fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Sikorski w Sejmie o polityce zagranicznej

Priorytety polskiej prezydencji w UE to: powrót na ścieżkę szybkiego i trwałego wzrostu gospodarczego, partnerstwo wschodnie, bezpieczeństwo i rozszerzenie UE – mówił wczoraj w Sejmie szef MSZ Radosław Sikorski
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Szef MSZ podkreślał mocną pozycję Polski w świecie, wezwał opozycję do opamiętania
Radosław Sikorski przedstawił w Sejmie coroczne exposé dotyczące polityki zagranicznej. Rozpętało ono polityczną awanturę o to, czyj model patriotyzmu jest lepszy – prezentowany przez PiS czy przez PO.
Obie partie zaprezentowały też skrajnie różne diagnozy dotyczące pozycji Polski w świecie.

Wolność i patriotyzm

– Plemienne czy sekciarskie pohukiwanie to jeszcze nie patriotyzm – mówił wczoraj Sikorski, wyraźnie odnosząc się do polityków PiS. Zwrócił się do tych, którzy „za najwyższy stopień patriotyzmu uważają oskarżanie rządu wyłonionego w demokratycznych wyborach o służalstwo wobec obcych, o kondominium i bifinlandyzację, o zaprzaństwo i zdradę". Apelował do nich: „Opamiętajcie się! I zrozumcie: ta Polska, którą mamy, (...) jest najlepszą, jaką kiedykolwiek mieliśmy. Nauczcie się ją kochać!".
Do tego fragmentu jego przemówienia odniósł się potem premier Donald Tusk, mówiąc: – Słusznie chyba zauważył minister Sikorski, że rzeczą najważniejszą dzisiaj dla niektórych polityków opozycyjnych jest na nowo zakochać się w Polsce, niezależnie od tego, kto nią rządzi. Tego życzę serdecznie panu prezesowi (PiS – red.).
Jarosława Kaczyńskiego nie było w sali. Zauważył to Sikorski, gdy mówił, że zgodnie z obyczajem exposé przysłuchuje się „ponownie" prezydent RP (prezydent Lech Kaczyński nie zjawiał się na exposé Sikorskiego) i szef największej partii opozycyjnej. Ale rozejrzał się po sali i powiedział: „a nie, przepraszam".
Szef PiS na zwołanej później konferencji prasowej pod hasłem „Droga donikąd – fiasko polskiej polityki zagranicznej" tłumaczył, że nie było go, bo nie chciał słuchać po raz kolejny „o dorzynaniu watach". O miłości do Polski deklarowanej przez Sikorskiego powiedział: – My uważamy, że ci, którzy dzisiaj w Polsce rządzą, Polski całkowicie nie kochają i jej szkodzą.
Kaczyński zarzucił rządowi Tuska m. in., że zrezygnował z przywódczej roli wobec części krajów postsowieckich. – Rosjanie wykorzystują tę sytuację do obniżenia rangi Polski, to są stosunki całkowicie, radykalnie nierównoprawne, a więc degradujące Polskę – mówił.
Jego zdaniem w relacjach z Niemcami Polska także ponosi klęskę, ponieważ nadal budowany jest gazociąg północny i „Widoczny znak" – berlińskie centrum mające upamiętnić niemieckich wypędzonych.
Według Kaczyńskiego Sikorski niedostatecznie walczy o pozycję Polski w UE, o czym ma świadczyć m.in. zbyt mała liczba stanowisk dla Polaków w unijnych instytucjach czy powstawanie Europy dwóch prędkości (w strefie euro i poza nią).
Szef Klubu PiS Mariusz Błaszczak wypomniał z kolei Sikorskiemu, że gdy był jeszcze w rządzie PiS, porównał gazociąg północny do paktu Ribbentrop-Mołotow.
Szef MSZ podkreślił, że innym rządom też do tej pory nie udało się powstrzymać budowy gazociągu. Mówił też, że aby mieć wpływ na to, co dzieje się w Eurolandzie, trzeba najpierw tam wejść. A za sukces Polski uznał to, że Erica Steinbach nie weszła w skład zarządu projektu „Widoczny znak".

Spór o gazociąg

Przedstawiciele innych partii opozycyjnych w krytyce Sikorskiego skupili się głównie na prezydencji Polski w UE. Elżbieta Jakubiak (PJN) i Tadeusz Iwiński (SLD) domagali się większego wpływu opozycji na kształtowanie jej priorytetów. Opozycja wskazywała, że do tej pory nie wiadomo, jakie będą. Sikorski zapewnił, że ostateczne będą przedstawione, tak jak w innych prezydencjach, kilka tygodni przed jej rozpoczęciem.
Aleksander Smolar, prezes Fundacji Batorego, ocenia, że ważne w exposé Sikorskiego było jego odniesienie się do zmieniającej się sytuacji międzynarodowej. – Widać, że Polska zauważa to, co dzieje się w Afryce, i stara się na te zmiany reagować – mówi Smolar.
W wystąpieniu Sikorskiego podobało mu się zaznaczenie polskiego stanowiska wobec Ukrainy, wspieranie jej dążeń do Unii Europejskiej. – Ale było to powiedziane bez paternalizmu.
Zdaniem dr. Jacka Kloczkowskiego z Ośrodka Myśli Politycznej sposób mówienia Sikorskiego o polityce zagranicznej „jest podporządkowany polityce wewnętrznej, walce partyjnej i autopromocji samego ministra". – Stąd tak długa część polityczna. W części dotyczącej stricte polityki zagranicznej nie zauważam przełomu.
Poseł PiS Zbigniew Girzyński ocenił wystąpienie Sikorskiego jako najbardziej polityczne po 1989 r. – PiS to nie zagranica – mówił, odnosząc się do jego licznych uwag pod adresem jego partii. Ale Smolar usprawiedliwia taką konstrukcję exposé. – Jeśli pojawiają się zarzuty dotyczące rzekomej podległości Polski, to trudno, by minister się do tego nie odniósł.
Zdaniem Iwińskiego, choć momentami Sikorski „mówił nie na temat, używał wyważonego języka, z pewnymi wyjątkami".
Lekarstwo na obawy przed Rosją – silna Polska
„Nikt w Unii nie oczekuje od nas rzeczy nadludzkich. Oczekuje się, że będziemy adwokatem interesu europejskiego, arbitrem interesów narodowych" – mówił Radosław Sikorski o polskiej prezydencji w UE. Zaznaczył, że „bliska współpraca z Niemcami toruje nam drogę ku centrum decyzyjnemu Unii". Ale podkreślił, że Polsce zależy, „aby Niemcy oddziaływały na Europę w ramach mechanizmu konsultacji, na które państwa członkowskie, a więc także my, mają spory wpływ. Alternatywa, czyli przywództwo Niemiec „metodami tradycyjnymi – jak to ujął pewien polityk CDU – byłaby gorsza". „Odrzuciliśmy logikę, według której wszystko, co złe dla Rosji, musi być dobre dla Polski. Lekarstwem na obawy przed Rosją jest Polska silna", m.in. gospodarczo i międzynarodowo – stwierdził. Zaznaczył, że „los Ukrainy leży przede wszystkim w rękach Ukraińców. Politycy pomarańczowej rewolucji nie spełnili pokładanych w niej nadziei. Deklaracje o chęci przystąpienia do instytucji europejskich muszą być wsparte trudnymi reformami" – mówił. Polityką wobec Białorusi „rządzi zasada warunkowości" i Polska będzie wspierać demokratyczne zmiany. Zaznaczył: „Nie ma łatwego wyjścia z Afganistanu", a polskie siły powinny opuścić go do 2014 r.     —bork
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA