fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Christine Lagarde została szefową szefowa MFW

Christine Lagarde
Bloomberg
Minister finansów Francji, Christine Lagarde została ostatecznie wybrana dyrektorem zarządzającym Międzynarodowego Funduszu Walutowego
Pokonany na polu walki został Agustin Carstens, prezes banku centarlnego Meksyku. Teraz jeszcze jedno jest pewne. Pani Lagarde będzie ostatnim szefem MFW, który jest „Europejczykiem z urzędu".
Że sytuacja rozwinie się w ten sposób oczywiste było od momentu, kiedy okazało się, że ze względów formalnych (bo skończył 65 lat) nie może kandydować Stanley Fisher, prezes banku centralnego Izraela. Kandydatura pani Lagarde umocniła się jeszcze bardziej, kiedy w ostatni poniedziałek uzyskała poparcie rządu w Pekinie. Do ostatniej chwili z poparciem dla Francuzki wstrzymywali się Amerykanie. Dla nich utrzymywanie dobrych stosunków z Meksykiem jest bardzo ważne. Ale w ostatniej chwili razem z Rosjanami i oni poparli kandydata Europy.
Od 19 maja kiedy do dymisji podał się poprzedni szef MFW, także Francuz Dominique Strauss Kahn który oskarżony o próbę gwałtu czeka teraz w Nowym Jorku na proces, pani Lagarde była murowanym kandydatem. I to wcale nie wyłącznie dlatego, że jest kandydatem z Europy, czy też kobietą, co po bardzo romansowym Strauss Kahnie jest bardzo oczekiwaną odmianą.

Dobra na kryzys

Prawda jest taka, że największym problemem i to dla całego świata jest zadłużeniowy kryzys w Europie, przede wszystkim w Grecji, a to pani Lagarde właśnie jest osobą, która posiada najlepsze zdolności negocjacyjne. Podczas szczytów G20 i G7 zawsze była „szerpą", czyli osobą niesłychanie cierpliwą która była w stanie wynegocjować porozumienia. Jest autorką greckiego pakietu ratunkowego, którego brak doprowadziłby kto wie czy nawet nie rozpadu strefy euro.
Do tej roli weszła bardzo naturalnie. Zanim jeszcze zaczęła się konferencja ministrów finansów w Brukseli 9 maja 2010 wiadomo było, że za ratowaniem Grecji opowiadał się minister niemiecki, Wolfgang Schaeuble. Tyle że obradom przewodniczyła znana z niechętnego stosunku do Greków hiszpańska minister finansów, Elena Salgado. Kiedy Hiszpanka Elena Salgado „zaganiał ministrów do sali obrad okazało się, że ciężko zachorował sprzymierzeniec pani Lagarde, minister finansów Niemiec, Wolfgang Schaeuble. Został zawieziony do szpitala i nie było szans, że pojawi się w Brukseli. Christine Lagarde poprosiła hiszpańską minister finansów o chwilę zwłoki, która przedłużyła się na wiele godzin. A pani Lagarde znalazła mały pokoik i zamykała się w nim po kolei z każdym z ministrów.
Ten pokoik stał się wówczas centrum światowych negocjacji finansowych, w efekcie powstał gigantyczny pakiet pomocowy o wartości 750 mld ero, który miał posłużyć jako finansowa kotwica już dla całej Unii Europejskiej nie tylko dla Grecji, czy eurolandu.
Lagarde nie rozmawiała wówczas jedynie z politykami europejskimi. Dzwoniła do sekretarza skarbu USA, Timothy Geithnera, Japończyków, Chińczyków, innych kluczowych ministrów finansów na świecie. I co pół godziny zdawała sprawozdanie zgromadzonym w Bazylei prezesom europejskich banków centralnych, którzy spotykali się tam z ówczesnym szefem MFW, Strauss Kahnem.
Kiedy wreszcie do Brukseli przyjechał zastępujący Schaeuble Thomas de Maiziere nie tracił czasu na rozmowy z panią Salgado, tylko pospieszył do „dziupli" Christine Lagarde, skąd również wychodzili i chodzili unijny komisarz ds walutowych Oli Rehn i Elena Salgado, która pogodziła się że ne odgrywa w tym spotkaniu głównej roli.
W efekcie o godzinie 2 nad ranem powstał pakiet ratunkowy który mógł wesprzeć każdy kraj Unii Europejskiej. Rynki odetchnęły z ulgą. Dzień rozpoczął się od wzrostu indeksów w Azji, a sama pani Lagarde przyznała potem w rozmowie z dziennikarzami, że były momenty, w których myślała: — No to już po euro.

Nie jest ekonomistką

Kiedy Christine Laarde słyszy, że jest oceniana jako wyjątkowo skuteczny negocjator mówi: — Nie jestem dla nikogo zagrożeniem. Nie mam wybujałego ego. Zdarza mi się wybuchnąć śmiechem, kiedy sprawy zaczynają być naprawdę na ostrzu noża. Wtedy sobie myślę: Kurczę, przecież na tym świat się nie kończy...
Krytycy pani Lagarde zarzucają jej, że nie ma wykształcenia ekonomicznego i że tak naprawdę w Ministerstwie Finansów Francji robiła wszystko pod dyktando prezydenta Nicolasa Sarkozyego. Wypomina się jej również, że cały majstersztyk negocjacyjny dotyczący Grecji na nic się nie zdał, bo wprawdzie euro zostało wybronione, ale Grecja pogrąża się w recesji, a zagrożenie ogłoszeniem niewypłacalnością jest większe, niż kiedykolwiek. Simon Johnson, który był głównym ekonomistą w MFW w latach 2008-2009 mówi otwarcie, że Lagarde i UE „zaklajstrowały to, co popękało, zamiast starać się znaleźć rozwiązanie, które trwale rozwiązałoby problem. Jego zdaniem najlepiej byłoby stworzyć„dwa piętra" w strefie euro. Na pierwszym byłyby najsilniejsze kraje, na drugim — ci członkowie eurolandu, którzy mają kłopoty. —Tymczasem pani Lagarde postąpiła inaczej i naciskała na stworzenie szerokiego pakietu ratunkowego, bo banki francuskie są najbardziej narażone na kłopoty w wypadku ogłoszenia niewypłacalności przez Grecję. Jego zdaniem doszło tutaj do ogromnego konfliktu interesów.
Nawet krytycy nie są w stanie jej odmówić zdolności negocjacyjnych i doskonałego przygotowania prawniczego, jakie nabyła pracując, a potem kierując międzynarodową kancelarią Baker&McKenzie w Chicago w której było zatrudnionych 3,5 tys. prawników.
—Ale nie jest ekonomistką — mówi Raghuram G. Rajan, który był głównym ekonomistą funduszu w latach 2003-2006. —Nie może być tak, że dyrektor generalny prosi współpracowników, żeby za niego podejmowali decyzje. W tej organizacji zawsze było tak, że to na górze były podejmowane decyzje. I nikt ich nie kwestionował.
Nie ma nikogo, kto by nie zauważył, że Christine Lagarde wchodzi do sali. Wysoka, szczupła, piekielnie elegancka z burzą siwych włosów z pewnością w niczym nie przypomina swojego poprzednika, który był tęgi i niewysoki, no i z jakichś powodów zawsze podobał się kobietom. W stosunku do swoich rozmówców jest sympatyczna. Jak mało kto potrafi słuchać i dostosować się do atmosfery. Sama mówi, że te umiejętności nabyła p podczas trenowania pływania synchronicznego, w którym doszła do tytułu mistrzowskiego. Pływa nadal, kiedy tylko nadarzy się okazja, ale już nie wyczynowo, uprawia także jogę.
Doskonale prezentuje się w mediach, które ją uwielbiają. W jednym z programów telewizyjnych w 2009 roku cierpliwie uczyła amerykańskiego dziennikarza francuskiej wymowy „recession economique catastrophique" przy czym obydwoje turlali się ze śmiechu. Odniosła ostatecznie sukces.
Pytanie jednak, czy nowa szefowa jest w stanie zmienić fundusz i przygotować tę organizację, aby oddać przywództwo krajom rozwijającym się. Tyle, że 55-letnia dzisiaj pani Lagarde z pewnością będzie chciała pozostać w MFW na dwie kadencje. A za 10 lat świat będzie już wyglądał zupełnie inaczej.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA