Wiadomości

Miłość Iwaszkiewiczów przetrwała 57 lat

Maria Iwaszkiewicz (1924) – pisarka, publicystka, autorka wspomnień. Córka Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów. Przez wiele lat związana z Wydawnictwem Czytelnik
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Maria Iwaszkiewicz o uczuciu rodziców, specyfice życia w Stawisku i heroizmie matki
[b]W reportażu o Jarosławie Iwaszkiewiczu, który w poniedziałek o 11.55 przypomni TVP Kultura, powraca temat Stawiska. Jak udało się stworzyć w nim w czasie wojny azyl dla wielu Polaków i Żydów?[/b]
[wyimek] [link=http://www.rp.pl/artykul/55361,524617_Iwaszkiewicz___pan_na_Stawisku.html] Czytaj też: Pan na Stawisku [/link][/wyimek] [b]Maria Iwaszkiewicz:[/b] Stawisko było jakimś fenomenem. Podczas okupacji moi rodzice, a zwłaszcza mama, musieli sporo się natrudzić, by znaleźć tu miejsce dla wielu ludzi, którzy prosili o pomoc i schronienie. Pamiętam, jak w czasie powstania warszawskiego do stołu zasiadało 40 osób. A trzeba było znaleźć dla nich jedzenie, spanie. Co więcej, pod koniec wojny, podczas ostrej zimy ojciec zorientował się, że dozorca majątku ukrywa przed Rosjanami w składziku czterech starych schorowanych żołnierzy Wehrmachtu. Kiedy zapytał dozorcę: "Nie boisz się?", 0n odpowiedział: "To przecież też ludzie".
[b]Dlaczego pani zdaniem Niemcy nie robili rewizji w Stawisku?[/b] Rodzice świetnie mówili po niemiecku. Gdy pojawiał się na ulicy patrol, nie przechodzili na drugą stronę, tylko szli w jego kierunku. Ta pewność zawsze im pomagała. Stawisko nie należało ani do Brwinowa, ani do Podkowy. Kiedy Niemcy przeprowadzali rewizję w jednym albo drugim mieście, nasz majątek jakoś się ostał. Raz była rewizja, ale na szczęście niczego nie znaleziono. [wyimek][link=http://www.rp.pl/artykul/55361,524617_Iwaszkiewicz___pan_na_Stawisku.html]Zobacz na Empik.rp.pl[/link] [/wyimek] [b]Pani mama wykazywała się wielkim hartem ducha, ale zawsze żyła w cieniu ojca.[/b] Była drobną, niewysoką kobietą i bardzo energiczną. Kiedy zakładała na głowę chustkę, stawała się niemal nierozpoznawalna na ulicy. W czasie wojny okazało się to bardzo pomocne. Wielu Żydom wyrobiła fałszywe dokumenty. Miała "swojego człowieka" w gminie, któremu dawała pieniądze, by załatwiał u Niemców konieczny stempel. Ten umawiał się z nimi na wódkę i sprawa była załatwiona. Co ciekawe, w PRL ciągano go po sądach, że w czasie wojny upijał się z Niemcami. Ponieważ nie znalazł pracy, ojciec zatrudnił go jako sekretarza. [b]Małżeństwo pani rodziców, jak przypomina film, było dla wielu sensacją. Anna Lilpopówna, jedna z najlepszych partii w przedwojennej Polsce, zrywa zaręczyny z księciem Radziwiłłem dla niezbyt bogatego poety Iwaszkiewicza, w dodatku homoseksualisty… [/b] Mama musiała być absolutnie zafascynowana ojcem. Od początku była świadoma jego skłonności. Ale to nie stanowiło przeszkody. Uwielbiała prowadzić z mężczyznami intelektualny dyskurs, a ojciec był tu doskonałym partnerem. Pod wpływem męża zrozumiała, że można kochać dwie osoby jednocześnie. Kiedy jeden z ukochanych ojca był śmiertelnie chory na gruźlicę, w jego intencji udała się do Częstochowy, a potem wielokrotnie odwiedzała go w sanatorium, mimo że panicznie bała się zarazków, zwłaszcza gruźlicy. [b]Była to miłość "mimo wszystko"?[/b] Życie pokazuje, że czasem pojawia się coś takiego. Miłość wydawałoby się niemożliwa. Dzieliło ich wszystko: stanowiska, status finansowy, nawet erotyka. A jednak była to miłość, która przetrwała 57 lat. Po śmierci mamy w grudniu 1979 roku ojciec powiedział nam, córkom, że nie wyobraża sobie życia bez niej, i umarł dwa miesiące później. Kiedy trafił do szpitala, lekarz powiedział mi: to jest bardzo silny organizm, ale nie ma w nim już woli życia. I okazało się nagle, że to ta drobna, szczupła kobieta była całą podporą dla potężnego jak dąb Jarosława, choć wszyscy myśleli, że jest odwrotnie. [i]-rozmawiał Jan Bończa-Szabłowski[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL