fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Socjaliści kontra wolność religijna

Nicolas Sarkozy
AFP
Lewica nie poparła rezolucji o laickości. Ma inną jej wizję niż katolik Sarkozy
Izba niższa francuskiego parlamentu przyjęła wczoraj rezolucję, która podsumowuje trwającą od kwietnia debatę na temat laickości. „Za" głosowali wyłącznie posłowie rządzącej Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP). Socjaliści i centryści, którzy rok temu bez wyjątku poparli zakaz noszenia burek i nikabów w miejscach publicznych, wstrzymali się od głosu. Podczas burzliwej dwugodzinnej debaty nad tekstem, która poprzedziła głosowanie, usiłowali wnieść do niego wiele poprawek. Mimo iż rezolucja ma tylko wartość deklaracji i nie jest prawnie wiążąca. Skąd ta nadgorliwość?
Lewicy nie spodobało się, że tekst zawiera sformułowanie „wolność religijna" (chodzi o tzw. kodeks laickości i wolności religijnej). –To granda w biały dzień – grzmiał poseł Partii Socjalistycznej Jean Glavany. I zaproponował, aby pojęcie „wolność religijna" zastąpić pojęciem „wolność sumienia". Zarzucił także rządzącej prawicy, że nie skonsultowała zawartości tekstu z opozycją. – Nie wszyscy są wierzący i należą do jednej z religii. Co z ateistami? – pytał Glavany.
Socjaliści od dawna burzą się przeciwko pozytywnej wizji świeckości propagowanej przez Sarkozy'ego, wierzącego katolika, który wielokrotnie przypominał w swych wystąpieniach o chrześcijańskich korzeniach Francji. – Rezolucja przedstawia laickość pełną tolerancji i szacunku. A wolność religijna stanowi część wolności sumienia – bronił tekstu sekretarz generalny UMP Jean-Francois Copé. Według niego laickość powinna łączyć, a nie dzielić.
– Dla francuskiej lewicy laickość to przede wszystkim wolność od religii, a nie wolność religii. Nie wolno zapominać, że tradycja i kultura republikańska są w zasadzie antyreligijne, skierowane przeciwko wierze i Kościołowi – tłumaczy „Rz" Bernard Lecomte, katolicki publicysta i biograf papieża Jana Pawła II. Według niego wystarczy przywołać nie tak odległą historię, by to zrozumieć.
– Ustawa z 1901 roku o wolności stowarzyszeń to jeden z filarów francuskiej demokracji. Mało kto jednak wie, że nie obejmowała wtedy Kościoła i organizacji kościelnych. Zostało to później zmienione, po 15 latach zaciętej walki i ustawie o rozdziale Kościoła od państwa. W tym czasie wiele zakonów przeniosło się z powodu prześladowań za granicę. Republikanizm po francusku nie jest tolerancyjny– dodaje Lecomte.
W rezolucji jest podkreślone, że zasada laickości stanowi fundament republiki
Tym razem nie chodzi jednak o katolików, ale o muzułmanów. W rezolucji jest wyraźnie podkreślone, że zasada laickości stanowi fundament republiki i powinna obowiązywać nie tylko w urzędach, szkołach, szpitalach i środkach transportu publicznego, ale także w prywatnym sektorze medycznym, prywatnych żłobkach i przedszkolach. Chodzi o to, by uniemożliwić muzułmankom pracę w tych placówkach w chuście islamskiej lub odmowę leczenia w szpitalu, jeśli lekarz jest mężczyzną. Poza tym urzędnicy państwowi mają być szkoleni w kwestiach dotyczących laickości, a na Uniwersytecie w Strasburgu ma powstać kierunek nauki państwo, społeczeństwo i pluralizm religii. W rezolucji podkreślono też, że modlitwy muzułmanów na ulicy są sprzeczne z „zasadami republiki". O zakazie jednak, na razie, nie ma mowy.
Zdaniem ekspertów większość tych propozycji to „mydlenie oczu". – Są zbędne. Ustawa z 1905 roku o rozdziale Kościoła od państwa oraz wprowadzone od tej chwili przepisy całkowicie wystarczą, by rozwiązać większość problemów związanych z politycznym islamem – mówi „Rz" politolog Jean-Yves Camus. Według niego debata na temat laickości zakończyła się tak samo miałko, jak się zaczęła. – Miała być ustawa, a jest rezolucja. To chyba najlepiej pokazuje, że nie kryje się za tą debatą nic poza czystym populizmem – dodaje Camus.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA