fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Brytyjczycy chcą móc umrzeć na życzenie

Terry Pratchett
Wikipedia
Na Wyspach na nowo rozgorzała dyskusja na temat śmierci na życzenie. Wszystko za sprawą filmu "Decydując się na śmierć", autorstwa pisarza Terry'ego Pratchetta, od lat walczącego o legalizację wspomaganego samobójstwa.
71-letni Peter Smedley, milioner cierpiący na stwardnienie zanikowe boczne, zdecydował się wypić przed kamerami truciznę i  umrzeć. BBC, która wyświetliła szokujący dokument, znalazła się w ogniu krytyki.
Rz: Film został przez jednych określony jako "haniebny", a przez drugich jako "wzruszający". Jaki wpływ wywarł na Brytyjczyków?
prof. Malcolm Johnson: Myślę, że na poziomie emocjonalnym bardzo duży. Ludzie zaczynają traktować ten temat poważnie. Problem wspomaganego samobójstwa pojawił się na forum publicznym nie więcej niż dziesięć lat temu. Przyczyniły się do tego głównie głośne przypadki Brytyjczyków, którzy pojechali do Szwajcarii, by zakończyć tam życie w klinice Dignitas. Ludzie zaczynają rozumieć, że ich ta sprawa także dotyczy. Każdy kiedyś zachoruje, każdy musi kiedyś umrzeć. Społeczeństwo się starzeje, a nowoczesna medycyna sprawia, że nawet z ciężką chorobą można żyć wiele lat. Tylko że są to często lata cierpienia.
Przeciwnicy wspomaganego samobójstwa oskarżyli BBC o propagowanie, nie po raz pierwszy, śmierci na życzenie. Czy taka jednostronność mediów sprzyja debacie?
Film odzwierciedla opinię większości Brytyjczyków na ten temat. Jak pokazują najnowsze sondaże, dwie trzecie z nich uważa, że bliscy osoby śmiertelnie chorej, której pomogli umrzeć, nie powinni być karani. To stanowi wyraźny wzrost w stosunku do podobnych badań przeprowadzanych jeszcze kilka lat temu. Ludzie są coraz bardziej skłonni do zaakceptowania śmierci na życzenie i coraz więcej z nich popiera jej legalizację. Oczywiście z wyjątkiem Kościoła i organizacji opieki paliatywnej, które mówią o świętości życia. Sam jestem chrześcijaninem, ale odkąd prowadzę badania na temat starzenia się i śmierci, uważam, że w cierpieniu, w powolnej wegetacji nie ma nic uszlachetniającego. Ludzie, gdy nie są w stanie znieść cierpienia, zawsze znajdują sposób, by umrzeć. Przy pomocy lekarzy czy krewnych.
W Wielkiej Brytanii grozi za to teoretycznie 14 lat więzienia. Pratchett mógłby zostać oskarżony o to, że nic nie zrobił, by powstrzymać Smedleya...
Pratchett sam jest chory na alzheimera. Co dałoby jego ściganie? Poza tym we wrześniu ustanowiono nowe przepisy, według których osoby pomagające innym w popełnieniu samobójstwa nie będą karane. Zresztą on nie pomagał, tylko nagrywał to, co robił Smedley.
Śmierć na życzenie zostanie ostatecznie zalegalizowana?
Zmierzamy w tym kierunku. Kiedyś będzie to usługa jak każda inna. Oczywiście rodzi to pewne ryzyko nadużyć. Ale dochodzi do nich także w hospicjach i domach opieki. Potrzebny będzie system kontroli.
rozmawiała Aleksandra Rybińska
prof. Malcolm Johnson jest socjologiem w Centre for Death and Society na Uniwersytecie w Bath
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA