fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Motoryzacja. Auto dla Europejczyka

Bloomberg
Koncerny samochodowe mimo trudnego rynku walczą o Europę. Auta są oszczędniejsze, estetyczne i niekoniecznie tanie. Tanie też nie mogą być brzydkie
Dla Europejczyka auto musi być przede wszystkim piękne — uważa prezes BMW, Norbert Reithofer. Zdaniem prezesa Toyoty, Akio Toyody ważne jest, żeby było ekonomiczne, dlatego chce sprzedawać w Europie auta hybrydowe.
Hyundai swojego i40 wręcz zaprojektował tak żeby się spodobał Europejczykom, dlatego jest to model pięciodrzwiowy i oszczędny. Mało tego zbudował specjalne centrum badań i rozwoju pod bokiem i ku wielkiemu rozdrażnieniu Opla w Ruesselsheim.

Salon w Genewie bez tajemnic - serwis rp.pl

Jednak sukcesy takich aut, jak Fiat 500, BMW z serii 1 i MINI, a także najmłodsze auto Nissana — juke dowodzą, że mimo trudnej sytuacji na rynku, kierowcy są skłonni, zapłacić za auto więcej, ale chcą żeby były niepowtarzalne jeśli chodzi o wygląd. Ostrożniej postępuje Lancia, która Ypsilona z Tychów wyceniła na niewiele ponad 42 tys. złotych, niewiele jak na auto z segmentu luksusowego. I liczy, że sprzedawać będzie przynajmniej 120 tysięcy sztuk rocznie. —Teraz są takie czasy, że jeśli produkuje się małe aut, to i tak muszą one być perfekcyjnie wykonane — uważa były prezes Fiata, a obecny szef Ferrari Luca di Montezemolo. Jego zdaniem nawet niedrogie, muszą mieć atrakcyjny wygląd, ciekawe kolory, bogate wyposażenie. Inaczej nie da się ich sprzedać.
Szybko zrozumiał to Chevrolet, który jest w Europie najszybciej rosnącą marką. Projektanci szybko wzięli się za sparka i aveo, które w nowej atrakcyjnej wersji wkrótce wejdzie na polski rynek.
Inny przykład, to należąca do Renaulta Dacia, której pierwszy model Logan wyglądał jak typowy składak. Pięć lat temu niedostatki estetyczne nadrabiała niską ceną. Potem już się nie dało i kolejne modele pokazały, że może być auto niedrogie i niebrzydkie. Inny przykład: Nissan, który w momencie połączenia z Renaultem w 1999 roku miał nieciekawą gamę modeli. Potem Japończycy zdecydowali, że nie muszą mieć aut we wszystkich segmentach i modelami Qashqai, Juke szef projektantów Nissana, Shiro Nakamura pokazał, że stać ich na naprawdę ciekawe auta. Efekt przyszedł błyskawicznie. Qashqai i juke zdobyły w swoim segmencie rynku aż po 20 proc., podczas gdy sam Nissan ma tylko 3 proc. Podobnie było z BMW i głównym projektantem Adrianem van Hooydonkiem, czy szefem designu Opla, Markiem Adamsem.
Europejczycy, którzy muszą płacić za paliwo do swoich aut więcej, niż Amerykanie jeśli nawet wybiorą auta większe, to raczej będą szukali modeli z mniejszymi silnikami. Kolejne kraje w UE wprowadzają limity szybkości na autostradach, które teraz, poza Niemcami, gdzie można miejscami rozpędzić się do „nieskończoności" wyznaczają limit 110 km/godz. Przedstawiciele Mercedesa przyznają, że klienci, którzy pozostają wierni marce np wybierają silniki szściocylindrowe, zamiastV-8. — Wyraźnie oszczędniejsze auta stały się bardziej interesujące —mówił w Genewie Joachim Schmidt odpowiadający u Daimlera za sprzedaż i marketing. Ale z kolei zdaniem jego kolegi, Thomasa Webera, szefa działu badań i rozwoju tej marki z autami nadal będzie tak, jak z zegarkami. —Bo przecież można bez problemu kupić zegarek za 50 euro, który pokazuje precyzyjnie czas. Ale przecież nie tylko o to tutaj chodzi. Liczy się wygląd auta i za to za szwajcarskie zegarki klienci płacą grube tysiące euro.
A i ci, którzy produkują auta najdroższe montują w nich urządzenia, które nieco zmniejszają wyrzuty sumienia. Takie, jak na przykład start/stop, który automatycznie wyłącza silnik, kiedy auto staje i włącza, kiedy kierowca dotknie nogą pedału gazu.
Danuta Walewska z Genewy
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA