fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Poradniki

Z popełnieniem wykroczenia wiążą się wydatki

Odmowa przyjęcia mandatu na niewiele się zda, gdy do przekroczenia prędkości rzeczywiście doszło. Sprawa trafi do sądu, a kierowca narazi się na dodatkowe koszty
Są rzeczy, które dla kierowcy korzystającego z auta codziennie są niezmiernie ważne. Warto wiedzieć, jak zachować się w przypadku wręczania mandatu i co zrobić, kiedy zatrzyma nas strażnik.

Więcej praw dla miejskich strażników

Od 1 stycznia 2011 r. na nowo zapisano niektóre kompetencje straży miejskiej. Wolno jej będzie sprawdzać dokumenty wymagane w związku z kierowaniem pojazdem i jego używaniem (np. prawo jazdy, dowód rejestracyjny i ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej).
Straż będzie mogła wprawdzie korzystać z urządzeń rejestrujących. Kiedy jednak będzie się posługiwać wideorejestratorem zainstalowanym w aucie, to w czasie pracy urządzenia samochód nie może się znajdować w ruchu.
I na koniec strażnikom wolno będzie także żądać od właściciela lub posiadacza pojazdu wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w konkretnym czasie.
Na drogach krajowych fotoradary będą mogły być instalowane wyłącznie przez Inspekcję Transportu Drogowego na  wniosek samorządu.

Kiedy już cię złapią

Każdy kierowca złapany na  wykroczeniu przez drogówkę ma dwie możliwości:
- odmówić przyjęcia mandatu lub
- zgodzić się z nim.
Każda ma różne konsekwencje. Jedna odbije się niekorzystnie na kieszeni kierowcy, druga oznacza obowiązkową wizytę w sądzie.
Najczęściej, jeśli mamy świadomość popełnionego wykroczenia, zgadzamy się z decyzją policjanta. Często też próbujemy się targować o wysokość mandatu. To się jednak teraz na niewiele zdaje.
Dlaczego? Otóż większość wykroczeń drogowych została w taryfikatorze wyceniona na  konkretne, sztywne kwoty. Nie ma co wtedy liczyć na dobre serce policjanta. Za wykroczenia niewycenione w taryfikatorze funkcjonariusz może wystawić mandat od 20 zł do 500 zł.
Czasem, kiedy kierowca jednym zachowaniem popełni kilka wykroczeń, może dostać mandat nawet do 1 tys. zł.
Mało tego: drogówka całkiem niedawno zyskała też możliwość surowszego potraktowania kierowcy, który nie dość, że popełnił wykroczenie, to jeszcze spowodował nim zagrożenie bezpieczeństwa. Wówczas do kwoty mandatu za wykroczenie dodaje się 200 zł (gdyby kierowca był nietrzeźwy, doliczy mu się więcej – 300 zł).
Odmowy zdarzają się rzadko. Nawet jeśli kierowca w pierwszym odruchu odmawia, to często po kilku godzinach, a czasem dniach, zgłasza się do komisariatu po mandat.
Jeśli kierowca nie zgodzi się z decyzją policjanta, sprawa skończy się w sądzie. Policjant sporządza wniosek o ukaranie, który wędruje do sądu grodzkiego.
Trafi tam też cała dokumentacja (fotografie, zeznania świadków itd.). Świadkami na sprawie często są policjanci z patrolu, którzy złapali kierowcę na wykroczeniu.
UWAGA!
Grzywna orzeczona przez sąd jest na ogół tej samej wysokości co mandat proponowany przez policjanta. Do tego dochodzą jednak koszty postępowania (ok. 100 zł).
A jeśli za wykroczenie przewidziano także punkty karne, to bez względu na to, czy sprawą zajmie się sąd czy policjant, i tak trafią na konto kierowcy. Bardzo rzadko przed sądem zdarzają się uniewinnienia.
Nad decyzją o przyjęciu mandatu trzeba się jednak poważnie zastanowić. Przyjęty mandat bardzo trudno uchylić. Jest to możliwe tylko wówczas, gdy policjant czy strażnik miejski nałożą grzywnę za coś, co nie jest wykroczeniem. Na przykład wypiszą mandat za parkowanie w strefie zakazu, a okaże się, że w miejscu, w którym kierowca zaparkował, taki zakaz nie obowiązuje.
Uchylenie następuje na wniosek ukaranego złożony w ciągu siedmiu dni od uprawomocnienia się mandatu (jest to tzw. termin zawity), co oznacza, że po jego upływie wygasa prawo do złożenia wniosku.
Uprawniony do uchylenia prawomocnego mandatu karnego jest sąd właściwy do rozpoznania sprawy, na którego obszarze została nałożona grzywna. O uchyleniu mandatu karnego sąd orzeka na posiedzeniu.
Mają prawo w nim uczestniczyć: ukarany, organ lub jego funkcjonariusz, który nałożył grzywnę w drodze mandatu, albo przedstawiciel tego organu oraz ujawniony pokrzywdzony. Uchylając mandat karny, nakazuje się podmiotowi, na którego rachunek pobrano grzywnę (czyli właściwej komendzie policji czy straży miejskiej), zwrot uiszczonej kwoty.
Jeśli dana osoba przyjęła mandat, to nie można go uchylić np. ze względu na zbyt wysoką kwotę grzywny, nawet gdyby przewyższyła ona wysokość kary możliwej do zastosowania w drodze mandatu, albo gdy przekracza stawkę ustaloną w taksie mandatowej.
Podobnie – gdy grzywnę nałożono za wykroczenie, wobec którego tryb mandatowy nie jest dopuszczalny.
Często w grę wchodzi też trzecia możliwość – kierowca dostał mandat, ale go nie płaci. Jeśli jest to mandat zaoczny, sprawa trafi do sądu grodzkiego.
Jeśli mandat wystawi policja, kierowca musi się liczyć z tym, że jego kwota zostanie ściągnięta z nadpłaty podatku.
I jeszcze mandat od straży miejskiej. Miasto upomni się o niego, a potem wyśle do kierowcy poborcę, który, doliczając niewielką opłatę (ok. 5 zł), przyjedzie pod wskazany adres i zainkasuje pieniądze.

Przyłapany ma kilka możliwości

Prawdziwą zmorą dla kierowców są mandaty z fotoradaru. Jest ich w kraju coraz więcej. Maleją także możliwości kwestionowania wskazań tych urządzeń –  wszystkie mają teraz świadectwa legalizacji.
Wydają je dyrektorzy okręgowych urzędów miar. Kierowca, który odbierze przesyłkę od straży miejskiej (będzie w niej też ksero świadectwa) z drugiego końca kraju, nie musi się fatygować na miejsce, żeby wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Większość spraw można załatwić, nie ruszając się z miejsca zamieszkania.
Przyłapany na przekroczeniu prędkości i sfotografowany kierowca ma kilka możliwości:
- przyznać się do popełnienia wykroczenia oraz zgodzić na ukaranie grzywną i punktami karnymi (straż miejska proponuje wysokość mandatu i liczbę punktów karnych).
- odmówić przyjęcia mandatu i nie zgodzić na ukaranie w drodze postępowania mandatowego. Wówczas wniosek o ukaranie trafi do właściwego sądu grodzkiego. W razie odmowy przyjęcia mandatu kierowca musi złożyć wyjaśnienia, w których przedstawi własną wersję wydarzeń – może to zrobić pisemnie.
- ukarany może oświadczyć, że zapoznał się ze zdjęciem z fotoradaru, ale oznajmia, że tego dnia to nie on kierował samochodem, którego numer rejestracyjny także widnieje na zdjęciu.
W tym samym oświadczeniu musi jednak wskazać dane osoby (imię, nazwisko, adres zamieszkania), która korzystała z jego auta i złamała przepisy o dopuszczalnej prędkości.
Może się zdarzyć, że ukarany ma kłopot ze wskazaniem jednej osoby – potencjalnego kierowcy, który przekroczył dozwoloną prędkość. Wówczas musi podać dane kilku czy kilkunastu osób, które straż przesłucha na tę okoliczność, aby wyłonić rzeczywiście winnego.
- kierowca może oświadczyć, że nie potrafi (a w praktyce nie chce) wywiązać się z ciążącego na nim obowiązku podania danych kierowcy, który prowadził auto feralnego dnia.
W ten sposób popełnia kolejne wykroczenie (tym razem z art. 65 § 2 kodeksu wykroczeń, tj. nieudzielenia właściwemu organowi państwowemu lub instytucji upoważnionej informacji o  tożsamości kierującego autem).
W takiej sytuacji sprawa trafi do sądu grodzkiego. W efekcie ukarany zostaje właściciel pojazdu.
Kiedy może zatrzymać cię strażnik
Jest to dopuszczalne:
- gdy auta osobowe i ciężarowe znajdą się w strefie obowiązywania znaku B1, czyli zakazu ruchu pojazdów
- funkcjonariusz straży miejskiej, tak jak każdy obywatel, ma też obowiązek uniemożliwić kierowanie pojazdem, jeżeli jego kierowca stwarza realne zagrożenie na drodze (np. po jego zachowaniu czy sposobie jazdy można się zasadnie domyślać, że jest pod wpływem alkoholu czy narkotyków).
W takich sytuacjach strażnicy uniemożliwiają dalszą jazdę, powiadamiając policję i czekając z kierowcą na jej przyjazd.
Czytaj też artykuły:
Czytaj więcej w serwisie:
Zobacz cały poradnik:
 
 
 
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA