fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Cała Grecja sparaliżowana strajkiem powszechnym

Wczorajsze protesty zakończyły się starciami z policją. Mimo to większość Greków nadal popiera zapowiadane przez rząd bolesne reformy
PAP/EPA
Stanął transport publiczny. Zamknięte były lotniska. Zawieszono lekcje w szkołach
Nie funkcjonowała administracja publiczna ani publiczna służba zdrowia. Nie ukazały się gazety, a protestujący zablokowali giełdę papierów wartościowych.
Drugi strajk generalny to protest przeciwko zamrożeniu płac w sektorze publicznym. Zdaniem przewodniczącego związku zawodowego pracowników sektora prywatnego GSEE Yannisa Panagopoulos to sygnał dla rynków finansowych oraz Brukseli, że potrzeby zwykłych ludzi są znacznie ważniejsze niż liczby, jakie podaje rząd.
Wczoraj GSEE po raz pierwszy przyłączył się do pracowników sektora publicznego. W poprzednim strajku powszechnym – 10 lutego – „prywatni” związkowcy trzymali się z dala.
Atmosferę podsycały informacje, że Komisja Europejska domaga się od rządu, aby złagodził utrudnienia przy zwalnianiu pracowników oraz unieważnił zbiorowe układy płacowe i doprowadził do bardziej elastycznego rynku pracy.
Atmosfera jest napięta. Na połajankę ze strony niemieckiego ministra finansów grecki wicepremier Theodoros Pangalos odpowiedział, że Niemcy nie zrekompensowali Grekom grabieży kraju z czasów II wojny, więc nie powinni wygłaszać pouczeń.
Przeciw demonstrantom policja użyła gazu łzawiącego. Mimo to większość Greków nadal popiera rząd i zapowiadane reformy jako bolesną konieczność.
Rynki bardzo nerwowo zareagowały na wczorajszy strajk. Spadły notowania greckiego długu, bo wzrosły obawy, że Grecy nie będą w stanie go obsłużyć (sięga już 120 proc. PKB). W tym roku grecki rząd musi pożyczyć 53 mld euro, czyli równowartość 20 proc. PKB.
Do zamieszania wokół greckiego zadłużenia przyczynił się jeszcze minister finansów Czech Eduard Janota, który stwierdził, że nie jest możliwe obniżanie deficytu w takim tempie, jak to obiecują Grecy. Kolejnym ciosem było obniżenie przez agencję Fitch ratingów czterech największych greckich banków – National Bank of Greece, Alpha Banku, EFG Eurobanku i Piraeus Banku, ponieważ cięcia rządowe uderzą w grecki sektor finansowy.
W Polsce, pod marką Polbank EFG, działa oddział greckiego EFG. Ze względu na to, że nie jest to spółka akcyjna, ale jedynie ramię (w formie oddziału) greckiej instytucji, depozyty klientów Polbanku gwarantowane są przez grecki odpowiednik polskiego Bankowego Funduszu Gwarancyjnego – HDIGF (Hellenic Deposits & Investments Guarantee Fund). HDIGF jest funduszem niezależnym od rządu. Kwota gwarancji sięga 100 tys. euro dla każdego klienta, bez względu na walutę, w jakiej jest depozyt. Jeśli lokata ma dwóch właścicieli, to każdy z nich ma gwarancję do 100 tys. euro.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA