fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo dla Ciebie

Czasem wystarczy móc się wygadać

Michał Czapski: Ideą mediacji jest, że każdy wygrywa
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Mediator ma słuchać, a nie radzić, co robić – mówi Michał Czapski
[b]Rz: Zajmuje się pan mediacjami. Skąd pomysł, żeby robić to bezpłatnie? [/b]
[b]Michał Czapski, mediator z Centrum Rozwiązywania Sporów i Konfliktów przy Wydziale Prawa i Administracji UW:[/b] W Polsce mediacje w sprawach cywilnych są płatne. Dochodzi do paradoksalnej sytuacji, że osobom mniej zamożnym lub takim, które mogą być zwolnione z kosztów sądowych, bardziej się opłaca iść do sądu, niż rozwiązać konflikt za pomocą mediacji. Nasze mediacje kierujemy właśnie do takich osób.
[b]Jaką sprawę ostatnio pan prowadził?[/b]
Niedawno miałem ciekawy przypadek dotyczący zalania mieszkania. W bloku z wielkiej płyty jeden z lokatorów zalewał kilkakrotnie mieszkanie sąsiada. Ostatnio sytuacja się powtórzyła. Sąsiad z dołu zrobił awanturę temu z góry.
[b]A potem przyszedł do pana po pomoc?[/b]
Niezupełnie, nietypowe było to, że zgłosił się do mnie sąsiad mieszkający na górze. Czuł się pokrzywdzony pomówieniami, twierdził, że tym razem nie jest winny. U niego też cała ściana była mokra.
Sąsiedzi spotkali się w mojej obecności, udało się opanować emocje, wspólnie doszli do wniosku, że trzeba sprawdzić, skąd cieknie woda. Okazało się, że sąsiad z góry rzeczywiście nie był niczemu winien. Administracja nie odśnieżyła dachu i kiedy śnieg zaczął się topić, woda zalała mieszkania. Często źródło konfliktu tkwi w jakiejś przyczynie obiektywnej, której ludzie nie dostrzegają.
[b]Jak mediator dociera do skłóconych sąsiadów?[/b]
Ludzie często sami się zgłaszają i proszą o pomoc w rozwiązaniu konfliktu.
Dostajemy adres lub telefon od osoby, która się do nas zgłasza, i zazwyczaj dzwonimy z zaproszeniem do rozmowy.
[b]Ludzie nie są zaskoczeni, że ktoś miesza się w ich sprawy?[/b]
Jeśli nie chcą się spotkać, nie zmuszamy do tego. Ale zwykle ludzie nie chcą trwać w konflikcie. Są skłonni go rozwiązać, tylko nie wiedzą jak.
[b]Czemu sami nie mogą się porozumieć?[/b]
Górę biorą emocje. Ludzie nie są w stanie spokojnie ze sobą rozmawiać. Trzecia osoba daje możliwość spojrzenia z innej perspektywy. Jest też po to, by słuchać, daje szansę na zwyczajne wygadanie się.
[b]Jak wygląda spotkanie u mediatora?[/b]
Rozpoczyna się tzw. monologiem mediatora. Mediator mówi o podstawowych zasadach mediacji, m.in. o dobrowolności i poufności tego, co dzieje się na spotkaniu – nawet sąd (w niektórych przypadkach to sąd zaleca mediacje – red.) nie jest informowany o przebiegu mediacji. To daje komfort uczestnikom. Mediator uprzedza też, że strony mogą w każdej chwili zrezygnować z mediacji bez żadnych konsekwencji, porozumienie musi być ich własną, świadomą decyzją. Następnie rozpoczynamy rozmowę. Uczulamy uczestników, by sobie nie przerywali. Jeśli ktoś ma uwagi, może je zapisać i podzielić się nimi w trakcie swojej wypowiedzi.
[b]Udaje się zapanować nad emocjami?[/b]
Czasami strony nie mogą się razem spotykać, bo mają taki temperament, że obrzucają się wyzwiskami. Wtedy mediator rozmawia ze stronami indywidualnie. Taka metoda nazywa się mediacją pośrednią.
[b]Jakie mediacje są najtrudniejsze?[/b]
Każdy przypadek jest inny, nie można generalizować. Trudne bywają sprawy rodzinne, na przykład podział majątku po rozwodzie.
W grę wchodzą niewygasłe jeszcze uczucia, sentymenty związane z rzeczami, które trzeba podzielić.
[b]Pan decyduje, kto co dostanie?[/b]
Nie mogę podpowiadać gotowych rozwiązań. Muszę tak prowadzić rozmowę, by to sami małżonkowie podjęli decyzję. Powinni zrozumieć, że trzeba myśleć o przyszłości. Teraz jest nowa sytuacja i trzeba sobie odpowiedzieć, co jest dla nich najważniejsze w danym momencie. Czy chcą przez najbliższe kilka lat sądzić się o podział domu, czy też wolą go sprzedać, podzielić się pieniędzmi i mieć spokój. Ludzie sami wiedzą, co jest dla nich najlepsze. Mediacje pomagają im osiągnąć kompromis.
[b]Ludzie godzą się na to, że spotkanie nie kończy się wskazaniem zwycięzcy i przegranego?[/b]
W mediacji chodzi o to, by zostawić za sobą to, co się stało, i zadać sobie pytanie: co dalej? Jak wyjść z twarzą z konfliktowej sytuacji i doprowadzić do ugody? W sądzie jedna strona może wygrać w stu procentach, a druga nie mieć nic.
W mediacji jest pół na pół. Ideą mediacji jest, że każdy wygrywa.
[b]Zdarzają się mediacje skazane na niepowodzenie?[/b]
Tak, jeśli jedna ze stron jest nastawiona na jednoznaczne wskazanie, jak sprawę trzeba rozwiązać. Miałem przypadek ustalenia podziału spadku między żoną a dziećmi zmarłego. Dzieci były w stanie podzielić się majątkiem między sobą, ale starsza pani chciała, by koniecznie o tym zdecydował sąd.
Nie udają się też mediacje, jeśli ludzie oczekują, że mediator wprost doradzi, co robić.
[ramka][b]Rozwiązują spory za darmo[/b]
Sprawy sądowe ciągną się latami. Ale sposobem na rozwiązanie konfliktów może być mediacja. Polskie prawo dopuszcza ją jako drogę do porozumienia w spornych sprawach. Jednak zalecona przez sąd mediacja zwykle jest płatna (ok. 60 zł za sesję wstępną).
Centrum Rozwiązywania Sporów i Konfliktów przy Wydziale Prawa i Administracji UW prowadzi program bezpłatnych mediacji dla osób niezamożnych. Potrwa do końca sierpnia.
[i]—rc[/i][/ramka]
[ramka]
[b]WWW[/b]
Więcej informacji o darmowej pomocy: [link=http://www.mediacje.wpia.uw.edu.pl]www.mediacje.wpia.uw.edu.pl[/link]
[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA