fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS obraziło się na marszałka Komorowskiego

Bronisław Komorowski
Fotorzepa, Rob Robert Gardziński
W tej kadencji Prawo i Sprawiedliwość nie będzie już składać w Sejmie projektów ustaw – dowiedziała się „Rz”
– Bo to pieniądze wyrzucane w błoto – tłumaczy Jolanta Szczypińska, wiceszefowa Klubu PiS. – Opracowujemy projekty ustaw, zatrudniamy specjalistów do przygotowania ekspertyz, a ustawy trafiają do zamrażarki marszałka Bronisława Komorowskiego albo nasze propozycje wchodzą do Sejmu, ale spisane przez PO.
– Tak było w co najmniej kilku przypadkach, np. ustawy o swobodzie działalności gospodarczej – dodaje Maks Kraczkowski, sekretarz Rady Politycznej PiS. – Nasz projekt leżał w Sejmie, a w tym czasie rząd złożył swój, w którym powielił w skróconej formie nasze rozwiązania.
Od początku kadencji do wczoraj PiS złożył w Sejmie 152 projekty ustaw. Parlament uchwalił dotąd 28 z nich, a odrzucił 43 projekty. 20 propozycji ustawodawczych PiS czeka w Sejmie na nadanie numeru druku, co pozwoli wprowadzić je pod obrady Sejmu. Pozostałe na wiele miesięcy utknęły w komisjach.
– A przecież opracowanie takich ustaw to czas i bardzo konkretne pieniądze z kieszeni podatnika. Przygotowanie dużej ustawy to tysiące złotych – podkreśla Kraczkowski.
Dlatego władze Klubu PiS przyjęły nową strategię: zamiast formalnie składać w lasce marszałkowskiej projekty ustaw, partia będzie prezentować swoje propozycje na konferencjach prasowych i organizować na ich temat dyskusje panelowe.
– Za czasów Przemysława Gosiewskiego (poprzedni szef Klubu PiS – red.) nasze projekty ustaw były przygotowywane od „a” do „z”, z opiniami prawników i ekspertów – mówi Grażyna Gęsicka, nowa szefowa klubu. – Ale nie ma sensu ich składać, gdy wiadomo, że rządząca koalicja zablokuje ich przyjęcie. Ja jestem oszczędną kobietą.
Pierwszym projektem, nad którym pracowali posłowie PiS, a który nie trafi do Sejmu, jest ustawa o finansowaniu jednostek samorządu terytorialnego. Partia ogłosi jej założenia i zorganizuje 2 marca samorządowy panel dyskusyjny.
W PiS nieoficjalnie mówią, że zaoszczędzone pieniądze mogą zostać wykorzystane na kampanię wyborczą. – Zamiast opłacać prawnika, który przygotuje analizę zgodności projektu ustawy z regulacjami UE, możemy zorganizować panel dyskusyjny i bezpośrednio spotkać się z grupą, której projekt ustawy ma dotyczyć – wyjaśnia jeden z posłów PiS. – To pod względem wyborczym lepsze niż złożenie w Sejmie dokumentu, o którym pies z kulawą nogą się nie zająknie.
Kraczkowski zaprzecza: – Te pieniądze możemy wykorzystać tylko na działanie klubu.
– Trudno mi zrozumieć rozżalenie PiS – komentuje Waldy Dzikowski, wiceszef PO. – To normalne, że propozycje opozycji mają mniejsze szanse na przyjęcie. Ale jej rolą jest przekonywanie, że nad ich ustawami też warto pracować.
Komentarza marszałka Komorowskiego nie udało nam się wczoraj uzyskać.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA