fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Związkowcy z JSW sondują poparcie załogi dla strajku

Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Mateusz Pawlak
Robert Mazurek
Związkowcy z Jastrzębskiej Spółki Węglowej przed rozpoczęciem każdej zmiany informują w czwartek załogę o braku postępu w rozmowach z zarządem m.in. na temat podwyżki płac.Sondują przy tym poparcie górników dla referendum i strajku w kopalniach
We wszystkich kopalniach Jastrzębskiej Spółki Węglowej od godziny 6.00  rano przeprowadzane są masówki informacyjne dla załogi. Związkowcy  przekazują pracownikom informacje na temat planowanego referendum  strajkowego, zakończonych protokołem rozbieżności mediacji płacowych  oraz szczegółów planowanej prywatyzacji spółki.
- Ewentualny strajk wieńczy procedurę sporu zbiorowego, który prowadzimy z zarządem. Na razie nie podjęliśmy jeszcze decyzji o przeprowadzeniu referendum strajkowego i strajku. Zrobimy to, jeżeli dzisiejsze masówki utwierdzą nas w przekonaniu, że taka jest wola załogi - powiedział Piotr Szereda ze związkowego komitetu negocjacyjnego.
Jego zdaniem, organizowane w kopalniach masówki to nie tylko okazja do poinformowania załogi o sytuacji, ale także poznania jej opinii. Jeżeli związkowcy zdecydują się na protesty, referendum miałoby odbyć się w przyszłym tygodniu, a całodobowy strajk we wszystkich kopalniach spółki niedługo potem. Związki rozważają również inne formy protestu, m.in. manifestacje i pikiety. Deklarują jednocześnie gotowość do porozumienia z zarządem, jeżeli ten spełni ich postulaty.
Jak relacjonuje Roman Brudziński, przewodniczący Solidarności w kopalni  Zofiówka zainteresowanie załogi jest ogromne. - Nie chcę mówić, że jest  to 100 proc. załogi, ale takiego tłumu na cechowni nie widziałem od 1989  roku. - mówi przewodniczący.
Największe emocje wśród górników budzi kwestia prywatyzacji. -  Przekazaliśmy pracownikom rzeczową informację na temat tego, co planuje  skarb państwa i zarząd JSW. Plany te są niezgodne z przyjętą strategią,  która zakłada, że prywatyzacja musi być poprzedzona zgodą pracowników  oraz że zyski mają trafić do spółki i zostać przeznaczone na inwestycje.  Już dzisiaj wiemy, że pieniądze z prywatyzacji mają zostać przeznaczone  na łatanie dziury budżetowej, a do akcji będzie uprawnionych tylko 10  tys. obecnych pracowników JSW, reszta odejdzie z kwitkiem. Na  prywatyzacji polskiego górnictwa zależy tak naprawdę tylko skarbowi  państwa i prezesom spółek węglowych, którzy otrzymają premie  prywatyzacyjną, a ich zarobki zostaną wyjęte z ustawy kominowej -  wyjaśnia Brudziński
Na początku stycznia związki zażądały 10-proc. podwyżki, argumentując to m.in. wysokim, sięgającym miliarda złotych netto zyskiem JSW w ub.r. Zarząd, który w planie na ten rok zaplanował podwyżkę o 2,3 proc. (wskaźnik inflacji) zapewnia, że wynagrodzenia części górników mogą wzrosnąć nawet o 10 proc., jeżeli związki zgodzą się na nowy, motywacyjny system wynagradzania. Jest on częścią zaproponowanego przez zarząd nowego układu zbiorowego pracy. Związkowcy zapewniają, że chcą zawarcia układu, ale nie godzą się na niektóre proponowane zapisy.
- Jesteśmy gotowi podpisać układ pod warunkiem, że zagwarantuje on dotychczasowe uprawnienia załogi. Nie chcemy niczego więcej - zapewnił Szereda. Jego zdaniem, zgoda na niektóre elementy motywacyjne oznaczałaby uzależnienie dużej części wynagrodzenia górników od wykonywania planów produkcyjnych, które - jak mówił - często są nierealistyczne, a strona społeczna nie ma na nie wpływu.
Kwestią sporną jest także prywatyzacja JSW. Zgodnie z deklaracjami jej zarządu, do połowy roku spółka powinna zadebiutować na giełdzie. Związkowcy chcą m.in. 10-letnich gwarancji zatrudnienia, układu zbiorowego zapewniającego dotychczasowe uprawnienia pracownicze oraz zapewnienia, że środki z debiutu giełdowego trafią przede wszystkim na inwestycje w firmie, a nie łatanie dziury budżetowej. Żądają także, by Skarb Państwa zachował dominującą pozycję w upublicznionej spółce, a pracownicy, którzy nie mają prawa do akcji spółki, otrzymali rekompensaty.
Związki zapowiadają, że bez spełnienia tych warunków nie zgodzą się na prywatyzację. Przypominają wyniki referendum z 2007 r., w którym ponad 90 proc. głosujących opowiedziała się przeciwko zmianom własnościowym. Ówczesne głosowanie nie dotyczyło jednak konkretnie wprowadzenia JSW na giełdę, ale sprawy prywatyzacji górnictwa w ogóle; była to jedna z kwestii, o które związkowcy pytali górników w tamtym referendum.
Według Szeredy, dla strony związkowej najważniejsze są nie protesty, a osiągniecie porozumienia na korzystnych dla załogi warunkach. Strajk traktują jako ostateczność. "Strajk może się odbyć, ale nie wbrew prawu, nie za wszelką cenę i wyłącznie z poparciem załogi" - powiedział związkowiec.
Zaznaczył, że sprawy prywatyzacji oraz układu zbiorowego nie należą do meritum sporu zbiorowego, który dotyczy wzrostu płac. Zarząd JSW odrzuca postulat 10-proc. podwyżki płac w spółce w takiej formie, w jakiej chciałyby związki. Tłumaczy, że oznaczałoby to wzrost kosztów stałych w spółce o blisko 200 mln zł. Tymczasem firma potrzebuje środków na inwestycje. 2011 r. ma być pierwszym, kiedy przeznaczy na nie ok. 1 mld zł; podobnie będzie w latach następnych. Według szacunków, JSW zamknęła ubiegły rok zyskiem netto rzędu 1 mld zł.
JSW, wyspecjalizowana w produkcji węgla koksowego, należy do trzech największych spółek węglowych. Zatrudnia ponad 22,6 tys. osób w sześciu kopalniach.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA