fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Rośnie sklepowa telewizja

Fotorzepa, MS Magdalena Starowieyska
Magdalena Lemańska
Piotr Mazurkiewicz
Cyfrowych ekranów nadających reklamy może być w Polsce już 20 tys. Na świecie wartość tego rynku to 1,3 mld dol.
W Polsce jesteśmy na etapie edukowania reklamodawców na temat tego rynku – mówi Szymon Pikula, prezes notowanej na NewConnect spółki  Call2Action, która specjalizuje się w digital signage.
Na świecie wartość tego rynku instytut ABI Research oszacował na koniec 2010 r. na 1,3 mld dol. W 2016 roku – licząc nie tylko wydatki na reklamę na takich ekranach, ale także technologię i na same nośniki ma wzrosnąć do 4,5 mld dol. – Ekrany bywają bardziej przekonujące niż reklamy w niektórych mediach tradycyjnych. Zdefiniowały od nowa reklamę zewnętrzną, bo rozprzestrzeniły się m.in. na centra handlowe, lotniska czy banki, przekazując odbiorcom treści w najlepszym momencie – komentuje Larry Fisher, dyrektor w ABI Research. Ten moment to np. bezczynny czas w komunikacji miejskiej, na lotnisku czy kolejka do kasy w sklepie.
– Centra handlowe generują największe przepływy klientów, więc to naturalna lokalizacja na tego typu nośniki. Jesteśmy z nich bardzo zadowoleni, będą się pojawiać kolejne. Klientów taka reklama nie męczy, nie jest nachalna, a przynosi duży efekt – mówi pracownik firmy zarządzającej kilkoma dużymi galeriami.

Szybki wzrost

Polski rynek takich ekranów reklamowych trzy lata temu branża szacowała na 10 tysięcy sztuk. – Kryzys trochę przystopował rozwój, ale od połowy 2010 r. przyrost ich liczby jest bardzo duży. Dziś jest ich 15 – 20 tys. – mówi Szymon Pikula. W związku z rozwojem tego rynku spółka, która zarządza ponad 3,5 tys. takich ekranów w Polsce (m.in. 460 w sieci Piotr i Paweł), w I kwartale tego roku odnotowała 1,9 mln zł przychodów: sześć razy więcej niż rok wcześniej, i liczy na dalsze zwyżki. Na koniec tego roku chce mieć 4,5 tys. ekranów, a na koniec przyszłego – ponad 6 tys.
Podobne ekrany mają m.in. sieci Alma i Carrefour. W tej drugiej zarządza nimi PRN Polska, której współwłaścicielem jest Grupa Polsat. – Jesteśmy zainteresowani obecnością na tym rynku – zapewnia Tomasz Matwiejczuk, rzecznik Polsatu.
Tego typu działalność wymaga bowiem współpracy firmy z mediami – oprócz reklam ekrany wyświetlają m.in. materiały z mediów (newsy lub ciekawostki). Call2Action współpracuje w tym zakresie z Polską Agencją Prasową, ale rozmawia z kolejnymi mediami.

Ułamek rynku

W Polsce wartość branży na razie wciąż nie jest wielka. W 2009 r. CR Media Consulting szacowało, że w 2012 roku udział wydatków na taką formę promocji w reklamowym rynku sięgnie 2 proc. To oznaczałoby poziom 150 mln zł. Zdaniem ekspertów m.in. z powodu kryzysu jego wartość jest sporo mniejsza. – Myślę, że może sięgać 0,5 proc. rynku, ale nie monitorujemy tego rodzaju wydatków – mówi Lidia Kacprzycka, dyrektor generalna domu mediowego Starlink. 0,5 proc. rynku reklamy dawałoby w tym roku 38 mln zł.
Ale sieci są z takiej formy reklamy zadowolone. – Pierwsze ekrany pojawiły się w naszych sklepach na przełomie 2009 i 2010 r., obecnie są już we wszystkich naszych placówkach – mówi Justyna Zajączkowska z sieci Alma. Jak dodaje, ich dużym atutem jest to, że klient styka się z nimi w naturalny sposób, kończąc zakupy, czyli przy kasie.
Błażej Patryn, rzecznik sieci Piotr i Paweł, uzupełnia, że elektroniczne ekrany pomagają klientom sklepów w wyborze odpowiedniego produktu, podnoszą znajomość marki i poprawiają jej wizerunek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA