fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Ukraina staje się wasalem Rosji

Rosyjski premier Władimir Putin i prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, Kijów 26 kwietnia 2010 r.
Reuters
Wielu Ukraińców straciło wiarę w Polskę jako sojusznika, gdy dowiedzieli się o kampanii szczucia przeciwko ukraińskim narodowcom – twierdzi ekspert ds. Wschodu w rozmowie z Piotrem Zychowiczem
[b]Rz: Co się dzieje z Ukrainą?[/b]
Staje się wasalem Rosji. Nowy układ ukraińsko-rosyjski jest właśnie układem wasalnym. Zarówno ze względu na jego długoterminowość, jak i przedmiot układu, którym są surowce strategiczne. Jeżeli dodatkowo ukraińskie rurociągi stałyby się własnością Gazpromu, wówczas wasalny charakter stosunków między Ukrainą a Rosją zostałby przypieczętowany. [b]A kwestia przedłużenia o kolejne ćwierć wieku stacjonowania rosyjskiej floty na Krymie?[/b]
To wydaje mi się drugorzędne. Należy to raczej do spraw prestiżowych, mających potwierdzić materialne i polityczne uzależnienie Ukrainy od Rosji. Nie oznacza to jednak, że sprawę floty należy lekceważyć. Choć dziś w dużej mierze jest ona zardzewiała, zostanie zapewne poddana renowacji, a przestarzałe jednostki będą zastąpione nowoczesnymi. Jeżeli Rosji uda się zrealizować projekt przeprowadzenia przez Morze Czarne południowego rurociągu „zapewnienie mu bezpieczeństwa” może być wykorzystywane jako pretekst dla obecności tej floty. [b]Jakie będą skutki tej wasalizacji dla samej Ukrainy?[/b] Pogłębi to podziały istniejące w społeczeństwie ukraińskim, którego znaczna część – wbrew naszym historycznym przesądom i wyobrażeniom – zdążyła nabrać świadomości narodowej. Świadomość ta nie jest cechą jedynie mieszkańców zachodu Ukrainy, naszych dawnych Kresów, jak się to nam wydaje. Ukraińscy patrioci mieszkają na całym terytorium Ukrainy: na zachodzie i na wschodzie. Już 70 procent Ukraińców posyła swoje dzieci do szkół z językiem wykładowym ukraińskim (chociaż żadnego gnębienia języka rosyjskiego na Ukrainie oczywiście nie było i nie ma). Ten czynnik ludzki przesądza o trwałości ukraińskiej państwowości. [b]Zakładam, że właśnie ci ludzie oburzyli się, gdy w poniedziałek nowy prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz powiedział w Strasburgu, że Wielki Głód nie był ludobójstwem.[/b] Tym samym dał kolejny dowód, że chce Ukrainę podporządkować Rosji. Bo to jest przecież teza lansowana przez Moskwę. Całe to przemówienie wygłoszone w Radzie Europy nie było oczywiście skierowane do zachodnich Europejczyków, tylko właśnie do Rosjan. Jeżeli Janukowycz dalej będzie szedł tą drogą, to Ukraińcy utrącą go jeszcze przed upływem kadencji. [b]Przewiduje pan nową pomarańczową rewolucję?[/b] Po prostu znam Kozaków. W ukraińskich żyłach płynie kozacka krew i nie pozwolą sobie na takie rzeczy. O tym, że z Kozakami trzeba się liczyć, przekonała się Pierwsza Rzeczpospolita. Nawiasem mówiąc, powstania kozackie przeciwko Polsce miały swoje powody. [b]Powinniśmy uznać Kozaków za równych partnerów i stworzyć Rzeczpospolitą Trojga Narodów?[/b] Otóż to! I to mówił sam Henryk Sienkiewicz, a nie jakiś Pomianowski. To, że tego nie zrobiono, było największą pomyłką, największym błędem historycznym Polski. Właśnie dlatego Polska upadła. Gdy Potiomkin, kochanek, a w istocie mąż (bo zawarli potajemnie małżeństwo) carycy Katarzyny II, zdobył dla niej Ukrainę, los Polski był przypieczętowany. To nas zgubiło. Kozacy niestety poczuli się odtrąceni przez Rzeczpospolitą. Gdyby Rosja miała do czynienia nie tylko z Koroną i Litwą, ale także z Kozakami – ludźmi, którzy wyprawiali się do Konstantynopola i parokrotnie go grabili, wtedy nie poradziłaby sobie z nami tak łatwo. [b]Wróćmy do tego, co się dzieje na Ukrainie dzisiaj...[/b] Trzeba powiedzieć otwarcie, że również Polacy popełnili błędy. Te 3 procent, o które wyborców Janukowycza było więcej niż wyborców prozachodniej pani Tymoszenko, to byli ludzie, którzy dowiedzieli się o kampanii szczucia przeciwko ukraińskim narodowcom. Od rocznicy rzezi wołyńskiej w 2003 roku prowadzą ją nasi rodzimi szowiniści. Niestety, w efekcie wielu Ukraińców straciło wiarę w Polskę jako sojusznika. Charakterystyczne i godne pożałowania jest zwłaszcza to, że kampania ta podcinała nogi prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i jego proukraińskiej polityce. A to właśnie jego zwolennicy w prasie i telewizji byli prowodyrami tej akcji godzącej w najważniejszy polski interes narodowy. [b]Co jest najważniejszym interesem? Przyciągnięcie Ukrainy do Polski?[/b] Nie. Jest nim niepodległa Ukraina. To warunek niezbędny i wystarczający dla naszego bezpieczeństwa. Nie chodzi o żadne „przyciągnięcie” Ukrainy do Zachodu czy do Polski. Polska nie zagraża Ukrainie swoją dominacją tak jak wolna Ukraina niczym nie grozi Polsce. [b]A Rosja bez Ukrainy nie może wejść na drogę imperialną.[/b] Tak, zawsze powtarzam, że jestem rusofilem, ale rusofilem antyimperialnym. [b]Mówi pan, panie profesorze, o antyukraińskiej kampanii związanej z rzezią na Wołyniu. Czy mamy poświęcić jej ofiary na ołtarzu pojednania?[/b] Przypominam słynny list „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”, który prymas Stefan Wyszyński i inni nasi wielcy hierarchowie napisali w 1965 roku do Niemców. Być może należałoby spytać nasz episkopat, czy dziś taki list nie powinien zostać napisany do Ukraińców. [b]Ale co z ofiarami UPA?[/b] A co z ofiarami Niemców! Przecież ich były miliony! Ukraińcy na Polskę nie napadali. Przeprowadzili na Polakach czystkę etniczną, krwawą i ohydną, ale skala tego w stosunku do zbrodni niemieckich była niewielka. Mimo to dziś kampania antyukraińska w Polsce jest znacznie silniejsza niż kampania antyniemiecka. To jest właśnie szkodzenie Polsce. [b]Jest jednak różnica. Na Ukrainie kwitnie kult UPA, poprzedni prezydent nadał Banderze tytuł bohatera. W Niemczech nie ma takich tendencji.[/b] Dawno pan w Niemczech nie był. Tam partie narodowe działają wyjątkowo prężnie. Nie mówię tylko o pani Erice Steinbach. Mówię o partiach, które pieczętują się herbem swastyki, tęsknią do czasów Adolfa Hitlera, witają się okrzykiem „88”. Dla wyjaśnienia chodzi o ósmą literę alfabetu. „88” to „HH”, Heil Hitler. Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie mam do Niemców najmniejszych pretensji. Wyrosło już nowe pokolenie, którego nie należy obciążać winami dziadków. Ale ta dysproporcja w podejściu do zbrodni niemieckich i ukraińskich jest rażąca. [b]Co dla Polski oznacza umowa zawarta między Ukrainą a Rosją?[/b] To katastrofa. Bardzo negatywne zjawisko nie tylko w kontekście stosunków polsko-ukraińskich, ale także stosunków polsko-rosyjskich. Uważam bowiem, że stosunki te powinny być jak najlepsze, jak najbardziej pojednawcze. Ukraina była zaś zawsze główną kością niezgody między Rosją a Rzecząpospolitą. Jedynie niepodległość, niezależność Ukrainy tę kość usuwa. Błędem rosyjskiej polityki jest to, że już stara się przekonać zarówno Rosjan, jak i Unię Europejską, a także samych Ukraińców, że ten ogromny kraj musi ulec podziałowi. [b]To chyba najgorsze, co mogłoby się zdarzyć. Już raz w 1921 roku popełniliśmy ten błąd, dokonując w Rydze rozbioru Ukrainy między Polskę i Rosję bolszewicką.[/b] Mój stryj, porucznik Mieczysław Birnbaum, który leży w Katyniu z Krzyżem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych na piersi, w swoich raportach do Józefa Piłsudskiego pisał: „Wygraliśmy wojnę, ale przegrywamy pokój, ponieważ endecy wolą podzielić Ukrainę i Białoruś między Polskę a Rosję, zamiast wspomagać te narody w utworzeniu własnych państwowości, które stanowiłyby dla nas strefę obronną”. [b]Niecałe 20 lat po traktacie ryskim Polska przestała istnieć.[/b] I na tym stwierdzeniu zakończmy ten wywiad. [ramka] [b]Jerzy Pomianowski[/b] Wybitny polski pisarz, publicysta, tłumacz, scenarzysta filmowy i teatralny. Rocznik 1921. Urodzony w Łodzi, tam też ukończył gimnazjum i zdał maturę. Wybuch wojny przerwał studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim. W 1939 r. znalazł się na terytoriach okupowanych przez bolszewików. Wyjechał w głąb Związku Sowieckiego, gdzie spędził wojnę. Po wojnie pracował w prasie PRL, wykładał na uczelniach, był kierownikiem literackim Teatru Narodowego. Tłumaczył literaturę sowiecką i rosyjską. Z partii wystąpił w 1966 roku w proteście przeciwko wyrzuceniu z niej prof. Leszka Kołakowskiego. Dwa lata później padł ofiarą czystki antysemickiej, wyjechał do Włoch. Wykładał na tamtejszych uczelniach, związał się z “Kulturą” Jerzego Giedroycia. Publikował w piśmie oraz tłumaczył dla Instytutu Literackiego w Paryżu dzieła Aleksandra Sołżenicyna. – Moi przyjaciele z Francji, w wielkiej mierze lewicowcy i komuniści, wystąpili z partii po przeczytaniu “Archipelagu Gułag” – powiedział w jednym z wywiadów. Znawca Rosji i Wschodu, do Polski wrócił po odzyskaniu niepodległości na początku lat 90. Od 1999 roku wydaje miesięcznik “Nowaja Polsza” skierowany do rosyjskich intelektualistów. – To pismo zajmuje się ochroną polskich racji, w tym racji stanu. Kochać się z Rosjanami nie musimy, ale szanować tak – przekonuje. Giedroyc, którego idee propaguje Pomianowski, mówił o nim, że pokazuje, “jaka jest Rosja naprawdę i jak powinno się kształtować stosunki z nią i naszymi sąsiadami na Wschodzie”. Niedawno “Nowaja Polsza” została oskarżona przez rosyjskich nacjonalistów o “ekstremizm”, moskiewska prokuratura wszczęła nawet w tej sprawie śledztwo. Jerzy Pomianowski jest laureatem nagrody im. Jerzego Giedroycia, przyznawanej pod patronatem “Rz”. [i]—p.z.[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA