fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Aplikacje/egzaminy

Małe zainteresowanie egzaminem sędziowskim

Fotorzepa, pn Piotr Nowak
Tylko 11 z 29 zdających może się cieszyć z wyniku sprawdzianu. A to dopiero pierwszy etap dochodzenia do zawodu sędziego
Do egzaminu sędziowskiego, który odbywał się w Krakowie, zgłosiło się 29 osób z całej Polski. Głównie asystenci i tylko trzech referendarzy z odpowiednią praktyką. Najwięcej jest asystentów z sądów okręgowych, jeden z apelacyjnego i kilku z rejonowych.
By przystąpić do egzaminu, asystenci musieli się wykazać czteroletnią pracą w zawodzie. Referendarzom potrzebna była trzyletnia praktyka.
Egzamin pisemny z prawa karnego odbył się 31 maja, a z prawa cywilnego 2 czerwca. Każdy trwał dwa dni, a pracę oceniało dwóch ekspertów i każdy wystawił swój stopień. Ostateczna ocena jest ich średnią.
Tylko po uzyskaniu minimum z pracy pisemnej – dla sędziów jest to 80 punktów – można było liczyć na przejście do egzaminu ustnego (kazusy). Spośród 29 zdających tylko 11 uzyskało wynik pozytywny.
Asystenci i referendarze, którzy poradzili sobie z częścią pisemną egzaminu, teraz przystąpią do jego części ustnej. Każdy kandydat musi się zmierzyć z kazusami z siedmiu obszernych dziedzin prawa: w tym karnego materialnego i procesowego, cywilnego materialnego i procesowego, konstytucyjnego i europejskiego oraz ustawy o ustroju sądów powszechnych. Część ustna potrwa około czterech godzin.
Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury, która egzamin organizowała, była przygotowana na 200 kandydatów. Zarezerwowano nawet hale, w których odbywają się targi. Niepotrzebnie. Do egzaminu zgłosiło się zaledwie 10 proc. oczekiwanych.
Dlaczego zainteresowanie było tak małe? Zdaniem samych zainteresowanych powody były dwa: duży wysiłek i małe szanse na etat sędziowski.
Czytaj też:
 
Zobacz:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA