fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Zaczyna się bój o nowy budżet Unii

Bloomberg
Eurodeputowani chcą wzrostu wydatków w latach 2014 – 2020 o 5 proc. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwiają się poszczególne rządy UE
Komisja Europejska przedstawi pod koniec czerwca projekt nowego wieloletniego budżetu UE po 2013 r. Parlament Europejski przegłosował wczoraj raport, który ma być wkładem do europejskiej debaty na temat finansowania Wspólnoty.
Eurodeputowani chcieliby, aby wydatki unijne wzrosły w okresie 2014 – 2020 o 5 proc. w porównaniu z tymi planowanymi w latach 2007 – 2013, czyli o ok. 50 mld euro ponad 976 mld euro. Oznaczałoby to 1,11 proc. połączonego produktu narodowego brutto UE, w porównaniu ze spodziewanym 1,11 proc. PNB w 2013 r.

Konieczne zmiany

Według PE zamrożenie wydatków w przyszłym wieloletnim budżecie na poziomie z 2013 r. jest niemożliwe bez wycofania się UE z części uzgodnionych już przez państwa członkowskie wspólnych polityk. – Musimy skończyć ze złym zwyczajem zaciągania politycznych zobowiązań bez zapewniania im finansowego wsparcia – powiedział Salvador Garriga Polledo, hiszpański chadek, autor przyjętego raportu. A kraje, które w liście otwartym z grudnia 2011 r. zaapelowały o zamrożenie wydatków, eurodeputowani pytają, z jakich konkretnie polityk chciałyby zrezygnować. List był wtedy sygnowany przez Wielką Brytanię, Niemcy, Francję, Holandię i Finlandię.
– Ważne dla nas było, aby jak najszybciej przegłosować raport, jeszcze zanim Komisja przedstawi swój projekt. Wiadomo, że PE jest zawsze nieco bardziej ambitny niż Komisja i dużo bardziej niż rządy. Więc chcieliśmy wyznaczyć ten punkt wyjścia do negocjacji – mówi "Rz" Danuta Hubner, eurodeputowana PO, przewodnicząca komisji polityki regionalnej w PE. Ma mimo wszystko nadzieję, że propozycja KE będzie ambitna. – Nie może być to projekt, któremu rządy od razu przytakną – mówi Hubner.

Możliwe  nowe podatki

Parlament w swoim raporcie wspomina nie tylko o wielkości budżetu, ale także o jego priorytetach. Zdaniem eurodeputowanych bez zmian powinny pozostać wydatki na rolnictwo i politykę spójności, przy czym z tej drugiej kategorii powinny także korzystać regiony nieco zamożnie- jsze, gdzie PKB na głowę mieszkańca mieści się w graniach 75 – 90 proc. średniej unijnej.
To pomysł bardzo mocno promowany też w Komisji Europejskiej, podoba się również Polsce. Bo poprzez wciągnięcie do grona beneficjentów unijnych funduszy niektórych regionów z Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii zwiększa się szanse na zgodę tych rządów na utrzymanie polityki spójności.
Ponadto eurodeputowani opowiedzieli się za reformą źródeł finansowania Unii Europejskiej i stworzeniem unijnego podatku, który uniezależniałby wspólny budżet od bieżących dyskusji.
Na pewno Komisja Europejska przedstawi w swoim projekcie jedną lub kilka opcji nowych źródeł własnych (np. podatek od transakcji finansowych lub VAT), ale do tej pory rządy państw członkowskich wypowiadały się na ten temat sceptycznie.

Wyzwanie na czas polskiej prezydencji

Projekt Komisji będzie przez kolejne wiele miesięcy przedmiotem dyskusji międzyrządowej Rozpocznie się ona w czasie polskiego przewodnictwa w UE, ale zakończy dopiero w 2012 albo nawet na początku 2013 r. Zdaniem eurodeputowanej PO Danuty Hubner to, jak Polska zapoczątkuje debatę, będzie miało ogromne znaczenie dla jej wyniku. – Polska musi pilnować, żeby to dokument KE stanowił do końca podstawę negocjacji, a nie jakieś propozycje narodowe. To również dla Polski będzie należało ustalenie priorytetów w dyskusji, choć jeszcze za naszego przewodnictwa nie będą dyskutowane ostateczne liczby – mówi eurodeputowana PO.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA