fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Za co uczniowie skarżą szkołę

Grzegorz Byszewski
Janina Blikowska
Marek Kozubal
Dyrektor szkoły, którą uczeń oskarżył o dyskryminację, zapowiada odwołanie
– Byłem obarczany odpowiedzialnością za próbę „rozwalenia" szkoły, zostałem kozłem ofiarnym – mówi Alan Szwajkowski, obecnie student UW. – Ale wreszcie zostałem zrehabilitowany. Moja sprawa może stanowić przykład dla osób, które w szkole doznały krzywdy, ale boją się walczyć o swoje prawa.
Konflikt w renomowanym LXVII LO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Warszawie rozpoczął się w listopadzie 2008 r. Opisywały go media. Alan, dobry uczeń, finalista olimpiad, był w II klasie. Stwierdził, że – według niego –  system oceny z WOS jest niesprawiedliwy, bo za trzy nieobecności, nawet usprawiedliwione, uczniowie mieli mieć obniżane oceny końcowe. Napisał petycję do nauczycielki, pod którą podpisał się niemal cały rocznik. Petycja została przyjęta. Nauczycielka zapowiedziała nie tylko zmianę systemu ocen, ale też nauczania przedmiotu. – Miała polegać na czytaniu podręczników i zabawach w grupach – wspomina Alan.
 
Uczniowie zaczęli protestować. – Obraziła się na nas, stwierdziła, że może odejść na emeryturę – dodaje Alan. Także mąż nauczycielki (uczył historii i przysposobienia obronnego) poinformował uczniów, że zdecydowali się odejść na emeryturę. Młodzież przeprosiła nauczycielkę i wręczyła jej kwiaty.
Ale Alan i jego ojciec poskarżyli się w kuratorium, które uznało, że sposób oceny z WOS jest niezgodny z przepisami. Z tego uczeń musiał się tłumaczyć przed całą klasą.
Konflikt narastał. Sprawa trafiła do urzędu miasta i ministerstwa. Alan zmienił szkołę na społeczną. Skierował sprawę do sądu. I wygrał. Ma dostać od miasta (organ prowadzący liceum) 15,5 tys. zł – większość to zwrot za czesne w społecznej szkole.
Krzysztof Mirowski, dyrektor LXVII LO, nie chce komentować wyroku, choć przyznaje, że się z nim nie zgadza. – W tej sprawie będzie odwołanie – mówi tylko. O decyzji sądu nie chce też rozmawiać nauczycielka ani jej mąż. – Nie znamy wyroku i sentencji – ucinają.
Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za edukację, o niekorzystnym wyroku dowiedział się od nas. – Prawo powinno być dla każdego prawem, także dla szkoły. Każdy może oczywiście złożyć skargę do sądu. Wolałbym jednak, aby tego typu sprawy rozwiązywane były za pomocą mediacji na forum szkoły – uważa.
Lekcje etyki, wypadki, marihuana
- Najgłośniejszy do tej pory wyrok dotyczący polskich szkół zapadł w 2010 r. w Strasburgu.
Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił wówczas wyrok w sprawie Grzelak przeciwko Polsce, w którym uznał, że brak dostępu do lekcji etyki w polskich szkołach stanowi naruszenie wolności wyznania oraz zakazu dyskryminacji.
- Najczęściej jednak pozwy piszą rodzice, których dzieci uległy wypadkowi na terenie szkoły. Wypadek śmiertelny, połamane nogi czy uszkodzone oko – takie sprawy trafiały do sądów.
- Najprawdopodobniej na wokandę trafiłaby też sprawa 17-letniego licealisty katolickiej szkoły w Czarnym Dunajcu. Chłopaka wyrzucono z niej za działalność na rzecz legalizacji marihuany. Wrócił jednak do nauki, bo w działaniach szkoły kuratorium doszukało się „uchybień formalnoprawnych".
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA