemu, to już za chwilę protest przybrał nowe oblicze. 25 czerwca młodzi Hiszpanie rozpoczęli miesięczny masz "oburzonych" z Barcelony do Madrytu. Akcja zmobilizowała inne hiszpańskie miasta - Malagę, Sewillę, Saragossę. Ich mieszkańcy dołączyli do wspólnego protestu przeciwko wymuszające oszczędności trudnej sytuacji ekonomicznej, w jakiej znalazła się Hiszpania. Miesiąc później, 24 lipca już ponad 35 tysięcy młodych Hiszpanów demonstrowało na głównych ulicach Madrytu. Na Passeo del Prado, w ekskluzywnej dzielnicy stolicy, setki ludzi rozbiły obozowisko.

Porozmawiali i poszli na Brukselę

25 lipca zaproszono do niego wiele osobowości i intelektualistów, m.in. noblistę z ekonomii Josepha E. Stiglitza. Podczas jednego z zebrań pojawił się pomysł marszu do Brukseli - wprost przed siedzibę Parlamentu Europejskiego. Już dzień później pomysł został wcielony w życie. 17 września Marsz Oburzonych ma dotrzeć do Paryża. Tam dołączą do nich francuscy zwolennicy i wszyscy razem pójdą na Brukselę. Planują znaleźć się w stolicy Belgii i Unii Europejskiej 8 października. Chcą tam przygotować masową demonstrację, planowaną na 15 października.

Spartańskie warunki

Całe przedsięwzięcie wydaje się dość karkołomne. Maszerującym brakuje wszystkiego: leków, butów, ubrań, namiotów i źródeł energii. - Problemy, z jakimi borykają się maszerujący dotyczą przede wszystkim braku miejsc do spania i dostępu do toalet - opowiada fotografka Amira Bocheńska, Polka, która idzie z "oburzonymi" z Barcelony do Madrytu. Pracuje nad filmem dokumentalnym o wydarzeniach ostatnich miesięcy. - "Oburzeni" rozbijają namioty w parkach, na boiskach, czasami na placach. Często sypiają w salach gimnastycznych lub szkołach - dodaje.

Kilka dni temu ponad stuosobowa grupa przekroczyła granicę z Francją. Od tej pory maszerujący są zdani na współpracę z zagranicznymi służbami porządkowymi.

Amira Bocheńska śledzi blogi uczestników marszu. - Pomagają im francuscy "oburzeni', którzy przyjęli ich bardzo serdecznie - mówi. W grupie maszerujących jest wielu obcokrajowców, w tym 22-letni Polak. Piotr również dokumentuje całe wydarzenie. - Sporo osób dokumentuje na bieżąco te wydarzenia na swoich blogach, robią zdjęcia, rejestrują marsz na wideo - mówi Bocheńska.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA