fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Złoty set dla Rosjan

Mecz w Kazaniu. Atakuje Aleksander Abrosimow
newspix.pl
Skrze nie pomogło zwycięstwo 3:1 w Kazaniu, bo przegrała złotego seta
Gdyby o awansie decydowały wyniki obu spotkań mistrzów Polski z mistrzem Rosji, w finale LM w Bolzano grałaby Skra. W Łodzi siatkarze z Bełchatowa przegrali 2:3, w Kazaniu wygrali 3:1, więc rachunek jest prosty.
Ale zasada złotego seta nie premiuje tych prostych i logicznych obliczeń. Dzień wcześniej skorzystał z tego Jastrzębski Węgiel, który przegrał z Noliko Maaseik 0:3 w rewanżowym spotkaniu, ale gdy przyszło do decydujących rozstrzygnięć, pokonał Belgów 17:15 i zagra w finałowym turnieju Ligi Mistrzów.
Mistrzowie Polski lecieli do Kazania z wysoko podniesionymi głowami. Wierzyli, że pokonają najbogatszą drużynę rosyjskiej ligi (budżet – 10 mln euro), później udowodnią swoją wyższość w złotym secie i zapewnią sobie awans do Final Four w Bolzano.
Pierwszego seta Skra wygrała w wielkim stylu. Mariusz Wlazły skutecznie atakował i blokował Siergieja Tietuchina, maestrię techniczną kilka razy pokazał Michał Winiarski.
Drugi set był jednak sygnałem ostrzegawczym, że rywalom nie wolno dawać szansy, bo wiedzą, jak z takiej pomocy korzystać. W tej partii emocji nie było. Trener Jacek Nawrocki szukał szansy do końca, wpuścił na boisko zmienników, ale rozpędzonego Zenitu nie udało się powstrzymać.
Trzeci i czwarty set to siatkówka na najwyższym poziomie, godna finału Ligi Mistrzów. 23-letni Maksym Michajłow, jeden z najlepszych atakujących na świecie, z podziwem patrzył na polski blok, nie mógł też zrozumieć, jak Winiarski zdobywa punkty w niezwykle trudnych sytuacjach. Bardzo dobrze grał hiszpański rozgrywający Skry – Miguel Angel Falasca. Przystąpił do tego spotkania ze złamanym dużym palcem u nogi. Kontuzji tej doznał tydzień temu w Łodzi, w pierwszym meczu z Zenitem, gdy zderzył się z Danielem Plińskim. Gdyby powiedział, że nie może wystąpić w rewanżu, nikt nie miałby do niego pretensji, ale on chciał grać i robił to znakomicie.
Pod koniec  czwartego seta Władymir Alekno, trener Zenitu i reprezentacji Rosji, miał szarą z nerwów twarz. Zdawał sobie sprawę, że tego meczu już nie wygra, została mu  tylko ostatnia szansa – złoty set.
Jacek Nawrocki pytany przed tym spotkaniem, co Skra musi zrobić, by awansować, odpowiedział krótko: – Wygrać cztery sety. Jeśli zagra tak jak w pierwszej partii w Łodzi, nie będzie  z tym problemów.
Skończyło się na trzech. Złoty set zaczął się dla naszej drużyny znakomicie. Najpierw uderzył mocno i celnie Wlazły, chwilę później siatkarze Skry zablokowali Michajłowa i Amerykanina Williama Priddy'ego. Alekno poszarzał jeszcze bardziej, zdawał sobie sprawę, że jeszcze dwie, trzy takie akcje i jego zespół padnie na kolana. Niestety przy stanie 3:2 Wlazły huknął na pojedynczym bloku w aut i coś się w grze Skry zacięło. Nie pomogła zmiana niepewnego w tym spotkaniu Bartosza Kurka na Stephane'a Antigę. Michajłow kończył atak za atakiem. Wrócił Kurek i znów nie wytrzymał napięcia. To on posłał ostatni serwis w siatkę i Alekno mógł odetchnąć.
Był to siódmy pucharowy mecz Skry w Rosji, pierwszy wygrany, ale to  gorzkie zwycięstwo.
Liga Mistrzów 1/2 finału
• Zenit Kazań - PGE Skra Bełchatów 1:3 (22:25, 25:17, 23:25, 19:25), złoty set 15:11, pierwszy mecz 3:2. Awans Zenit.

Zaksa blisko szczęścia

W pierwszym finałowym meczu Pucharu CEV siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle pokonali na wyjeździe słynny Sisley Treviso 3:2 (17:25, 25:22, 18:25, 25:22, 15:11). W sobotę rewanż w Kędzierzynie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA