fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Irlandię czeka rewolucja

Enda Kenny, lider partii opozycyjnej Fine Gael
AFP
Konserwatywna Fianna Fail z małymi przerwami rządzi Irlandią praktycznie od 1932 roku. Ale jeszcze nigdy w historii Irlandczycy tak bardzo nie mieli jej dość
Przed piątkowymi wyborami parlamentarnymi wszystkie sondaże dawały jej zaledwie około 17 procent poparcia. W 166-osobowym parlamencie może uzyskać tylko około 20 miejsc. W poprzednich wyborach głosowało na nią ponad 40 procent Irlandczyków.
– Ludzie są wściekli na rząd i chcą go ukarać. Tak czuje ponad 80 procent społeczeństwa, którego standard życia bardzo się w ostatnim czasie zmienił. Zmniejszyły się pensje, bezrobocie wynosi już 15 procent, ludzie uciekają z kraju – mówi „Rz" Elaine Byrne, politolog z Trinity College w Dublinie. Jeszcze kilka lat temu takie wyniki Fianna Fail byłyby nie do pomyślenia. Irlandczycy zawsze na nią głosowali, bo tak robili ich ojcowie i dziadkowie. Ich kraj kwitł i do 2007 roku był niemal gospodarczym rajem.
Zmienili zdanie dopiero w  2008 roku, gdy partia omal nie doprowadziła państwa do bankructwa i musiała szukać pomocy w międzynarodowych instytucjach. Nienawiść urosła do takich rozmiarów, że dziś nawet nieliczni zwolennicy FF wstydzą się otwarcie do niej przyznać. Wstyd ogarnął zresztą również samych polityków. „Fianna Fail to dziś toksyczna marka, której nazwy za  wszelką cenę trzeba unikać" – napisał niedawno dziennik „Irish Independent". Być może dlatego kampania wyborcza Fianna Fail stała się właśnie kampanią uników.
Kilka dni temu Irlandczycy wytknęli liderowi partii Michaelowi Martinowi, że podczas trwającego 90 minut programu telewizyjnego ani razu nie wymienił nazwy Fianna Fail. Media podśmiewały się też, że w Dublinie nie sposób znaleźć plakatu wyborczego FF, którego nie trzeba byłoby oglądać z lupą. Nazwa partii napisana jest bowiem tak małymi literami, że nie sposób ją odczytać. Podobnie jest na Facebooku. Na profilu partii widać głównie nazwę portalu. – Myślę, że Fianna Fail doskonale rozumie, że przegra te wybory. I zdaje sobie też sprawę, że ludzie są na nią wściekli – mówi Byrne.
Jak piszą brytyjskie media, za taką strategią PR stoi znany amerykański spec od kreowania wizerunku polityków Ted Devine (wspierał m.in. byłego kandydata demokratów na prezydenta USA Johna Kerry'ego). Jego mottem ma być „Nigdy nie wspominaj o skażonym produkcie".
Jeśli sondaże się sprawdzą, wybory wygra opozycyjna, centroprawicowa Fina Gael, zyskując około 40 procent poparcia. Powstała w 1933 roku i zawsze deptała Fianna Fail po piętach. Jej lider, były nauczyciel, Enda Kenny prawdopodobnie zostanie nowym irlandzkim premierem. Na razie zasłynął z gaf podczas kampanii wyborczej, nie przyszedł też na debatę telewizyjną. Czy pomoże wyciągnąć kraj z gospodarczej zapaści? – Irlandia jest w bardzo trudnej sytuacji. Kryzys, w jakim się znalazła, nie jest już tylko problemem irlandzkich polityków. To problem polityków europejskich – mówi Byrne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA