fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Był gotów do szaleństw

Fotorzepa, Zygmunt Januszewski ZJ Zygmunt Januszewski
Jan Bończa-Szabłowski
Pamięci Krzysztofa Kolbergera
Wybitny aktor teatralny i filmowy, doskonale znany także z małego ekranu i audycji Polskiego Radia. Talentem i charyzmą zdobył sobie rzesze fanów. Potrafił grać zarówno twardzieli, jak amantów, choć w tych drugich miał okazję wcielać się częściej.
Ci, którzy od początku wróżyli Krzysztofowi Kolbergerowi wyjątkową karierę, nie pomylili się. Zaraz po ukończeniu warszawskiej PWST dane mu było przeżyć najpiękniejszą przygodę romantyczną. Wystąpił w roli szekspirowskiego Romea oraz mickiewiczowskiego Gustawa-Konrada. Ta gorączka romantyczna trawiła go właściwie do końca.
– Jako młody chłopak miałem określone warunki i większości reżyserów kojarzyłem się z bohaterem romantycznym. Byłem w tym zapewne na tyle przekonujący, że pojawiały się kolejne, podobne propozycje. Teksty romantyczne bardzo mnie fascynowały, więc nie protestowałem – mówił w jednym z wywiadów dla „Rz". I dodawał: – Elegancki i wyciszony to ja lubię być w życiu. W zawodzie, który uprawiam, jestem gotów do szaleństw.
O tym, jak świetnie czuł romantyzm, będzie można przekonać się, oglądając spektakle Teatru Telewizji. Jego  Romeo wydaje się wręcz modelowy. Jerzy Gruza, który w 1974 roku zrealizował telewizyjną wersję „Romea i Julii", wspomina:
– Nie ukrywam, że kompletowanie obsady rozpocząłem od Krzysztofa Kolbergera. Był już wtedy gwiazdą, popularną, ale niezużytą. Cieszył się wielką sympatią widzów, wzdychały do niego nastolatki. Jego Romeo był idealistą, bez grama cynizmu. Wraz z Bożeną Adamkówną, grającą Julię, stanowili samotną wyspę wrażliwców osaczonych przez świat szyderców.
Na sopockim festiwalu pokazana zostanie też mniej znana wersja „Popiołu i diamentu", dla Teatru Telewizji przygotowana przez Zygmunta Hübnera. Kolberger zagrał Maćka Chełmickiego.
– Spektakl był pomyślany jako głos polemiczny Hübnera wobec filmu Andrzeja Wajdy – przypomina Piotr Cieślak grający postać Andrzeja Kosseckiego. – Maciek Chełmicki w ujęciu Kolbergera stał się czystej krwi romantykiem. Krzysiek był już wtedy cenionym aktorem Teatru Narodowego Adama Hanuszkiewicza, ogromnie popularnym dzięki radiowym „Strofom dla Ciebie". Do wszystkiego, co robił, podchodził z żarliwością. Podczas kręcenia jednej ze scen „Popiołu i diamentu" już w pierwszym ujęciu jednym ruchem sprzątnął wszystko ze stołu, co wzbudziło konsternację rekwizytorów. Pamiętam, że zawsze bał się huków i strzałów. Kiedy grany przez niego Maciek miał zabić Szczukę, Kolberger, trzymając w ręku pistolet, mrużył oczy, na co jako doświadczony AK-owiec nie powinien sobie pozwolić. Ale Krzysiek zawsze był delikatnym i wrażliwym człowiekiem.
Kolberger zapisał też piękną kartę w historii Polskiego Radia. Największą popularność przyniosły mu „Strofy dla Ciebie" prezentowane na falach „Lata z radiem". Był też częstym gościem Teatru Polskiego Radia. Tu zrealizował m.in. „Wacława dzieje", utwór, który niegdyś był jego głośnym debiutem na scenie narodowej. Poza tym będzie go można usłyszeć m.in. w spektaklu Waldemara Modestowicza „Pokój z widokiem na wojnę polsko-jaruzelską".
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA