fbTrack

Sądownictwo

W prawie są już sposoby, by karać stalkerów

Chociaż stalking nie jest przestępstwem zapisanym w kodeksach, sądy mogą skazywać dręczycieli na podstawie kilku paragrafów
Ministerstwo Sprawiedliwości dopiero planuje wpisanie do kodeksu odrębnego przestępstwa stalkingu, jednak nie oznacza to, że za regularne nagabywanie czy nękanie nie ma kary.
Najlepszy dowód to niedawne skazanie na trzy i pół roku więzienia Sebastiana W., który napastował i prześladował młodą warszawską dentystkę Andżelikę K. Sąd też zakazał mu przez 15 lat kontaktować się z poszkodowaną. Jak to było możliwe? Otóż jeśli taki proceder rozłoży się na konkretne, pojedyncze czyny, to często okazuje się, że niektóre z nich kwalifikują się jako przestępstwa bądź wykroczenia już zapisane w kodeksach.
Sebastian W. został więc skazany m.in. za: bezprawną groźbę (art. 191 § 1 kodeksu karnego), naruszenie miru domowego (art. 193 k.k.), wywieranie wpływu na policjantów, by odstąpili od czynności kontrolnych (art. 224 § 2 k.k.), porysowanie auta poszkodowanej (art. 288 § 1 k.k.), zmuszanie do tzw. innej czynności seksualnej, za swego rodzaju ocieractwo (art. 197 § 2 k.k.). Najbliższe stalkingowi jest dziś w prawie wykroczenie złośliwego niepokojenia człowieka (art. 107 kodeksu wykroczeń) zagrożone karą nagany, ograniczenia wolności bądź grzywny do 1500 zł. Jeżeli jest tyle paragrafów na dopuszczających się stalkingu, to po co nowe przepisy? Po pierwsze nawet jeśli są to pojedyncze czyny, które same w sobie mogą wydawać się niegroźne (nie mówimy tu o przestępstwach), np. wysyłanie esemesów, to w sumie stają się szczególnie dokuczliwe. I wymagają prawnej podstawy do ścigania. Po drugie większość przypadków stalkingu, np. znieważenie (art. 216 k.k.), ścigana jest z oskarżenia prywatnego, co wymaga większego osobistego zaangażowania ofiary. Tymczasem, jak powiedział „Rz” Tomasz Stefański, naczelnik w Departamencie Legislacyjno-Prawnym Ministerstwa Sprawiedliwości, założeniem planowanych zmian jest to, by stalking był ścigany przez prokuraturę. Również zdaniem praktyka mecenasa Rafała Rogalskiego, który reprezentował przed sądem Andżelikę K., wpisanie do kodeksu przestępstwa stalkingu ułatwiłoby osobom w podobnej sytuacji ukrócenie tego dokuczliwego procederu. Co ważne, poszkodowany ma również inną drogę ochrony. Przed sądem cywilnym może się domagać pieniężnego zadośćuczynienia, np. za naruszenia prywatności.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL