fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Gesslerowie od kuchni

Magda Gessler wpada z ekipą telewizyjną
Forum, Raf Rafał Guz
„Kuchenne rewolucje” Magdy Gessler i „Wściekłe gary” Adama Gesslera przyciągają przed ekrany telewizorów miliony Polaków zafascynowanych światem restauracji. Nie mniej fascynująca jest historia rodziny Gesslerów
Wśród znanych w Polsce rodzin restauratorów nie ma drugiej takiej, która by była tak popularna w mediach jak warszawski klan Gesslerów. Pełno ich w plotkarskich serwisach, w kolorowych czasopismach, a ostatnio także w telewizji. Do niedawna dziennikarze w komentarzach „Gessler kontra Gessler” skrzętnie porównywali słupki oglądalności „Rewolucji kuchennych” prowadzonych przez Magdę Gessler w TVN i „Wściekłych garów” jej szwagra, Adama Gesslera w publicznej TVP. Sądząc po danych Nielsen Audience Measurement, część widzów też mogła je porównywać przeskakując z kanału na kanał, bo jesienią oba programy nadawane w sobotę prawie w tym samym czasie, miały podobny, ponad 22-proc. udział w widowni.
Gesslerowie konkurują też na felietony kulinarne. Magda Gessler, która firmuje swym nazwiskiem kilkanaście restauracji na czele ze staromiejską U Fukiera, publikuje je w tygodniku „Wprost”. Adam Gessler od niedawna jest felietonistą w „Przekroju”. Jego była szwagierka Marta Gessler, właścicielka Qchni Artystycznej, od lat ma swą rubrykę kulinarną w „Wysokich obcasach”, sobotnim dodatku do „Gazety Wyborczej”.
 
 
Wrodzinnych koligacjach Gesslerów wiele osób się gubi – mylą Martę z Magdą, a Piotra z Adamem, przypisując restauracje jednych drugim. Zresztą dla wielu osób Gesslerowie – mimo sporów i rozstań – pozostają jednym rodzinnym klanem. Tym bardziej że wszyscy pracują na najmocniejsze dziś w świecie restauracyjnym Warszawy, a może nawet i Polski, nazwisko.
Krytyk kulinarny Maciej Nowak przed kilkoma laty stwierdził, że wpływy Fukiera i innych lokali tej rodziny na nasze gusta kulinarne jest tak wielki, że nazwisko Gessler powoli przechodzi do kategorii rzeczowników pospolitych jako określenie typu restauracji. „Gesslery charakteryzują się ciepłym, dworkowym kolorytem, na kredensach w salach jadalnych stoją zazwyczaj słoiki z przetworami, ciasta i pasztety (...). Kuchnia oparta jest w dużym stopniu na tradycyjnych polskich przepisach, ale interpretowanych nowocześnie, z uwzględnieniem najnowszych mód” – tak sformułował definicję gesslerów Nowak. Dworkowo-rodzinny styl, który stworzyła i wypromowała Magda Gessler, można dziś spotkać nie tylko w firmowanych przez nią restauracjach, ale i wielu innych popularnych lokalach Warszawy.
– Restauratorstwo to rodzinna sztuka – podkreśla krytyk kulinarny Piotr Adamczewski, który zachwyca się wielopokoleniowymi knajpkami we Włoszech.
W rodzinie Gesslerów tradycje restauratorskie sięgają końca XX wieku. Ojciec Adama i Piotra Gesslerów Zbigniew Gessler, określany czasem jako restaurator, prowadził w czasach PRL dobrze prosperujące cukiernie, umiejętnie godząc karierę „prywaciarza” i działacza politycznego w Stronnictwie Demokratycznym. To podobno on doradził synom, by postawili na biznes restauracyjny. Przekonywał do tego szczególnie starszego z braci Adama, dobrze zapowiadającego się aktora i reżysera, który w połowie lat 80. po nieudanym biznesie z używanymi silnikami Diesla (ich nabywcy nie dostali ani silników, ani pieniędzy) trafił na kilka miesięcy do aresztu.
 
 
Biznesowym strzałem w dziesiątkę okazała się restauracja, którą Adam wraz z bratem otworzył pod koniec lat 80. na Senatorskiej.
Zasłynęła napisem „Bracia Gessler zawsze otwarte”. Marcin Kręglicki, który startował w branży gastronomicznej w tym samym czasie, przyznaje, że już wtedy zwrócił uwagę na talent i pasję Adama Gesslera do goszczenia ludzi.
– On w restauracji sprzedaje teatr. Podchodzi do gości, zagaduje ich. Robił tak od początku, ja musiałem się tego uczyć – wspomina Kręglicki, który wraz z siostrą Agnieszką prowadzi dziś w stolicy sześć znanych restauracji etnicznych. Nie tylko on mówi, że na Senatorskiej było widać przede wszystkim Adama Gesslera. Piotr pracował na zapleczu, gdzie pomagała mu żona Marta.
W 1989 r. na Senatorskiej pojawiła się Magda Ikonowicz-Muller, która po latach spędzonych za granicą, po śmierci męża korespondenta niemieckiego „Der Spiegel”w Hiszpanii, wróciła wraz z synem do Polski. Dziś wspomina, że początkowo oczarował ją Adam, ale potem zakochała się w Piotrze. Z wzajemnością.
Szybko weszła do rodzinnego biznesu Gesslerów wnosząc tam umiejętności kulinarne i powiew wielkiego świata. Córka korespondenta PAP na Kubie i w Hiszpanii Mirosława Ikonowicza kilkanaście lat mieszkała za granicą, a w Madrycie organizowała catering na dwór królewski, była uosobieniem światowości, tak pożądanej wtedy przez Polaków.
Dziś wspomina, że na Senatorskiej była kucharką i kelnerką. Czasem też gospodynią, zwłaszcza gdy zjawiali się zagraniczni goście, z którymi jako jedyna mogła swobodnie rozmawiać w siedmiu językach. Wspierała rozwój firmy swymi oszczędnościami.
Mimo sukcesów braci Gesslerów, którzy wraz ze wspólnikiem szybko dorobili się dwóch kolejnych lokali, trudno było dłużej ciągnąć sytuację rodem z tragifarsy. Na Senatorskiej na jednej zmianie restaurację prowadził Piotr wraz z Magdą spodziewającą się jego dziecka, a na drugiej – Adam wraz z Martą, nadal żoną Piotra.
W 1991 wspólnicy rozstali się, dzieląc między siebie trzy lokale. Adam dostał Trębacką, a Piotr wraz z Magdą przenieśli się do Fukiera przy Rynku Starego Miasta. Po podziale spółki rozpoczął się nowy etap kariery rodziny Gesslerów – już każdy osobno pracował na swoje imię, jednocześnie wzmacniając wspólne nazwisko.
 
 
W latach 90. markę Gesslerów rozsławił Fukier. – Miejsce było świetne, ale zaczynaliśmy od zera, z pożyczonymi obrazami i prześcieradłami zamiast obrusów – wspomina Magda Gessler. Fukier stał się najbardziej snobistyczną restauracją Warszawy, gdzie Magda (początkowo Ikonowicz-Muller, a potem już Gessler) w pełni mogła wprowadzać innowacje. Nie tylko kulinarne. – Jako pierwsza wprowadziła wystrój jak w starym dworku cioci, a równocześnie na stół wjeżdżały dania, którymi można było się pochwalić w świecie – wspomina Piotr Adamczewski.
Ceny były też światowe. Tym bardziej że Fukier, gdzie bywała cała warszawska elita, stał się też żelaznym punktem programu odwiedzających Warszawę zagranicznych polityków i gwiazd ekranu.
W mediach świetnie sprzedawał się też kontrast między Magdą, zamożną kobietą biznesu z luksusową willą, a jej bratem, Piotrem Ikonowiczem zagorzałym socjalistą, ówczesnym posłem na Sejm, który ideowo gnieździł się z rodziną w małym mieszkaniu.
Nazwisko Gesslerów wiele osób kojarzyło wtedy głównie z Magdą, która otwierała kolejne restauracje. Początkowo wspólnie z mężem, potem, po rozstaniu z Piotrem, już sama. Otworzyła ich ponad 20, część z udziałem prywatnych inwestorów, ale pod jej nazwiskiem.
Zasad współpracy z inwestorami nie może ujawniać. – Są objęte tajemnicą zawodową. Ja odpowiadam za najważniejsze rzeczy jak wystrój, menu, obsługę kuchni. Bardzo lubię tworzyć, ale wolę by ktoś inny zajmował się sprawami administracyjnymi – mówi Magda Gessler. Zaznacza, że bardzo pilnuje restauracji firmowanych swym nazwiskiem. Stara się jak najczęściej tam zaglądać i odbiera swe logo, jeśli lokal nie spełnia jej standardów.
Nadzoruje na co dzień kilkanaście lokali, sama też często gotuje, pisze felietony we „Wprost”. Kończy trzecią książkę. Tym razem nie kulinarną, ale o tym, jak się tworzy restaurację, na podstawie własnych doświadczeń. — Może nazwę ją „Seks w wielkiej knajpie”- zastanawia się.
Od wiosny 20 dni w miesiącu pochłaniają jej nagrania TVN-owskich „Kuchennych rewolucji”. Jeździ po całym kraju i naprawia chylące się ku upadkowi restauracje. – Śpię po 3 – 4 godziny na dobę. Tyle mi wystarcza. Mam to w genach, po ojcu – stwierdza.
Nie ma problemu z tym, że ludzie mylą ją czasem z Martą.
 
 
Marcie Gessler już nie przeszkadza, że niektórzy mylą ją z Magdą. – Robimy zupełnie różne rzeczy i jesteśmy różne. Jedno nas łączy – nazwisko, które tak naprawdę do nas nie należy. Byłyśmy żonami Gesslera – dodaje.
Podkreśla, że każdy z rodziny Gesslerów prowadzi biznes po swojemu i według własnej koncepcji. Nie chce wracać do wspomnień sprzed lat, ani mówić o rodzinie. – Wiem, że jak Carringtonowie jesteśmy ciekawym tematem. Chodzi o nasze dzieci, które mają na nazwisko Gessler– zaznacza.
Kolorowe czasopisma już nie raz opisywały jak porzucona przez Piotra, z małym synkiem-alergikiem przygotowywała pierwsze własne przepisy. Gdy sprawdziły się w wegetariańskiej restauracji na Nowym Mieście, przy Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim zrealizowała swój autorski własny projekt, restaurację Qchnia Artystyczna.
W minimalistycznych wnętrzach (po części wskutek skromnych funduszy na starcie) serwowała gościom wymyślone przez siebie dania i szybko zdobyła rozgłos. Nie chce mówić, czy pomaga jej nazwisko Gessler, które przecież wspiera swymi sukcesami. – Ja pracuję na siebie. Moja marka to Qchnia Artystyczna i kwiaciarnia Warsztat Woni. I to są moje wizytówki. Tylko dzięki ciężkiej pracy osiągnęłam sukces – mówi Marta Gessler. Nie chce komentować pogłosek, że na starcie pomógł jej były szwagier Adam. Magda Gessler twierdzi, że Adama można lubić, chociaż nie akceptuje jego poczynań. Uważa, że ich programy telewizyjne nie konkurują ze sobą-mają przecież inne grupy docelowe. Czy Adam Gessler rywalizuje ze szwagierką? Nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na to pytanie. Podobnie jak na kilka innych. Zamiast obiecanej rozmowy – początkowo bezpośredniej, a potem telefonicznej, zażyczył sobie przesłania pytań e-mailem. A następnie stwierdził, że nie udzieli nam żadnych informacji.
Jak twierdzą niektórzy moi rozmówcy rywalizacja między Adamem i Magdą Gessler jest, i to silna. – Nie może być dwóch słońc na jednym niebie – komentuje menedżerka z branży gastronomicznej, która przez kilka lat współpracowała z Adamem Gesslerem. Małgorzata Potocka, znana aktorka i producentka a do niedawna (przez sześć lat) partnerka Adama Gesslera, mówi o jego kompleksie wobec Magdy, która przez lata „kradła mu show”.
Wkrótce po tym jak ona objęła Fukiera, on kilkanaście metrów dalej, w dawnym Krokodylu otworzył Dom Restauracyjny Gessler. Co prawda interes kwitł i budził zainteresowanie mediów, tyle tylko, że nie w kontekście sztuki kulinarnej, a wieloletniego konfliktu z władzami miasta, a konkretnie Zakładem Domów Komunalnych (dziś Zakład Gospodarki Nieruchomościami ZGN), który domagał się od restauratora spłaty zaległych czynszów za lokal w Krokodylu.
W rozmowach z dziennikarzami Adam Gessler i jego adwokaci argumentowali, że to miasto jest winne restauratorowi zwrot kosztów remontu, który przeprowadził na Senatorskiej. Potrącał więc sobie te koszty z czynszu za Krokodyla.
W pewnym momencie wydawało się, że obie strony dojdą do porozumienia. Potem jednak spór trwający od 1992 roku rozgorzał na nowo, a urzędnicy wyliczali Gesslerowi idące już w miliony zadłużenie. Opisujący spór dziennikarze dziwili się bezradności władz, które nie zdołały wyegzekwować zaległych czynszów, ani przez 15 lat wyeksmitować dłużnika z lokalu i dopiero po kilku latach zorientowały się, że Dom Restauracyjny Gessler serwuje alkohol bez koncesji. W końcu triumfalnie, w błysku fleszy, jesienią 2007 r. komornik wyeksmitował restauratora ze Starówki.
Nie najlepszą prasę miały też inne inwestycje Adama Gesslera – w Kazimierzu nad Wisłą, gdzie pod koniec lat 90. kupił resturację Esterka, i na Podlasiu, gdzie wraz z żoną Joanną Sobieską-Gessler zainwestował w pałac w Patrykozach. Przez kilka lat lokalne media lamentowały nad zabytkami popadającymi w ruinę, które w końcu trafiły do innych właścicieli. A do wierzycieli Adama Gesslera dołączyła firma ochroniarska, która odgrażała się w mediach, że wyśle swych pracowników do Krokodyla, by przejedli należne jej za ochronę pałacu 30 tys. zł.
Nie najlepszą passę Adama Gesslera przełamał projekt U Kucharzy. Wprawdzie formalnie restaurację prowadzi spółka zarejestrowana na inną osobę, ale powszechnie wiadomo, że to Adam Gessler gra tam pierwsze skrzypce.
 
 
Adam Gessler, ten szarlatan i Król Midas warszawskiej gastronomii – pisał w lutym tego roku w jednym z felietonów Maciej Nowak zachwycając się kolejnym złotonośnym pomysłem bohatera tekstu – Delikatesami.
Autorzy rubryk kulinarnych już od trzech lat rozpływają się z zachwytu nad nowatorskim pomysłem i zawrotnym sukcesem, jakim jest restauracja U Kucharzy, otwarta na kuchennym zapleczu Hotelu Europejskiego. Szybko stała się jednym z najmodniejszych lokali Warszawy. A obok niej pojawiły się w Europejskim kolejne przedsięwzięcia pod znakiem Gesslerów – w tym kultowe dla wielu bistro a la PRL, Przekąski Zakąski. Oryginalny koncept docenili nie tylko krytycy kulinarni, ale też restauratorzy. – To było coś, o czym sam marzyłem i do czego się przymierzałem. Adam Gessler mnie wyprzedził – mówi Marcin Kręglicki. Dodaje, że właśnie wtedy poczuł do niego sympatię.
Potem Delikatesy i cukiernia – pod dwuznacznym według niektórych – szyldem „Bracia Gessler– kręcimy lody”. Chwalony przez krytyków kulinarnych Adam Gessler zwrócił na siebie uwagę dziennikarzy, gdy prowadzony przez niego program kulinarny „Wściekłe gary” w TVP 1 stanął do konkurencji z „Kuchennymi rewolucjami” Magdy Gessler w TVN. Zaraz po prezentacji jesiennej ramówki w mediach pojawiły się pytania, dlaczego publiczna stacja szermująca hasłami o misji zatrudnia największego dłużnika miasta, którego zaległości sięgają już prawie 21 mln zł. Ówczesny szef Jedynki Witold Gadowski i dziś argumentuje, że przecież restaurator ma osobowość i świetnie sprawdza się jako prowadzący. – Nie jestem sądem. Zresztą w czołówce programu jest informacja, że Adam Gessler jest osobą kontrowersyjną – dodaje.
Według biura prasowego TVP, wiosną „Wściekłe gary” zapewne wrócą do ramówki. Trwają rozmowy z producentem programu, Agencją Telewizyjną Zoom. To dobra wiadomość dla komorników, którzy w imieniu ZGN od lat próbują odzyskać należności od Adama Gesslera. – Wszystkie sprawy o zapłatę wygrało m. st. Warszawa, zapadły prawomocne wyroki, które zostały skierowane do egzekucji komorniczej – wyjaśnia Michał Chromiński, rzecznik śródmiejskiego ZGN, dodając, że komornik zajął już honorarium Adama Gesslera w AT Zoom. Urzędnicy tłumaczą, że dłużnik oficjalnie jest bankrutem. A ponieważ biznes w Europejskim prowadzi spółka formalnie z nim niezwiązana, miasto nie ma szans, by coś uszczknąć z kokosów, jakie ponoć zrobił na akcji krzyż, gdy do lokali opodal Pałacu Prezydenckiego ściągały tłumy.
 
 
Czy restauracje związane z Adamem Gesslerem wywiązują się z płatności za czynsz? Spółka Hotel Europejski, która zarządza budynkiem, odmówiła informacji. – Nie komentujemy spraw związanych z najemcami – stwierdziła.
Zastrzegający sobie anonimowość biznesmen związany z udziałowcami hotelu twierdzi, że przecież prywatny właściciel nie kredytowałby działalności najemcy. Mogą być opóźnienia w płatnościach, ale przecież nie jest łatwo zdobyć wynajmujących w budynku, który szykuje się do remontu i nie może zapewnić długoterminowych umów – twierdzi nasz rozmówca. Zachwyca się Adamem Gesslerem: – To czarodziej, który potrafi sprawić, że gość czuje się najważniejszy na świecie.
– Ma niezwykły talent aktorski i dar uwodzenia ludzi. Jest niesłychanie kreatywny. Mógłby mieć dziś sieć genialnie prosperujących restauracji, gdyby sam sobie nie psuł kariery – ocenia Małgorzata Potocka. Twierdzi, że to ona zainspirowała Adama Gesslera do projektu U Kucharzy, a potem namówiła do wynajęcia starej kuchni Hotelu Europejskiego
Menedżerka z branży gastronomicznej chwaląc talenty Adama Gesslera, dodaje, że trzeba z nim wszystko załatwiać na bieżąco. To samo twierdzi Patryk, który kiedyś był kucharzem w restauracji na Starówce.Wspomina ciągłe problemy z wypłatami; do dziś nie odzyskał ok. 2 tysięcy złotych, co wtedy dla niego było sporą kwotą. Nie ma jednak zamiaru występować do sądu, gdzie skierowała się część wierzycieli.
Według danych Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w ostatnich latach zarejstrowano tam kilkanaście cywilnych spraw przeciw Adamowi Gesslerowi i Domowi Restauracyjnemu Gessler. Część o zaległe zobowiązania. Według informacji „Rz” wśród nich jest pozew ugodowy w sprawie o zapłatę prawie 60 tys. zł złożony przez Macieja Rodowicza, który przez kilka lat reprezentował Adama Gesslera w sporze z miastem. Adwokat przyznaje, że założył sprawę. Czy nie myślał aby – jak ponoć robi część wierzycieli – odebrać należności w naturze stołując się w jego restauracji. – Nie smakowałoby mi – stwierdza.
Magda Gessler twierdzi, że ma problem z przypisywanymi jej często długami Adama. – Najgorzej, że to rzutuje na moją córkę Larę – mówi nie kryjąc irytacji. Twierdzi, że kiedyś nawet chciała zamienić nazwę swej działalności gastronomicznej na Fukier. Pojawiły się jednak przeszkody prawne, więc została przy nazwisku męża. A ten od kilku lat znów współpracuje z bratem. Piotra często można zastać na zapleczu Europejskiego, gdzie sam zagniata ciasta do rodzinnej kawiarni.
 
 
Adam promuje teraz dwóch synów, z którymi pozował fotoreporterom podczas prezentacji „Wściekłych garów” – Mateusza i Adama. Według mediów, obaj wraz z ojcem prowadzą biznes zarówno w Warszawie jak i otwartą w tym roku restaurację w Londynie.
26-letni Adam Szczęsny Gessler, jedyny syn z małżeństwa Adama z Joanną Sobieską, od lat pracuje z ojcem i dziś jest jego prawą ręką. To on jest prezesem spółki Tnedor, która według danych urzędu miasta, prowadzi biznes w Europejskim. Pod skrzydła ojca wrócił 30-letni Mateusz, syn z pierwszego małżeństwa Adama, który przez pewien czas działał na własną rękę.
Wtedy, w 2006 r. mówił w „Przekroju’’, że jego ojciec stworzył coś wielkiego i sam to zarżnął.
Syn Marty i Piotra Gesslerów Mikołaj pracuje w Qchni Artystycznej. – Studiuje zarządzanie biznesem, więc wydaje się, że jest na swoim miejscu, ale to on zdecyduje, co będzie robił w życiu – podkreśla Marta Gessler.
Pierwsze kroki w restauracyjnym biznesie ma już za sobą córka Magdy i Piotra Gesslerów, 21-letnia Lara, która podobnie jak matka jest pasjonatką gotowania.
Robi licencjat z socjologii w warszawskim Collegium Civitas, od ponad roku prowadzi cukiernię-restaurację Słodki Słony. – Nie jestem menedżerem, ale to ja układam menu, pilnuję jakości produktów i personelu – mówi Lara, która wcześniej pomagała matce w prowadzeniu jej flagowej restauracji U Fukiera.
Już niedługo to nowe pokolenie restauracyjnego klanu będzie decydowało o wizerunku marki Gessler.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA