fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Nie reaguję na dyktaturę prasy

Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Franciszek Smuda, trener reprezentacji Polski mówi o bramkarzach, rozmowie z Patrykiem Małeckim i piątkowym meczu z Litwą
Rz: Słyszał pan o takiej drużynie, która w pół roku z powodu kontuzji straciła trzech bramkarzy?
Franciszek Smuda: Jak się daje z siebie wszystko w każdym meczu, to może stać się coś niedobrego. Z bramkarzami w kadrze nie ma jednak problemu, mamy na zgrupowaniu trzech zawodników, z których każdy może bronić.
Najbardziej doświadczony ma dwa mecze w reprezentacji.
Może mieć i zero, a dla mnie będzie dobry.  Jacek Kazimierski zadecyduje, kto zagra przeciwko Litwie, kto przeciwko Grecji.
Przy takich problemach nie lepiej byłoby się pogodzić z Arturem Borucem?
Proszę mnie więcej nie pytać o Boruca. To temat zamknięty. Nie ma możliwości, żeby wrócił do kadry. To moja definitywna decyzja.
Sebastian Boenisch musiał przejść drugą operację i znowu lewa obrona stała się największym problemem?
Prawdziwi lewi obrońcy się u nas nie rodzą. Liczę, że Boenisch dojdzie do zdrowia i już w czerwcu będzie z nami trenował. Arek Głowacki powiedział mi, że dwa świetne mecze w Trabzonsporze rozegrał Piotr Brożek, więc może jemu uda się mnie przekonać? Jeśli poprawi grę w odbiorze, może wrócić do kadry. Na Litwę i Grecję możliwości są dwie – Dariusz Dudka albo Maciej Sadlok.
Sadlok we wtorek zszedł z boiska z kontuzją. Kto jeszcze z pana piłkarzy nie będzie mógł zagrać z Litwą?
Sadloka nic nie boli, lekko obił łydkę. Na treningach wszyscy chcą się pokazać z jak najlepszej strony i czasami przesadzają z agresją. Z Litwą nie zagra raczej Ireneusz Jeleń, który na razie spokojnie biega i przygotowywany jest na Grecję. Mały problem z przywodzicielami ma Ludovic Obraniak, chyba odpocznie teraz dwa dni, ale w Kownie zagra. Piłkarze zawsze przyjeżdżają na zgrupowanie z urazami po ligowej kolejce. Okazuje się, że w klubach nie ma tak dobrej opieki medycznej i my to musimy nadrabiać.
Będzie pan eksperymentował czy pokaże swoich najlepszych piłkarzy?
Czas eksperymentów powoli się kończy. Lubię mieć uniwersalnych piłkarzy, dlatego czasami sprawdzę kogoś na innej stronie niż ta, na której występuje na co dzień. Ale rewolucji już nie będzie.
Jak ocenia pan formę Kamila Grosickiego po przeprowadzce do Sivassporu?
Jest lepszy, nie traci tak łatwo piłek. Musi jeszcze poprawić grę w obronie, bo gdy rywal ma piłkę, staje, zamiast wracać. Kamilowi podoba się w Turcji, widać, że żyje swoim nowym klubem. Myślę, że zmiana wyszła mu na dobre, także w sprawach pozaboiskowych. Pytałem go, jak daleko ma do kasyna, odpowiedział, że 900 km i nie opłaca mu się jeździć.
Podobno znowu spotkał się pan z Patrykiem Małeckim. Jak przebiegała rozmowa?
Rozmawialiśmy o Wiśle, reprezentacji i o życiu. Nie neguję, że to dobry piłkarz. On wie, co ma robić, żeby trafić do reprezentacji. Jak mnie posłucha, to na pewno dostanie powołanie. Przecież jak pojechałem oglądać mecz Podbeskidzia z Wisłą, to nie dla jakiegoś Meliksona, ale właśnie dla Małeckiego czy Cezarego Wilka. W takich spotkaniach widać charakter.
Nie ściga się pan o Meliksona z selekcjonerem Izraela?
To jakaś bzdura. Ani nie myślałem, ani nie myślę o nim jako o reprezentancie Polski.
Do kadry wrócił Sławomir Peszko. Atmosfera jest już oczyszczona?
Sławek swoje odcierpiał, sami widzieliście, jak go to bolało. Chciał naprawić swój błąd i wrócić do reprezentacji. Zapewnia, że nie jest sobie nawet w stanie wyobrazić, by ktoś namówił go na jakiś wybryk. Piłkarze mówią o dobrej atmosferze. To zasługa dwóch kapitanów: Jakuba Błaszczykowskiego i Rafała Murawskiego. Dbają, by w gniazdku był dobry klimat.
Przekonał się pan ostatecznie do Rogera?
Jeśli chodzi o umiejętności techniczne, to ponadprzeciętny zawodnik. Tłumaczę Rogerowi, nad czym ma pracować, a on mówi, że mam rację. Daliśmy mu plan treningowy, żeby poprawił szybkość, wytrzymałość i dynamikę.
Czy trener przygotowania fizycznego Remigiusz Rzepka sprawdził się podczas zgrupowania?
Wzięliśmy tu Remika, żebyśmy się dobrze poznali. Zobaczyliśmy, jak pracuje, i jesteśmy zadowoleni. Rzepka nie będzie pracował sam, pomagać mu będzie jeszcze jeden Amerykanin. Teraz pozostaje tylko dogadać się co do długości kontraktów i w sprawach finansowych.
Nie za bardzo odcina pan drużynę od presji? Po co zamyka pan jej treningi?
Jak były otwarte, to też wam przeszkadzało, dlatego teraz zamykamy. Presję stwarzamy sobie sami przed każdym meczem. A piłkarze na otoczenie nie zwracają uwagi. Nie liczą dziennikarzy, czy jest ich 80, czy 100 – wszystko jedno.
Jaką drużynę zobaczymy z Litwą i Grecją?
To, co robimy, ma dać efekt na Euro. Chcemy być tak zgrani, by nie mieć problemów w grupie. Nie będę zapowiadał, ile wygramy, bo z waszej strony i tak zawsze będzie źle. Nie reaguję na dyktaturę prasy i kibiców. Nie będę powoływał tych, których żądacie.
Czyj to był pomysł z pożegnaniem Michała Żewłakowa meczem z Grecją?
Nie mój, ale skoro Michał chciał się pożegnać z kadrą na stadionie Olympiakosu, to  chciałem w tym pomóc. Chcę, by to wyglądało godnie, a Michał był zadowolony.
Próbuje pan przyspieszyć przyznanie obywatelstwa Damienowi Perquisowi?
Nie jestem prezydentem. Jak wszystkie formalności zostaną załatwione, dostanie paszport. Na razie uczy się polskiego. Dwa tygodnie temu dokumenty w urzędzie złożył Manuel Arboleda. Nie tylko zresztą on, ale cała jego rodzina. Nie wiem, może myślą, żeby zostać tu na stałe.
—rozmawiał w Grodzisku Wielkopolskim Michał Kołodziejczyk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA